piątek, 15 grudnia 2017 r.

Puławy

11-latek: Wywieźli mnie do lasu i mówili, że zakopią

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 lutego 2009, 16:45

Masz linę? Tak, w bagażniku. Łopatę też mam - taką rozmowę słyszał
11-latek, siedząc na tylnym siedzeniu samochodu, który wiózł go do lasu. "Porywacze” mają odmienną wersję zdarzenia.

Wszystko wydarzyło się w okolicach bloków przy ul. Sienkiewicza w Puławach. Kilku chłopców bawiło się na podwórku. Przechodząc obok zaparkowanego auta syn pani Anny (nazwisko do wiadomości redakcji) położył na masce gałąź. Nie wiadomo, czy w ten sposób chciał sobie zażartować. Jak mówią policjanci, jego wybryk nie spowodował jednak żadnych szkód w samochodzie.

Po jakimś czasie do chłopców podeszła kobieta. Powiedziała, że wszystko widziała przez okno. I jednego z nich, właśnie syna pani Anny, zabrała ze sobą, tłumacząc, że jedzie z nim na policję.

Oprócz 11-latka i kobiety w samochodzie był także syn właścicielki auta, w wieku ok. 17-18 lat. Ale zamiast na policję, samochód miał pojechać w stronę lasu.

- Kobieta zapytała swojego syna, czy ma linę. Powiedział, że linę i łopatę ma w bagażniku. Początkowo mój syn sądził, że żartują, ale w miarę, jak zaczęli jechać coraz głębiej w las, pomyślał, że to naprawdę jego koniec - opowiada pani Anna.

Z relacji jej syna wynika, że kobieta zawróciła z lasu i powiedziała, że tym razem jeszcze mu daruje. Następnie odwiozła go na osiedle.

Chłopak wrócił do domu. Rodzinie opowiedział o wszystkim dopiero po kilku godzinach.

- Kiedy opowiadał mi co się stało, o tej linie i łopacie, aż zmroziło mi krew w żyłach. Natychmiast wyszliśmy przed blok szukać tego samochodu. Znaleźliśmy, zapisaliśmy numery i następnego dnia zgłosiliśmy wszystko na policji - opowiada pani Anna.

Po rozmowach z sąsiadami ustaliśmy nazwisko właścicielki auta. - Była taka sytuacja, ale wcale mu nie groziłam. Nie jechaliśmy też w stronę lasu. Wsiedliśmy do samochodu, żeby pojechać na policję, bo nie chciał powiedzieć, gdzie mieszka. Ale po dwóch minutach zmieniłam zdanie. Uznałam, że sprawa jest zbyt błaha, żeby ją zgłaszać policji i zawróciliśmy - opowiada nam właścicielka samochodu.
Według niej, gałąź położona na aucie porysowała maskę.

- Ci chłopcy już wcześniej robili sobie takie żarty, kładąc gałęzie na samochody. Nie wiem, czy robił to akurat ten chłopak. Ale powiedziałam mu, że teraz to on ma pilnować, żeby nic takiego się nie powtórzyło - dodaje kobieta. Zaprzecza, że chciała 11-latka nastraszyć. - Przecież to jeszcze dziecko - tłumaczy.

