środa, 13 grudnia 2017 r.

Puławy

Bój przez miedzę o wędzoną szynkę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 lipca 2006, 11:14

Sąsiadka od kilku lat oskarża sąsiada, że prowadzi nielegalny ubój zwierząt. Sąsiad odpiera ataki, twierdząc, że owszem szynki robi, ale wszystkie zjada jego rodzina. Kto mówi prawdę – po raz kolejny już bada policja.
Według Haliny Trybuły, mieszkanki Brzozowej Gaci, problem ciągnie się od wielu lat. Kobieta zarzuca swojemu sąsiadowi przez ulicę, że przez cały ten czas uprzykrza jej życie ubojem zwierząt. W jaki sposób? – Resztki mięsa i kości, które zostawały po uboju, były spalane w ognisku na podwórku. Sąsiad zawsze robił to w nocy, żeby nikt nie widział. Ale przecież z tego ogniska dochodził do naszego domu taki smród, że trudno było wytrzymać. Najbardziej cierpiał mój mąż, który wtedy wrócił z sanatorium i musiał wdychać te trujące dymy – opowiada Halina Trybuła.
Oprócz śmierdzących ognisk kobieta zarzuca sąsiadowi, że część resztek z uboju wrzucał do beczki bezpośrednio sąsiadującej z ogrodzeniem jej pola. – W gorące dni roznosił się taki odór, że ciężko było pracować – opowiada Trybuła.
Według relacji kobiety, jej sąsiad trudni się po prostu nielegalnym ubojem zwierząt. – Ciągle ktoś tu przyjeżdża, żeby u nich ubić prosiaka. Dzisiaj syn sąsiada powiedział pewnemu mężczyźnie, żeby przyjechał za tydzień, bo ojca na razie nie ma w domu. Wszystko słyszałam, bo rozmawiali na ulicy – opowiada kobieta.
Kolejny zarzut to według Trybuły nielegalna sprzedaż mięsa na targu. – Dwa lata temu widziałem, jak mięso ze swojego gospodarstwa sąsiad woził do Dęblina, gdzie ma stoisko – opowiada Stanisław Trybuła, mąż pani Haliny.
Rzeczywiście, aby trudnić się ubojem mięsa na skalę przemysłową, trzeba mieć zezwolenie. – Należy spełnić bardzo wiele restrykcyjnych wymagań, nie tylko higienicznych, ale również związanych z ochroną zwierząt – mówi Wiesław Gąsior, powiatowy lekarz weterynarii w Puławach.
Z tym, że wszystkie zarzuty stawiane przez kobietę są według jej sąsiada bezpodstawne. – Mamy hodowlę świnek, ale jakikolwiek ubój jest prowadzony do własnych celów. Owszem, sprzedajemy mięso, ale kiedy to robimy, to z prosiakiem jedziemy do ubojni – odpowiada Wojciech U., dorosły syn sąsiada pani Trybuły.
Sprawę już kilkakrotnie badała policja. – Jesteśmy w tej chwili w trakcie kolejnego postępowania sprawdzającego. Z dotychczasowych wynika, że sąsiad skarżącej się kobiety dokonuje uboju, ale poza miejscem zamieszkania. Mięso wprawdzie sprzedawał na targu, ale miał na to potrzebne dokumenty – mówi Roman Maruszak, rzecznik puławskiej policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!