niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Puławy

Fala zatruć dopalaczami. Radni z Puław piszą do premier Kopacz

Dodano: 21 lipca 2015, 21:15

Ja tych młodych ludzi, którzy zażyli dopalacze, widziałam w gabinecie. One wywołują nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym. Sprawiają, że człowiek ma problemy z adaptacją i wypada na społeczny margines – mówiła radna i lekarz Puław Elżbieta Szymańska. W związku z zatruciami po zażyciu dopalaczy oraz nieskuteczną walką z ich sprzedażą, miejscy radni zaapelowali do premier Ewy Kopacz o zaostrzenia prawa.

– Rada Miasta Puławy zwraca się do Prezesa Rady Ministrów z apelem o podjęcie inicjatyw ustawodawczych umożliwiających skuteczną walkę z tzw. dopalaczami. Nasilające się ostatnio przypadki zatruć spowodowanych zażyciem tych niebezpiecznych substancji wywołują wielki niepokój, któremu towarzyszy bezradność i brak możliwości skutecznego działania – napisali samorządowcy z Puław.

Radni nie widzą możliwości skutecznej walki z handlem tym towarem bez kolejnych zmian w prawie. Proponują wprowadzenie pojęcia „analogu strukturalnego środka odurzającego lub substancji psychotropowej”. Domagają się także, by przedsiębiorcy sprzedający dopalacze tracili pozwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej.

– Musimy się z tym problemem zmierzyć, nie możemy pozostać obojętni – przekonywała radna Szymańska.

Zdaniem radnej puławscy chemicy mogą przygotowywać dopalacze bez trudu, zaopatrując się w potrzebne składniki w lokalnych aptekach. – Mężczyźni w kapturach wchodzą do apteki i kupują wiele różnych preparatów, których sprzedaż nie jest limitowana. Nie możemy z tym nic zrobić.

Tymczasem puławski sanepid otrzymuje coraz więcej zgłoszeń od mieszkańców o podejrzanych lokalach, gdzie – zdaniem donoszących – mogą być sprzedawane dopalacze.

– Na bieżąco reagujemy na te sygnały. Jak dotąd nie potwierdziliśmy sprzedaży tych środków w żadnym z miejsc, o których nas informowano – informuje Jolanta Gil, z nadzoru sanitarnego puławskiej PSSE.

W Zamościu też walczą

Zamojski sanepid nadal walczy ze sklepem z dopalaczami. Lokal od ponad tygodnia jest zamknięty, co uniemożliwia przeprowadzenie kontroli. – Cały czas monitorujemy sytuację razem z policją. Wysyłamy inspektorów nawet dwa razy dziennie. Po otwarciu przeprowadzimy tam kontrolę i podejmiemy działania w kierunku trwałego zamknięcia tego lokalu, prawdopodobnie go zaplombujemy – mówi Stanisław Jaślikowski, dyrektor PSSE w Zamościu.

– W czerwcu i lipcu mieliśmy osiem przypadków zatruć dopalaczami. Blisko dwa tygodnie temu zatruły się cztery osoby i trafiły do szpitala. Wszystkie wróciły już do domu. Od tej pory nie mieliśmy żadnych nowych przypadków. (kp)

Czytaj więcej o: Zamość dopalacze narkotyki Puławy
uleczka98
Sławomir AK
skarbnik lewicy
(39) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

uleczka98
uleczka98 (16 sierpnia 2015 o 23:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dopalacze są nielegalne... a co z używkami legalnymi jak papierosy czy alkohol? Przecież przez nie coraz więcej ludzi trafia na odwyk w http://leczyc.pl/. Coraz więcej ludzi boryka się z tym problemem!

