sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Puławy

Bitwa o Puławy


Przedwyborcza debata w Tygodniku Puławskim. Zaprosiliśmy Małgorzatę Sadurską (Pis) i Włodzimierza Karpińskiego (PO).

Kto nie wierzy premierowi, a w czyich gabinetach bywał Kazimierz Grabek. Kto chce sprywatyzować Zakłady Azotowe, a kto ograbił puławską spółkę na 3,5 miliona złotych. Wreszcie czyja mama ma 450 zł renty i dlaczego zamiast się kłócić nie współpracują ze sobą na rzecz Puław. Puławscy liderzy PiS i PO zasiedli naprzeciwko siebie w naszej redakcji.

• Włodzimierz Karpiński: Prawie dwa lata temu przed kamerami telewizyjnymi deklarowała Pani, że zrobi wszystko wspólnie z ministrem Ziobro w sprawie prywatyzacji Fabryki Żelatyny w Puławach. Tymczasem przez dwa lata nic się nie zmieniło, a prezydent Puław nie może ściągnąć od fabryki należnych miastu pieniędzy. Jednocześnie w ostatnim roku widać było pana Grabka w gabinetach jednego z ministrów rządu premiera Kaczyńskiego. Co może na ten temat Pani powiedzieć? Co Pani zrobiła i czy Pani reagowała na to co prasa donosiła odnośnie wizyty w jednym z ministerstw Grabka?

Małgorzata Sadurska: Oczywiście reagowałam i na to są dowody. Dzięki mojej inicjatywie i dzięki mojemu zaangażowaniu w tę sprawę do byłej Fabryki Żelatyny przyjechały liczne kontrole, które próbowały rozwiązać problem. Na prośbę prezydenta Grobla przyjechała tutaj i Inspekcja Sanitarna i Inspekcja Środowiska i Inspekcja Budowlana, kiedy było zagrożenie katastrofą budowlaną. Występowałam niejednokrotnie do pana ministra Ziobro, zresztą tak jak Pan, bo czytałam Pańskie interpelacje, i w tej sprawie co było możliwe, to zrobiłam.

WK: No to jak wytłumaczyć to, że Grabek wizytował ministerstwo rządu premiera Kaczyńskiego, a nie można go namierzyć, żeby zapłacił podatki?

MS: U mnie w gabinecie pana Grabka nie było, nie wiem skąd ma Pan takie informacje.

WK: Prasa donosiła. Newsweek w pierwszej połowie tego roku.

MS: W moich gabinetach Grabek nie bywał.

• MS: Gazeta Wyborcza oraz PAP nie tak dawno pisały, że Platforma chce sprywatyzować 2000 spółek Skarbu Państwa. Potwierdził to wprost w wypowiedzi Pana kolega partyjny poseł Grad, przewodniczący Komisji Skarbu Państwa, który powiedział że w tej sprawie jest już gotowy projekt ustawy i ten projekt zostanie złożony na pierwszym posiedzeniu Sejmu. Czy dobrze się Pan czuje w ugrupowaniu, które chce sprywatyzować puławskie Azoty?

WK: Dobrze się czuję w ugrupowaniu, do którego coraz więcej ludzi pierwszej "Solidarności” przystępuje. Tak jak Bogdan Borusewicz, czy tak jak wielki autorytet prof. Władysław Bartoszewski. Natomiast jeśli chodzi o politykę prywatyzacyjną to chciałbym przypomnieć, że Pani rząd, minister Szałamacha i minister Jasiński, wpisali w poprzednim planie finansowym na lata 2006-2007 upłynnienie akcji Skarbu Państwa w wysokości 50,5 proc., z czego się w połowie tego roku w związku z kampanią wyborczą wycofał. Więc nie grajmy prywatyzacją, bo jest ona konieczna w sektorach przemysłowych i publicznych. Ale jest to prywatyzacja dająca szanse na rozwój tych sektorów i branż.

MS: Czyli rozumiem, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie sprzedaje Azotów, natomiast przyszły rząd Platformy Obywatelskiej na pierwszym posiedzeniu złoży projekt ustawy, która będzie miała na celu sprzedaż puławskich Azotów.
WK: W wyjątkowo uproszczony sposób Pani to rozumuje. Z moich słów wynika, że rząd PiS przygotowywał sprzedaż akcji Zakładów Azotowych, z czego się wycofał w okresie przedkampanijnym.

