poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Puławy

Chciała ujawnić prawdę, straciła pracę

  Edytuj ten wpis

Zwolnili mnie z pracy, żeby nie udało się ustalić, co naprawdę dzieje się w Domu Dziecka w Puławach - twierdzi Dorota Daniłoś-Sobczak.

Kobieta jednak się nie poddaje. Była pracownica Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach postanowiła zainteresować sprawą rzecznika praw dziecka, złożyła też pozew w sądzie o przywrócenie do pracy.

W piśmie, które wysłała do rzecznika praw dziecka, kobieta skarży się władze powiatu, które według niej, zamiast próbować wyjaśnić sygnały o przypadkach przemocy w Domu Dziecka zastraszają ludzi. Wszystko na wypadek, gdyby ktoś chciał ujawnić prawdę.

- Dlatego na pokaz bez jakichkolwiek podstaw zostałam dyscyplinarnie zwolniona z pracy - pisze Daniłoś-Sobczak.

Zgodnie z uzasadnieniem rozwiązania umowy, pani pedagog straciła posadę,
bo próbowała skontaktować małoletnią wychowankę domu dziecka z dziennikarzem. - Zarzucono mi, że nie skontaktowałam się najpierw z samym dyrektorem placówki. Przecież to absurd - mówi Daniłoś-Sobczak.

W środowym artykule w Dziennika Wschodniego dziennikarze ustalili, że na zwolnienie pedagog pracującej w PCPR naciskał starosta puławski Sławomir Kamiński. W rozmowie z nami starosta stwierdził, że kobieta miała szantażować wychowankę domu dziecka.

- Oczywiście, problem przemocy w Domu Dziecka, jeśli rzeczywiście istnieje, jest potworny. Ale powinna przyjść z tym do mnie, a nie dzwonić do wychowanki i umawiać z dziennikarzem - mówił starosta Kamiński.

Dorota Daniłoś-Sobczak twierdzi, że do niczego wychowanki nie namawiała i nie straszyła jej. - Mam świadków mojej rozmowy telefonicznej z wychowanką. Oni pójdą ze mną do sądu i zaświadczą, jak było - oburza się kobieta.

Paweł Buczkowski
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
karolina
g
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 października 2008 o 20:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie znam tego Domu Dziecka ani jego kierownika,jednak znam panią Dorotę i nie sadze by komukolwiek chciala zaszkodzic w jakikolwiek sposob.
zreszta nie rozumiem podstaw jej zwolnienia,jesli rzeczywiscie kogos szantazowala to po pierwszze trzeba to udowodnic,wiec chyba cos jest nie tak...nikt nie moze zostac ukarany opierajac zarzut wobec niego na podejrzeniach czy przepuszczeniach
jesli chodzi o przemoc w w/w osrodku i innych podobnych,bardzo czesto pozostaje ona bezkarna ,sama ostatnio bylam swiadkiem jak sa traktowane dzieci w przedszkolach,dorosli czesto wykorzystuja swoja fizyczna przewage,nie maja cierpliwosci ani odpowiedniego podejscia mimo jak mniemam odpowiedniego przuygotowania,takze nawet jezeli autor reportazu przesadza sprawe trzeba kompetentnie zbadac a nie zwalniac osobe ktora sie tym zajela.
Rozwiń
karolina
karolina (21 października 2008 o 20:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
g napisał:
Też mi to śmierdzi. Ta jedna była wychowanka odeszła z placówki z 11 lat temu - ale według p. Sobczak to wiarygodny świadek zdarzeń z teraźniejszości - zresztą zależny od PCPRu finansowo. Drugie "usta prawdy" to Olga J. , która dała się poznać ze swojej agresji na własnym osiedlu,
w placówce, w szkołach, do których chodziła i kuratorom - aktorka pierwszej wody - pisali juz o niej w gazecie, niestety mało pochlebnie. Ale p. Sobczak walczy wszystkimi mozliwymi sposobami, nienawidzi przecież domu dziecka i posłuzy się każdym dla osiągnięcia własnego celu. Szkoda, że przemoc postrzega w sposób wybiórczy, zdarza jej się nie zauważać jej tam, gdzie faktycznie była i jest....
Rozwiń
g
g (15 października 2008 o 00:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Też mi to śmierdzi. Ta jedna była wychowanka odeszła z placówki z 11 lat temu - ale według p. Sobczak to wiarygodny świadek zdarzeń z teraźniejszości - zresztą zależny od PCPRu finansowo. Drugie "usta prawdy" to Olga J. , która dała się poznać ze swojej agresji na własnym osiedlu,
w placówce, w szkołach, do których chodziła i kuratorom - aktorka pierwszej wody - pisali juz o niej w gazecie, niestety mało pochlebnie. Ale p. Sobczak walczy wszystkimi mozliwymi sposobami, nienawidzi przecież domu dziecka i posłuzy się każdym dla osiągnięcia własnego celu. Szkoda, że przemoc postrzega w sposób wybiórczy, zdarza jej się nie zauważać jej tam, gdzie faktycznie była i jest....
Rozwiń
jack
jack (14 października 2008 o 13:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
observator napisał:
[url="http://www.tvn24.pl/2166386,0,0,0,1,wideo.html"]http://www.tvn24.pl/2166386,0,0,0,1,wideo.html[/url]
Na tej stronie jest materiał wideo o puławskim domu dziecka wyemitowany 13.10. w magazynie "Prosto z Polski" pt. "Dom dziecka i przemocy".


Wątpliwej reputacji aktorów wzięła sobie stacja TVN - jedna to Olga Jurek, o której prasa rozpisywała się ,że to dziecko diabła i zastrasza wszystkich na osiedlu, sama aż zieje agresją, a teraz gada o innych??? druga to wychowanka, któa odeszła z bidula z 10 lat temu-tamtej kadry już nie ma, odeszli na emerytury, ale co tam rozpłąkać się można przed kamerą. i pani Sobczak- gdzie była do tej pory?? grzałą ciepła posadkę kierownika? a teraz jak jej się dobrali do dupy, to dymi?????
Rozwiń
observator
observator (13 października 2008 o 21:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://www.tvn24.pl/2166386,0,0,0,1,wideo.html"]http://www.tvn24.pl/2166386,0,0,0,1,wideo.html[/url]
Na tej stronie jest materiał wideo o puławskim domu dziecka wyemitowany 13.10. w magazynie "Prosto z Polski" pt. "Dom dziecka i przemocy".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!