poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Puławy

"Esterka” odżyje

Dodano: 1 marca 2006, 18:56

"Berens, wytrawny znawca nalewek i pieczystego, szyld umieściwszy nade drzwiami wchodowymi z wyobrażeniem bilardu oczekuje triumfująco goszczących się pięknoznawców”.

Tak 15 września 1884 r. pisała "Gazeta Lubelska”. U Berensa bywali wielcy smakosze. W poszukiwaniu raju w gębie. Kim był Aleksander Berens - który zbudował w Kazimierzu pierwszy hotel? Niewiele o nim wiemy. Wiemy na pewno, że był przedsiębiorcą z Opola Lubelskiego, który wraz z żoną Bronisławą otworzył nieopodal fary "Gospodę Chrześcijańską”.

Pokoje po rublu

W przewodniku z 1907 r. Aleksander Jankowski napisał, że "jako pierwszy punkt oparcia w Kazimierzu należy najlepiej uważać Gospodę Chrześcijańską. Tu istnieje i hotel i restauracja, tam znajdzie się przewodnika i konie”.
Pokoje po 1 rublu. Jeśli nocuje kilka osób, to płacą po 50 kopiejek za łóżko. Wycieczki po 15 kopiejek, obiady z 2 mięsnych dań po 40 kopiejek - tak reklamowała się przyszła "Esterka”.
Hotel i restauracja szybko zdobył sobie doskonałą renomę.
Dla goszczących tu malarzy najbardziej zagadkowe było to, że budynek w niczym nie przypominał kazimierskich kamieniczek. - Z całą pewnością przypominał za to oberżę żywcem wziętą z Prowansji - mówi dr Waldemar Odorowski, dyrektor Kamienicy Celejowskiej w Kazimierzu.

Fatum?

Według legendy, Aleksander Berens, hotel i restaurację otworzył z miłości do żony - Bronisławy Mastalewicz. Znamienity restaurator zmarł w 1918 r. Na grypę zwaną hiszpanką. Na pogrzeb ojca przyjechał jego syn Stefan Berens. Sam zachorował. W dwa tygodnie po ojcu zmarł w Kazimierzu. Jego syn, Zdzisław został zamordowany w Katyniu. Fatum czy zbieg okoliczności?

Raj w gębie

Bronisława Berens przeżyła Aleksandra o 33 lata.
- Moi rodzice - po śmierci dziadka - sprowadzili się do Kazimierza, by wspólnie z babcią poprowadzić hotel i restaurację - wspomina Michał Zakrzewski z Puław, wnuk Aleksandra.
Wspomina także, że Berens słynął ze znakomitych ryb. Z lina zapiekanego w śmietanie, łososia po polsku, pstrąga wiślanego z wody, sandacza po polsku i miętusa po żydowsku.
- Do dziś mam na podniebieniu tamten smak - dodaje Michał Zakrzewski.
Nic dziwnego, że do Berensa w poszukiwaniu raju w gębie jechali Ordonówna, Tuwim, Lechoń, Słonimski czy słynny WieniawaDługoszowski. I wielu innych.

Strzał do króla Kazimierza

Wojna przerwała rozbudowę hotelu według planów Karola Sicińskiego. Mama Michała Zakrzewskiego zdążyła na nowo urządzić salę dancingową, bufet i taras. I przed werandą założyć ogródek pełen róż.
- Niemcy otworzyli kasyno. Zachowywali się przyzwoicie. Raz tylko pijany oficer strzelił do portretu króla Kazimierza, który wisiał w bufecie - wspomina Zakrzewski.
W 1944 r. Rosjanie pożyczają na organizowane święto rewolucji 20 stołów, 40 krzeseł i zastawę. Nigdy nie zwrócili - dodaje wnuk Berensa.

Nina Andrycz z premierem

Po wojnie babcia Berensowa - mimo 84 lat - nadal doradza swojej córce Genowefie i jej synowi Michałowi Zakrzewskiemu. Interes zaczyna się rozkręcać.
Na kolacji goszczą Ninę Andrycz z premierem Józefem Cyrankiewiczem. W hotelu przez parę dni mieszka minister Adam Rapacki.
Legenda Berensa odżywa.

Za sabotaż do więzienia

Za komuny musiało przyjść najgorsze.
Ciągłe kontrole urzędników skarbowych z Puław. Nonsensy. - Kazimierscy rybacy musieli należeć do spółdzielni w Puławach i tam dostarczać złowione ryby, które następnie spółdzielnia dostarczała do Kazimierza - wspomina Zakrzewski.
Na przełomie 1948 i 49 r. właściciele Berensa dostają domiar w wysokości 0,5 mln zł. Po paru miesiącach kolejny milion. Zamykają hotel i restaurację. Po groźbie puławskiego starosty nakazującego otwarcie (za sabotaż do więzienia) - otwierają lokal. Następnie za grosze wynajmują restaurację spółdzielni "Samopomoc Chłopska” w Kazimierzu, zostawiając sobie hotel. Samopomoc przekazuje lokal Lubelskim Zakładom Gastronomicznym, władze Kazimierza upaństwawiają hotel.
W 1951r. umiera Bronisława Berens.
To koniec legendy Berensów.
W państwowej "Esterce” państwowy kucharz serwuje gulasz piracki. Na talerz wykłada konserwę rybną z puszki i zalewa wrzątkiem.
Ktoś niszczy dzikie wino okalające werandę.
Jeszcze jedna nitka łącząca z przeszłością została zerwana - napisał Konrad Bielski w książce "Spotkanie z Kazimierzem”...

Fatum 2

14 kwietnia 1997 r. - od "Społem” w Puławach - dawny hotel Berensa kupuje spółka "Felitia” z Warszawy, której właścicielami są Adam Gessler i Andrzej Rogoyski.
Adam Gessler zaczyna remont hotelu i restauracji. Pogłębia piwnice, ciężarówkami wywożą gruz. Zaczyna wzmacniać fundamenty. Pęka ściana.
Wstrzymuje remont. Na dzień, miesiąc, rok, lata.
Mieszkańcy Kazimierza twierdzą, że w trakcie remontu Gessler zaczyna mieć kłopoty rodzinne. Zostawia rozgrzebaną "Esterkę”.

W dowód miłości

Dziś za płotem widać ruiny "Esterki”. W środku nie ma ścian.
Kiedyś fatum musiało pęknąć.
Pękło, gdy Artur Jasik, przedsiębiorca z Kozienic spacerował po Kazimierzu. Na ulicy Senatorskiej zobaczył Białą Kamienicę. Na niej tabliczkę z napisem: W dowód miłości odremontował...
- W dwa lata chcę odrestaurować hotel Berensa i restaurację - mówi Jasik.
Stoimy z Mieczysławem Brzozowskim, architektem z Puław na ulicy Krzywe Koło. Pokazuje rysunki.
- Budynek jest w katastrofalnym stanie. Rozbierzemy go do fundamentów i postawimy od nowa. Z wykorzystaniem materiału. Na parterze będzie restauracja. Dwieście metrów kwadratowych. W piwnicach też. Na górze hotel na 50 miejsc. Plus zaplecze w zrekonstruowanych budynkach, które stały tu przed wojną - tłumaczy z pasją Brzozowski.
- Jeśli inwestor uwzględni nasze poprawki w projekcie, to nie ma przeciwwskazań dla budowy - mówi Dariusz Kopciowski, z-ca wojewódzkiego konserwatora zabytków w Lublinie.
- Jak ja się cieszę, że symbol Kazimierza dźwignie się z ruin - mówi ze wzruszeniem Michał Zakrzewski.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!