MS: Nie było nigdy zgody na sprzedaż puławskich Azotów, nie było nigdy zgody na prywatyzację. Padały z innych spółek zainteresowanych przejęciem Azotów propozycje, ale te informacje nigdy nie były podchwycone przez stronę rządową. A artykuły z gazet i zapowiedzi posła Grada mamy namacalne.

WK: W tej sprawie zadawałem pytanie ministrowi Szałamasze. Dotyczyło ono przejęcia puławskich Azotów właśnie na podstawie planów upłynnienia czyli sprzedaży akcji Puław przez ministerstwo. Zadawałem je na podstawie dokumentów, które przewidywały sprzedaż, a zostały przygotowane rok temu przez ministerstwo.

• WK: Jest Pani szefem Rady Nadzorczej ZUS. Czy może Pani powiedzieć na jakiej zasadzie dokonują się rewaloryzacje świadczeń emerytalnych i rentowych i jakie są w tej chwili najniższe świadczenia?

MS: Rząd Prawa i Sprawiedliwości po raz pierwszy zwaloryzował świadczenia rent i emerytur. Stało się to w 2007 r. kiedy to zostały przyznane dodatki do najniższych emerytur i rent, które miały charakter jednorazowy. Od tego roku została przyznana też coroczna waloryzacja procentowa.
Ja doskonale wiem jakie są najniższe renty i emerytury, bo moja mama ma rentę 450 zł, więc Pan mnie o takie sprawy nie musi pytać. Wiem co nie udało się zrobić. Wiem, że emerytury powinny być dużo wyższe, ale też wiem, że powinniśmy dochodzić do tego krok po kroku. Oczywiście jestem zdania, że natychmiast powinny być zniesione i obniżone emerytury ubeckie. Bo to jest jedna wielka niesprawiedliwość i z tym się obydwoje zgadzamy.

WK: No ale gdyby Pani była uprzejma podać zasady waloryzacji. Bo nieprawdą jest co Pani mówi o waloryzacji emerytur przez rząd PiS. Jak sama Pani przyznała, było tylko zasilenie emerytów jednorazowym, w różnej wysokości dodatkiem.
(...)

MS: Sejm ostatniej kadencji uchylił stary portfel. W ten sposób emeryci dostaną podwyżki swoich emerytur. Na ten cel w budżecie Państwa w nowym projekcie budżetu na 2008 r. jest zagwarantowana kwota 2,2 miliarda złotych. To też będzie realny wzrost emerytur i rent.

• MS: Proszę, żeby Pan podał trzy konkretne efekty Pana działań, które zrealizował dla mieszkańców powiatu puławskiego, od samego początku do samego końca. Nie mam tu na myśli tylko interpelacji, bo są to tylko słowa i statystyka poselska.

WK: A co Pani ma na myśli?

MS: Coś co Pan zrobił dla mieszkańców Puław.

WK: W ramach działalności poselskiej różne możliwości interwencji ustnych i pisemnych są opisane w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Pierwsza sprawa to jak Pani wie, jestem współautorem prospektu emisyjnego.
MS: Ale to jako wiceprezes Zakładów Azotowych, nie jako poseł.

WK: Tak. Razem z radą opracowaliśmy prospekt emisyjny, w którym razem ze stroną społeczną, czyli związkami zawodowymi zobowiązaliśmy ministra skarbu poprzedniej ekipy do tego, aby uruchomiono realizację ustawy o komercjalizacji. Czyli chodzi o przekazanie 15 proc. akcji dla uprawnionych pracowników i byłych pracowników. W tej sprawie interweniowałem osobiście u pani minister wicepremier Gilowskiej. Dała mi słowo, że ministerstwo skarbu się z tego wywiąże. Wiem także, że Pani również w tej sprawie interweniowała i bardzo dobrze.
Inną kwestią jest natomiast, że wypełniając to zobowiązanie z inspiracji ministerstwa skarbu 16 listopada 2006 zmieniono datę wypłaty dywidendy z akcji przyznanych pracownikom. Ta decyzja skutkowała tym, że 800 pracowników otrzymało dywidendy z akcji, a 5200 pracowników już nie. Tylko później zmuszono spółkę do wypłaty 3,5 mln zł z sakiewki Azotów, a nie z sakiewki Skarbu Państwa. Czyli można powiedzieć, że Zakłady Azotowe w pewnym sensie zostały ograbione przez Skarb Państwa na 3,5 mln zł. W tym sensie moje konkretne działanie sprowadzało się do kontynuacji tego, co robiłem jeszcze w Zakładach Azotowych.
Druga sprawa jest związana z budową obwodnicy w Puławach. Ma ona bardzo długą historię i myślę, że w Puławach są dwie osoby, które znają ją bardzo dobrze. Pierwszą z tych osób to prezydent Janusz Grobel. A drugą osobą, może to nieskromne jest, ale jestem ja, jego zastępca. Razem wnosiliśmy o to, żeby się rozpoczęła w ogóle budowa obwodnicy, angażując środki miejskie na tę koncepcję.