Sprawą zajmuje się puławska policja. - Przesłuchaliśmy już chłopców, mamy też ustaloną osobę, która jest właścicielem auta. Postępowanie prowadzimy w kierunku pozbawienia wolności i składania gróźb nieletniemu - informuje Roman Maruszak z puławskiej policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
sąsiadka
agulka
sąsiadka
(28) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sąsiadka
sąsiadka (25 lutego 2009 o 22:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oczywiscie że to dziecko rodziny sobie nie wybierało ale nie o to mi chodziło. Chodzi o to że ta Pani nie nalezy do świętych, gdyby kazdy z sasiadow chcial leciec na policję z jej wykroczeniami to miałaby kilkadziesiat spraw w sądzie. Sama pamietam że gdy jej starsze dzieci były mlodsze ciagała za uszy i biła inne dzieci za to że przezwały jej córeczki ( bądz tez nie przezwały ale córeczki tak doniosly mamusi). A owszem każdy z nas był dzieckiem ale ja przynajmniej nie byłam na tyle bezczelna aby wydzwaniac codziennie po kilka godzin i jeszcze pyskowac i przeklinac przez ten domofon. Gdy ja byłam mala i ktos zwrocil mi uwage to się pod ziemie ze wstydu zapadałam a teraz gnojstwo mysli że mu wszystko wolno. A co to za roznica że nie zrobił szkody tą gałezią? Ten samochód nie był własnoscia tego gnojka tylko tej kobiety i smarkacz nie miał prawa go dotknac. Fakt można było tą sprawe załątwic inaczej chociazby przyjsc za małolatem pod blok i zapytac ktoregokolwiek z sasiadow kto to mogl byc, kazdy by wskazał. Ale ta kobieta sama napewno teraz załuje że ma tyle nieprzyjemnosci przez takiego gnoja
Rozwiń
agulka
agulka (25 lutego 2009 o 15:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z tego co przeczytalam w tym artykule to ten dzieciak nie wyzadzil zadnej szkody a, ze galaz polozyl na samochodzie to nie powod zeby dorosla osoba probowala wywiezc cudze dziecko! Sama ma syna i ciekawe jak ona by sie czula gdyby ktos zrobil tak jej dziecku! Durna baba! A to ze rodzina tegoo dziecka moze niejest idealna to niepowod by robic takie cyrki. Jedna z osobb wczesniej pisala ze dzieci dzwonia w domofony, pewnie ze dzwonia u nas tez , ale kazdy z nas byl kiedys dzieckiem i robil glupoty! Jak ma byc dobrze w Polsce kiedy dzieja sie takie rzeczy?!!
Rozwiń
sąsiadka
sąsiadka (18 lutego 2009 o 15:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Aż brak słow. Gnojek kłamie jak z nut a kobieta bedzie miala nieprzyjemnosci. Jestes sasiadka tej rodziny, znanej zresztą z ciagłych awantur i ekscesów miłosnych Pani ze zdjęcia. Ten 11 latek codziennie urządza sobie zabawy typu dzwonienie domofonem do wszystkich i uciekanie. Kiedys gdy powiedzialam mu kilka ostrych slow ze nie zycze sobie takiego zachowania rozplakal sie i w zywe oczy kłamal ze to nie on, teraz mysle ze mogl rownie dobrze o mnie doniesc na policje że mu cos zrobilam. Ruszyc gowno to smierdzi. Od tej pory juz postanowilam ze za kazde przewinienie ze strony tej rodziny bede dzwonic na policje.
Rozwiń
Alllaaala
Alllaaala (14 lutego 2009 o 12:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to za dziwne zabawy!? Też mi żart kładzienie galęźi na maske samochodu, dzieciak sam sobie jest wynien, neich bierze odpowiedzialność za swoje zachowanie!!! Jak by moje dziecko tak zrobiło to poszabym przeprosić właścicielkę samochodu a dziecko okrzyczałabym za złe zachowanie...Kto ich nauczył takich zabaw, ja na miejscu właścicielki samochodu też bym sie zdenerwowała, dobrze zrobiła wiem jak takie głupie zachowanie małych gnojków może denerwować. Czytając ten artykół mam wrażenie że to dziecko jest wrecz bohaterem, a moim zdaniem ten dzieciak jest jedyną osobą która postąpiła źle i bezmyślnie w tej histori! Jestem oburzona
Rozwiń
dym
dym (13 lutego 2009 o 12:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie ma co ściemniać - to wina rodziców.
wina arogancji i wszechwiedzy.

Gdyby dziennikarz nie napisał szczerze jak było to by nie było wątku

jojo - myślisz, że to ludzi rajcuje ? mylisz się. To wszystko jest po to, by już więcej podobnych spraw nie było.
Wiem, że świata nie naprawię. Ale trzeba uwrażliwiać nieświadomych, ślepych, zadufanych w swoim małym świecie tyranów co siejąc niepokoje dowartościowują się przy okazji cudzych nieszczęść.
Więcej empatii, zrozumienia.

Więcej złości nie pomoże.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (28)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!