piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Puławy

Dzień otwarty w dęblińskiej Szkole Orląt. Przyszło ponad 700 osób

Dodano: 1 marca 2017, 20:52
Autor: Paweł Puzio

W jednym budynku można było podpatrzeć pracę kontrolera lotów, zobaczyć ćwiczebny lot iskrą. Dla odważnych, z mocnym błędnikiem, czekały przyrządy do specjalnego treningu pilotów. Takie atrakcje czekały na gości z całej Polski podczas środowego dnia otwartego w dęblińskiej Szkole Orląt

W środę Wyższą Szkołę Oficerską Sił Powietrznych w Dęblinie zalał tłum młodych ludzi. – Zarejestrowało się aż 27 grup zorganizowanych. W sumie szkołę odwiedziło ponad 700 osób. To więcej niż w ubiegłym roku – mówi ppłk Jarosław Wojtyś, szef Wydziału Wychowawczego. – W większości byli to licealiści zainteresowani studiami w naszej uczelni – dodaje ppłk Wojtyś.

Uczelnia przygotowała sporo atrakcji. Goście zaczynali dzień w szkole od wizyty u kontrolerów lotu. – Dokładnie w pracowni Symulatora Kontroli Lotniska. Studenci cywilni i wojskowi uczą się zarządzania ruchem podczas podejścia do lotniska i prowadzenia do precyzyjnego lądowania. Ćwiczenie odbywa się w ciągłym stresie, w reakcji z pilotem – mówi asystent Dariusz Kołodziejski, szef techniczny symulatora.

Warto dodać, że symulator jest oparty o plan rzeczywistego lotniska. Wzorem były podpoznańskie Krzesiny. Ale to nie koniec. Sytuacje ćwiczebne symulują piloci siedzący w innymi pomieszczeniu. – W ten sposób studenci reagują w sytuacjach do maksimum zbliżonych do realnych – dodaje asystent. Warto zaznaczyć, że wykwalifikowany, cywilny kontroler lotów zarabia do 10 tys. złotych miesięcznie.

Piętro niżej czekały symulatory lotów. Podchorążowie, mimo dnia otwartego, ćwiczyli na dobre. – Podobała mi się iskra i symulatory helikoptera. Bardzo ciekawe doświadczenie – mówi Bartosz Jarechowicz, który wraz z klasą przyjechał z Tomaszowa Lubelskiego.

Prawdziwy test czekał na młodych ludzi w sali gimnastycznej przygotowania specjalnego. Koła reńskie, żyroskopy i looping – to przyrządy, na których można się było sprawdzić podczas testów.

– Podczas 40 godzin szkolenia specjalistycznego trenujemy odporność na chwilowe przyspieszenia, kształtujemy orientację przestrzenną oraz koordynację wzrokowo ruchową. A co więcej zmniejszamy wrażliwość na chorobę lotniczą – mówi dr Robert Jędrys z katedry WF, trzymający żelazną ręką podopiecznych.

– Taka większą huśtawka, ale daje w kość – powiedział po próbie na loopingu Jakub Moniuszko, który przyjechał z klasą do Dęblina aż z Białegostoku. – Ćwiczenia na tej sali wyciskają ostatnie poty. Warto się przykładać do testów, bo potem mamy żelazną kondycję – dodaje podchorąży Mateusz Kurczewski z III roku Lotnictwa i Kosmonautyki.

Dzień w WSOSP minął szybko. Na gości czekały także prezentacje bezzałogowych statków powietrznych, symulator strzelecki „Śnieżnik”. Niestety, nie działała zapowiadana katapulta. Wojskowi nie zdążyli z jej odbiorem technicznym. Na koniec głodni mogli wejść do kantyny. Obiad dnia, czyli zupa pieczarkowa, filet rybny z ziemniakami i surówką oraz kompot kosztował 14 złotych. Do 31 marca można składać dokumenty na studia wojskowe. Nabór na cywilne kierunki jeszcze się nie rozpoczął.

Czytaj więcej o: Dęblin wojsko Szkoła Orląt
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (3 marca 2017 o 15:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
serioooo .... 700 ?! jestem studentką tej uczelni ,i tego dnia tyle ludzi tam nie widziałam,...... :)
Rozwiń
Gość
Gość (2 marca 2017 o 08:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No i gitara! Nie mozna by tak czesciej robic?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!