MS: Ale proszę podać konkret Pana działań.

WK: Konkretne działania sprowadzają się do tego, że w porozumieniu z prezydentem miasta wciąż monitorujemy ten problem, który dzisiaj niestety, w związku z kampanią zaczął przybierać dosyć wyraźne formy. Mianowicie pozwoliłem sobie w porozumieniu ze służbami drogowymi wystosować interpelację w marcu tego roku. Była ona niesatysfakcjonująca. Zacytuję tylko fragment odpowiedzi wiceministra transportu. Odpisał, że proces przygotowawczy nad drugim etapem obwodnicy Puław może rozpocząć się w latach 2007-13, tak aby było możliwe jej zrealizowanie w początkowym okresie perspektywy 2014-2020.

MS: Ale to był a marcu.

WK: W związku z powyższym po konsultacjach z GDDKiA ponowiłem interpelację i niestety teraz już minister Polaczek odpisał, że ministerstwo transportu podtrzymuje swoje poprzednie stanowisko. Czyli mamy dwie odpowiedzi, które lokują realizację obwodnicy na lata 2014-2020. Znam Pani działania w tym zakresie. Pani ma po prostu inne pismo, które nie ma charakteru odpowiedzi na interpelację poselską, tylko charakter wymiany dokumentów.

MS: To jest pismo do ministra.

WK: A ma Pani to pismo?

MS: Oczywiście, prasa też ma to pismo.

WK: To proszę, jakby Pani pokazała, to ja Pani pokażę, gdzie jest niebezpieczeństwo związane z realizacją. Pani w piśmie ma, że obwodnica jest w projekcie programu przewidziana realizacja. A projekt programu zawiera wszystkie realizacje drogowe, które nie mieściły się w perspektywie 2007-2013.
(...)

MS: Panie pośle, proszę chociaż podać trzeci konkret.

WK: Następna sprawa, to rzecz która mi bardzo leżała na sercu, jeszcze kiedy pracowałem w urzędzie. Prawo mówiło, że podatek od spadków i darowizn jest przychodem gminy i miasta. Odwiedzało mnie wówczas wielu nieszczęśliwych ludzi, często sieroty i wdowy przychodziły i prosiły o umorzenie tego podatku. Prawo stanowiło tak, że nawet jak prezydent nie chciał tego podatku przyjąć, to i tak Urząd Skarbowy naliczał i przelewał na konto miasta czy gminy. (...) W tej sprawie także interweniowałem u pani wicepremier Gilowskiej i dostałem zapewnienie, że w tym obszarze rząd podejmie inicjatywę i rzeczywiście podjął. Nie tak jak chciałem w interpelacji, ale ograniczył bolesność tego podatku w przypadku wdów i sierot.
MS: To nie są dla mnie konkrety. Największe znaczenie konkretu ma akurat pana trzeci podany przykład, czyli podatku od spadku i darowizn. Jest mi przykro, że pan podaje swoje zasługi jako wiceprezesa Zakładów Azotowych, a przechodzi Pan tak płynnie do swojej działalności poselskiej. Jeżeli chodzi o sprzedaż pierwszej akcji to mówiłam już, że mam lekki stosunek do interpelacji, bo najważniejsze jest działanie, pukanie do drzwi ministrów.

WK: Nie, najważniejsze jest tworzenie dobrego prawa, a nie załatwianie czegoś.

