wtorek, 17 października 2017 r.

Puławy

Buldożery rządzą w Żelatynie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lipca 2007, 17:12

Ruszyła rozbiórka budynków jednego z najstarszych zakładów przemysłowych na Lubelszczyźnie.

Z placu na terenie byłej fabryki Żelatyny znikła już większość małych budynków. Dawne magazyny są po kolei wyburzane i przerabiane na kruszywo, które jest później sprzedawane. Przy rozbiórce pracuje na razie tylko kilku pracowników. Więcej ludzi pojawi się kiedy Wydział Ochrony Środowiska Urzędu Miasta wyda decyzję środowiskową w sprawie wyburzenia największego budynku, w którym odbywała się produkcja.
Wraz z robotnikami na plac rozbiórkowy ściąga mnóstwo złomiarzy. - Tylko kończymy pracę i odjeżdżamy, a już zaczynają się tu kręcić. Ale nic na to nie poradzimy - rozkłada ręce jeden z robotników. Teren jest wprawdzie ogrodzony, ale tylko od strony ul. Dęblińskiej, gdzie znajduje się stary biurowiec. Po godzinach pracy rozbiórkowców, może wejść tu każdy.

Wraz z rozpoczęciem rozbiórki budynków, właściciel terenu, który kupił go w ubiegłym roku od komornika, szuka inwestora do budowy dwóch supermarketów. - Nie mogę powiedzieć z kim prowadzimy rozmowy. Powiem tylko, że jeden sklep będzie spożywczy, a drugi typu "wszystko dla domu” - zdradza Witold Woliński, dyrektor lubelskiego oddziału firmy Mak Dom.
Nam jednak udało się ustalić, że sieci z jakimi może rozmawiać Mak Dom to francuski budowlano-dekoracyjny Leroy Merlin i brytyjskie spożywcze Tesco. W żadnej z sieci nie udało nam się jednak potwierdzić tych informacji.
Dyrektor lubelskiego oddziału Mak Dom przewiduje, że decyzja w sprawie tego, kto zainwestuje przy ul. Dęblińskiej w Puławach zapadnie w ciągu najbliższych miesięcy. A sama rozbiórka powinna zakończyć się do listopada.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!