wtorek, 17 października 2017 r.

Puławy

Do Kauflandu nie wrócę!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 listopada 2008, 14:08
Autor: Aldona Iwon

Pani Jadwiga nie chce już pracować w Kauflandzie. Wyrzucili ją za rzekomą kradzież ze sklepu. Kiedy dyrekcja dowiedziała się, że była pracownica skontaktowała się m.in. z naszą redakcją - zaproponowali jej... powrót do pracy albo odszkodowanie.

Jadwiga Nowak z Puław wybrała to drugie rozwiązanie.
- Wolę odszkodowanie. Mój były kierownik będzie tam rządził przez jakiś czas, a ja nie chcę pracować w takiej atmosferze - mówi.

Wszystko zaczęło się pod koniec października. Wtedy do Komendy Powiatowej Policji w Puławach wpłynęło zawiadomienie o kradzieży złożone przez kierownika supermarketu Kaufland. Ze sklepu ukradziono m.in. odtwarzacze DVD, radiomagnetofony, żelazka i opiekacz.

Sprawa wyszła na jaw dzięki monitoringowi. To taśma ujawniła, że w kradzież jest zamieszana m.in. recepcjonistka sklepu -Małgorzata R., która przymykała oko na ten proceder.

Kradzież dokumentuje jedynie fragment taśmy z jednego dnia.
- Sprawa jest rozwojowa. Będziemy badać, kto jeszcze brał w niej udział - mówi Marcin Koper, rzecznik puławskiej policji.

Problem w tym, że o kradzież posądzono również panią Jadwigę. Kobieta kilka razy - tego feralnego dnia - zastępowała koleżankę na recepcji.
Mirosław Maciejewski, kierownik sklepu, miał widzieć na niedostępnym już teraz kawałku nagrania, jak pani Jadwiga brała udział w przestępstwie.

- Wezwał mnie do siebie i przesłuchiwał. A przecież ja nic złego nie zrobiłam i o niczym nie wiedziałam! - zarzeka się Jadwiga Nowak. - Gdy poprosiłam, to nagranie - odmówił.

Tego samego dnia została zwolniona z pracy bez podania przyczyny z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Miała już nie przychodzić do pracy, choć za czas wypowiedzenia miała obietnicę zapłaty.

- Czuję się pomówiona, oskarżona o coś, czego nie zrobiłam - denerwuje się kobieta.

Umowa o pracę pani Jadwigi z Kauflandem miała obowiązywać do listopada 2010 roku. Kobieta pracowała w supermarkecie od półtora roku.

Była pracownica nie chce powiedzieć, ile dostanie odszkodowania. W tej sprawie w sobotę spotkała się z przedstawicielami firmy. Poszła na kompromis, już nie pójdzie do sądu pracy.

Została zapewniona też, że dostanie jak najlepsze referencje, gdy zacznie szukać nowej posady.

- Ale sprawę z powództwa cywilnego zostawiam. Czuję się skrzywdzona - dodaje kobieta. Chce m.in. publicznych przeprosin od Maciejewskiego.

Niespełna dwa miesiące temu zmienił się kierownik sklepu. Kobieta twierdzi, że w tym czasie nowy szef - Mirosław Maciejewski zwolnił bez podania przyczyny - wraz z nią - około piętnastu osób.

Oficjalnie Kaufland utrzymuje, że rozwiązanie umowy było zgodne z postanowieniami i przepisami prawa pracy.

- Ponieważ sprawa została oddana przez pracownika do sądu, to nie chcielibyśmy na dzień dzisiejszy publicznie jej komentować aby nie wpływać na ustalenia sądu - mówi Marcin Knapek, rzecznik prasowy Kauflandu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Były pracownik
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Były pracownik
Były pracownik (17 lutego 2010 o 19:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pana Mirosława znam osobiście to gbur, nie można się z nim w ogóle dogadać.Zawsze musiała być jego racja nawet jak nie miał racji.Wiecznie żałoba za paznokciami zero prezencji typowy wieśniak. Bardzo się cieszę że tam już nie pracuję
Rozwiń
Gość
Gość (19 listopada 2008 o 06:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No to ładnie traktuje ludzi ta kierownicza hołota w marketach. Winny czy niewinny i tak odłamkiem po du***.... bo siedziała na krześle na którym siedziała ta złodziejka.... nie ważne że zastępowała.

Chcieliście kapitalizmu... he he.... to macie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!