MS: Już Panu przypominam. Kiedy ja dostałam odpowiedź na interpelację w sprawie Zakładów Azotowych, to dzień wcześniej Pan dopiero swoją wysłał w sprawie tej jednej akcji. Daty na stronie internetowej o tym świadczą. Kiedy ja zakończyłam działanie, Pan dopiero je rozpoczął.

WK: Niech pani zwróci uwagę na jedną rzecz. To nie jest łaska ze strony ministerstwa, to jest jego przepraszam za wyrażenie, psi obowiązek, żeby wypłacić pieniądze tym ludziom.

MS: Dlatego jako pierwszy poseł z Puław podjęłam w tej sprawie bardzo ważne decyzje i konkretne działania. W sprawie faktycznie złej decyzji ministra skarbu odnośnie dywidendy słyszałam Pana wypowiedź na mównicy sejmowej. Ale to była tylko jedna wypowiedź. Ja natomiast byłam cztery razy u ministra skarbu w tej sprawie. Razem z panem premierem Gosiewskim interweniowałam. Premier Gosiewski na spotkaniu w Puławach powiedział, że to dzięki mnie, chwalę się w tym momencie, ale to dzięki mnie i jego wsparciu pracownicy dostali rekompensatę. Ja wiem, że to powinna być dywidenda, ale ja chciałam dla tych ludzi dobrze. I dostali rekompensaty.
Kolejny temat to obwodnica. Uważam za jawną manipulację, bo można robić sobie kampanię wyborczą, można też zbierać sobie podpisy. Ale koncepcje również mogą się zmieniać. Ja sprawą obwodnicy interesuję się od czerwca, kiedy jeszcze nie wiadomo było, że będzie kampania, ale było wiadomo że do Puław przyjedzie pan premier Kaczyński. I to już wtedy na spotkaniu z nim mówiłam o obwodnicy, o tym drugim etapie. Mówiłam, że jak nie będzie zrealizowany, to pierwszy etap nam się rozmywa. Inwestycja jest ważna, ale my nie będziemy jej odczuwać. Premier przyjechał i zapowiedział obwodnicę. Wtedy różne środowiska nie wierzyły. Więc wystąpiłam na piśmie jako minister i dostałam odpowiedź pozytywną we wrześniu. Wystąpiłam przy okazji jeszcze innej sprawy infrastrukturalnej o potwierdzenie. Dostałam to potwierdzenie. I mediom rozesłałam i pan prezydent też dostał ode mnie odpowiedź, że drugi etap obwodnicy będzie realizowany. Ja tylko ubolewam z jednego powodu. Pan powiedział, że jest jedną z osób najbardziej zaangażowanych.

WK: Nie zaangażowanych, tylko zorientowanych.

MS: Ja tego Panu nie odbieram. Ale dlaczego Pan nie zaproponował żebyśmy we dwoje poszli do ministra transportu. Usłyszałby wtedy Pan na własne uszy, że do roku 2012 drugi etap obwodnicy będzie zrealizowany.
(...)

WK: Powiedzmy sobie szczerze. Premier już mówił, że nie będzie rządził z Samoobroną, bo to jest gorsze niż SLD, że premier Marcinkiewicz to jest premier na całą kadencję, że jak brat będzie prezydentem to on nigdy nie będzie premierem. Więc te słowa zdewaluowały się.

MS: Czy Pan nie wierzy premierowi?

WK: Oczywiście, że nie wierzę premierowi.

MS: No Panie pośle, panie pośle...

WK: Mnie słowa premiera w sprawie obwodnicy mało interesują.

MS: A pismo ministra transportu?

WK: Pismo dotyczy projektu programu, a nie tego co napisał tu w odpowiedzi na interpelację, że obwodnica będzie realizowane w latach 2014-2020. Na szczęście nie takie przeszkody miasto Puławy pokonywało i pokona zapewne również tę przeszkodę, zapewniam Panią.

MS: Panie pośle, skoro Pan nie wierzy premierowi, jest Pan człowiekiem małej wiary. Jeszcze jedna rzecz na koniec, lista indykatywna na której znalazły się projekty infrastrukturalne, też jest w pewnym sensie projektem, który akceptuje Bruksela, a przecież wszyscy w nie wierzą. I ja wierzę w Program Budowy Dróg Krajowych i Autostrad i mogę zadeklarować, że dopóki będę posłem to sprawa obwodnicy nie będzie przeze mnie opuszczona.

• WK: Pracując w kancelarii premiera miała Pani to szczęście i to wyzwanie przyjmować zdesperowane pielęgniarki w trakcie desperackiej próby podjęcia walki o lepsze wynagrodzenie i godziwą pracę. I w tamtym okresie desperacja tych biednych, działających z najwyższym poświęceniem pielęgniarek przerodziła się w strajk głodowy. Dowiedziawszy się o tym pan premier Kaczyński następnego dnia skwitował to mniej więcej tak, że od nie zjedzenia kolacji to jeszcze nic się nikomu nie stało. Czy Pani się podpisuje pod takim stwierdzeniem premiera Rzeczpospolitej Polskiej? Jednocześnie premiera który, gdy protestują silne branże chyli czoła i idzie na ustępstwa. Tutaj wykazał się butą i arogancją. Uważam że to bardzo niesprawiedliwe w stosunku do tej ciężko pracującej grupy zawodowej.

MS: Te wydarzenia miałam okazję przeżyć w pierwszych dniach swojej pracy w kancelarii. Byłam z tymi paniami w kancelarii od ich momentu wejścia do momentu wyjścia.

WK: Wiem, bo Pani kibicowałem nawet.

MS: Praktycznie byłam tam dzień i noc.

WK: Ale fakt jest taki. Policja usuwa demonstrację, po czym te kobiety żeby wyrazić swoją desperację mówią, że podejmują strajk głodowy, który jest zawsze aktem ostatecznego i dramatycznego zawołania w demokratycznym ustroju. A pan premier to komentuje, że nigdy jeszcze nikomu nic się nie stało po nie zjedzeniu kolacji. Czy Pani się pod tym podpisuje?

MS: Strajk głodowy w kancelarii premiera trwał dosłownie kilkanaście godzin, nawet nie trwał doby. Nie głodowały też wszystkie pielęgniarki, które się tam znajdowały.
WK: Ale czy Pani się pod tym podpisuje?

MS: Ja odpowiem Panu na to pytanie, więc proszę się nie denerwować. Powiedział Pan, że premier ustępuje przed branżami silnymi, a nie ustąpił przed pielęgniarkami. Ale powiedział Pan tak jakby pan mediów, telewizji nie oglądał.

WK: Nie oglądam.

MS: A przed kim pan premier ustąpił? Przed górnikami? To zrobił w 2005 r. rząd SLD, który faktycznie ustąpił przed górnikami i zostały przyznane emerytury górnicze. Pamięta Pan to chyba doskonale?

WK: Pamiętam też deklarację kandydata na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który powiedział że jeśli wygra, to zrobi.

MS: Co zrobi?

WK: Pójdzie tym tropem, którym poszła SLD, czyli pochyli czoło przed silną branżą górniczą, przed łomami, przed palonymi oponami. Natomiast pielęgniarki...
MS: Panie pośle, czy pan da mi odpowiedzieć na pytanie? Pan mówił długo, więc proszę pozwolić i mnie. Kindersztuba obowiązuje, prawda?
WK: Obowiązuje, przepraszam bardzo.

MS: Nie było w tej kadencji takiej sytuacji, żeby rząd pochylił się pod naporem, presją i wymuszaniem strajkujących grup. Były problemy z różnymi branżami, staraliśmy się je załatwiać w sposób polubowny. Sprawa z pielęgniarkami była oczywiście sprawą przykrą. Ja rozumiem to, że pielęgniarki zarabiają bardzo mało, ale to też się zmieniło. Podwyżki poszły i w poprzednim roku jak również od nowego 2008 r. jest też zagwarantowana. Środowisko lekarsko-pielęgniarskie wie o czym mówię, to jest po prostu podwójny strumień finansowania na świadczenia i na pensje. Ja wychodzę z takiego założenia, że nie powinno się stosować tak ekstremalnych metod postępowania. Nie powinno być nielegalnego blokowania i zajmowania pomieszczeń kancelarii. To nie są reguły, którymi rządzi się demokratyczne państwo. W każdej sprawie można usiąść i rozmawiać. Mówię to jako osoba, która była w kancelarii, która widziała metody działania różnych środowisk, również na zewnątrz. Przykładowo Marek Borowski występował na wiecu przed kancelarią, pani poseł Kopacz również obrończyni pielęgniarek. Ale nie było osoby, która tym problemem zajmowałaby się w Sejmie. Wszyscy działali w obliczu kampanii wyborczej pod kancelarią.
Ale jestem zadowolona z tego, że w sposób polubowny, po rozmowie z panem premierem, pielęgniarki opuściły kancelarię. Byłam przy tej ostatniej rozmowie premiera z pielęgniarkami. Ja słyszałam co było mówione. Pan nie słyszał, ja słyszałam. Jestem zadowolona, że w sposób polubowny ze środowiskiem pielęgniarskim nastąpił przełom w rozmowach, że zostały one rozpoczęte, że stosowne projekty ustaw zostały złożone. I to jest dla mnie najważniejsze. A jedna czy druga wypowiedź dla mnie wcale nie jest istotna.

WK: Ale dla mnie jest istotna. Ja zadałem pytanie, czy pani się podpisuje pod takim określeniem premiera w stosunku do tego aktu desperacji?

MS: Ale dlaczego Pan robi kampanię wyborczą tanimi chwytami, a nie rozmawia o poważnych problemach?

WK: Pytam Panią, bo to jest bardzo poważne. To jest premier polskiego rządu...

MS: Któremu Pan nie wierzy.

WK: Panu premierowi nie wierzę, ale wielokrotnie dał ku temu powód.

MS: Niech Pan nie będzie śmieszny.

WK: Ja mówię poważnie. Jeśli pan premier robi jedno, a obiecuje drugie...

MS: Pan premier obiecał i dał podwyżki pielęgniarkom.

WK: Chciałbym, żeby Pani odpowiedziała na moje pytanie.

MS. Panie pośle, niech Pan mnie nie przyciska. Ja podpisuję się pod polubownym załatwieniem problemu.

• MS: 21 października odbędą się wybory, będzie zawierana koalicja. Czy Pana zażyła współpraca i przyjaźń z Zygmuntem Kwiatkowskim, działaczem lewicy, działaczem Ordynackiej, jest takim zalążkiem, zapowiedzią przyszłej koalicji Platformy i LiD w Sejmie?

WK: Nie wiem co ma piernik do wiatraka. Pani wielu ludzi zna, które pewnie nie podzielają Pani światopoglądu. Współpracowałem z prezesem Kwiatkowskim i muszę powiedzieć że w tym okresie Zakłady Azotowe wyszły z dużej zapaści. Rządy naszego zarządu zostawiły 200 milionów złotych zysku netto, wybudowały trzecią fabrykę melaminy, ściągnęły z giełdy 300 milionów złotych, oddłużyły częściowo Zakłady w stosunku do PGNiG. Ta współpraca się zmaterializowała takimi pięknymi owocami. Tu nie można mówić o jakiejś współpracy politycznej i wyciągać z tego wniosków. Oczywiście może to pani robić na swój użytek, czy kampanii.
Ja chciałbym za to zwrócić uwagę na inną rzecz. Flagowe okręty tej pięknej "Solidarności” przed którą zawsze będę chylił czoła, są dzisiaj w Platformie. Profesor Bartoszewski jest dziś szefem naszego komitetu honorowego. Antoni Mężydło, człowiek którego esbecja katowała w lesie i katując w więzieniu nagrywała, żeby żona słyszała żeby ją zmiękczyć w zeznaniach, jest dzisiaj z nami. Arkadiusz Rybicki, który własną ręką napisał na tablicy 21 postulatów w Stoczni Gdańskiej, jest dzisiaj z nami. Bogdan Borusewicz który zawierzył najpierw państwu jest dzisiaj z nami. Więc to jest perspektywa, która jest mi bliska. Kontynuacja wielkiego ruchu "Solidarności” z 1980 r. Nie aparatu "Solidarności”, nie aktywistów politycznych, ale tego ruchu który rozlał się na całą Polskę. W taką perspektywę wierzyłem dwa lata temu. Nie udało się. A dzisiaj wierzę, że się uda.
MS: Ale nie odpowiedział mi Pan na pytanie o pana współpracę jako działacza Platformy z działaczem lewicy na Zakładach Azotowych. Byliście w jednym zarządzie spółki Skarbu Państwa. Ja pytam się wprost, jak to się przekłada na zapowiedzi przyszłej koalicji PO z LiD. Nie odpowiada Pan? Oczywiście ma Pan do tego prawo.
WK: Pani jest w głębokim błędzie mówiąc o jakiejkolwiek współpracy politycznej, bo takiej nie ma. Przedstawiłem parę konkretnych efektów, w których została zmaterializowana. To jest wymiar tej współpracy. Jeśli Pani każda aktywność życiowa myli się z polityką, to musi Pani zweryfikować swój pogląd. Są ludzie w pracy, są ludzie w szkole, są w parlamencie, są w polityce. Każdy w tych obszarach aktywności może się realizować. Państwa deklaracje dotyczyły nie zawierania koalicji z ludźmi miernej reputacji, które to później wprowadziły do debaty publicznej warcholstwo i chamstwo. Więc nie będę składał żadnych deklaracji, oprócz tego co powiedziałem. Ten nurt "Solidarnościowy”, który dzisiaj przez te okręty flagowe będzie płynął dalej.

MS: Czyli nawet i z lewicą. Panie pośle, przykro mi to słyszeć od Pana...

WK: Ja bym się nie zdziwił, gdyby PiS zawarło koalicję z lewicą.

MS: Panie pośle, no chyba Pan kpi.

WK: Nie, dlaczego? Jeśli byśmy rozmawiali trzy lata temu, że PiS będzie zakładało koalicję z Samoobroną, Pani by pewnie obraziła się na mnie.

MS: Trzy lata temu, Pan się do mnie nie odzywał, bo Pan był wielkim prezesem Zakładów Azotowych.

WK: Zawsze Panią serdecznie witałem i kłaniałem się.

• Paweł Buczkowski: Jest wiele spraw, które robicie Państwo dla Puław, ale zajmujecie się nimi indywidualnie. Dlaczego nie robicie tego razem? Moglibyście być przez to bardziej skuteczni.

MS: Były podejmowane inicjatywy pod którymi podpisywali się wszyscy posłowie z województwa lubelskiego i nasze podpisy też tam wspólnie się znalazły. Myślę tu o drodze kolejowej czy Bogdance. A dlaczego razem się nie podpisujemy? Może taką inicjatywę kiedyś trzeba podjąć, może w następnej kadencji.

WK: Myślę, że to wynika trochę z nadaktywności pani poseł, z tej ambicji, oczywiście dobrze rozumianej. Jest różnica między posłem koalicji, a opozycji. Pani minister miała skróconą ścieżkę do działania. Małgorzata Sadurska podpisywała się pod różnymi interwencjami jako minister i poseł, a ja niezależnie, bo taka jest rola opozycji i to się raczej nie zmieni. Ale może rzeczywiście, pierwsze koty za płoty.

Sadurska o Karpińskim

Ma zdolności krasomówcze. Potrafi przemawiać w każdym miejscu, na każdy temat i przez dowolną ilość czasu. Ma zdolność odnalezienia się z poglądami ultrakatolickimi w niedzielę, będąc w ultraliberalnej partii na co dzień. Po kilku latach wzajemnego obrzucania się błotem znalazł też wspólny język z Januszem Groblem. Nie chcę mówić o negatywnych cechach posła, ale jeżeli muszę powiem o jednej, bo ostatnio ona mnie dosyć mocno ukłuła. Przypisuje on sobie cudze osiągnięcia.

Karpiński o Sadurskiej:

Jest bardzo sympatyczną i ambitną osobą, która robi karierę i jej w tym kibicuję. Nie jestem w stanie wymienić wady, bo znam ją jako sympatyczną i ambitną kobietę. Rzeczą która zwróciła moją uwagę jest niebezpieczeństwo takiej bardzo ostrej i agresywnej oceny z jej strony. Co wynika zapewne z temperamentu pani poseł.


Czytaj więcej o:
Ciekawska
(Anonimowy)
iyo
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ciekawska
Ciekawska (30 października 2007 o 15:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam ciągły niedosyt ,dlaczego ta debata nie została puszczona przed wyborami. Wtedy w Puławach pierwsze miejsce miałaby Sadurska. jestem o tym przekonana. Niestety głosowałam na PO, a dzisiaj sie wstydzę przyznać, że tak zgłupiałam. Ta prywatyzacja jest niebezpieczna.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (19 października 2007 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Puławy to nie wszystko. A to czy naprawdę górą to się okaże niebawem.
Rozwiń
iyo
iyo (19 października 2007 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PO górą!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!