Rozwiń
Sławomir AK
Sławomir AK (24 lipca 2015 o 10:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dziadku, weź się odwal od tego, co robią inni, czy ćpają, czy nie ćpają, bo NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO ZAŻYWANIA DOPALACZY. Dotrze to do ciebie i innych zakutych łbów? Alkohol też zwalczasz, czy jako rasowy hipokryta nie masz nic przeciwko, bo pewnie nawet nie wiesz, że co roku przez ten ciężki narkotyk umiera KILKADZIESIĄT tysięcy Polaków, bezpośrednio (mało) i pośrednio (większość), w wyniku przedawkowań, jak i różnych chorób wywołanych nadużywaniem alkoholu, z rąk różnych pijaków (lub kół ich samochodów) itp. itd. może byś się tym zajął, co? Nie? Alkohol nie stanowi zagrożenia i nie trzeba na niego donosić? To na dopalacze tym bardziej, bo ofiar śmiertelnych jest nieporównywalnie mniej. No i, jak napisałem wyżej, umierają tylko ci, którzy sami z własnej woli je zażyli. Tak jak po alkoholu. I co cię to boli, dziadku? Odpier*** się od innych, nie wtrącaj się w cudze życie, bo ktoś może zacząć się wtrącać w twoje i zacząć donosić na ciebie, "prawy i sprawiedliwy", "święty za życia" obywatelu. Bo idę o zakład, że sam masz nieźle za uszami, bo tacy właśnie ludzie często lubią donosić na innych, by pokazać, jacy to niby są porządni.

I nie, nie jestem dilerem, tylko wku***a mnie to, że ty i tobie podobni wpier***acie się z buciorami w cudze życie. WARA WAM OD INNYCH.

Szanowny Panie.

Alkohol jest produkowany w warunkach kontrolowanych a jego skład chemiczny powszechnie znany. Ponadto objęty on jest akcyzą a jego sprzedaż wymaga zezwoleń oraz uiszczania odpowiednich opłat koncesyjnych.

Zgadzam się, że skutki społeczne NADMIERNEGO spożycia alkoholusą tragiczne, jednak proszę zauważyć, iż dzięki odpowiedniej organizacji prawnej są generowane pieniądze aby je leczyc lub im zapobiegać,

Natomiast z dopalaczami jest dokładnie odwrotnie a państwo (czyli my wszyscy) ponosi jedynie konsekwencje códzej nieuczciwej gry.

Dodam rownież, że alkohol wg prawa dostępny do nabycia jest tylko dla osób pełnoletnich, które same moga o sobie decydować czego zaś nie można powiedziec o omawianych przez nas podejrzanych substancjach.

Przestań JASIU kwękolić,napisz do tuska miał kiedyś problem rozwiązać,no ale z czego potem będą swoją kampanię finansować.

Tak, domyślam sie, że ten stan odpowiada lewicy. Lewactwo ma to do siebie że lubi mordować swoich obywateli.

Rozwiń
skarbnik lewicy
skarbnik lewicy (24 lipca 2015 o 08:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Szanowny Panie

Odpowiem rymem:

Odnoszę wrażenie, że z nas dwóch to Pan ma chłopskie pochodzenie.

Szanowny Panie.

List, który wysłałem do komendanta KPP Puławy w/s sklepu z dopalaczami przy ul. Piłsudskiego w Puławach był napisany na wyraźną prośbę zaniepokojonych mieszkańców miasta. Jeśli uważa Pan, iż wypełnianie woli społeczeństwa (zwłaszcza w tak ważnej sprawie) jest donosicielstwem to przznaję. Jestem KAPUCHĄ. Ale proszę mi to powiedzieć w twarz a nie anonimowo w internecie.

Pozdrawiam.

Przestań JASIU kwękolić,napisz do tuska miał kiedyś problem rozwiązać,no ale z czego potem będą swoją kampanię finansować.

Rozwiń
obserwator
obserwator (23 lipca 2015 o 21:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dziadku, weź się odwal od tego, co robią inni, czy ćpają, czy nie ćpają, bo NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA DO ZAŻYWANIA DOPALACZY. Dotrze to do ciebie i innych zakutych łbów? Alkohol też zwalczasz, czy jako rasowy hipokryta nie masz nic przeciwko, bo pewnie nawet nie wiesz, że co roku przez ten ciężki narkotyk umiera KILKADZIESIĄT tysięcy Polaków, bezpośrednio (mało) i pośrednio (większość), w wyniku przedawkowań, jak i różnych chorób wywołanych nadużywaniem alkoholu, z rąk różnych pijaków (lub kół ich samochodów) itp. itd. może byś się tym zajął, co? Nie? Alkohol nie stanowi zagrożenia i nie trzeba na niego donosić? To na dopalacze tym bardziej, bo ofiar śmiertelnych jest nieporównywalnie mniej. No i, jak napisałem wyżej, umierają tylko ci, którzy sami z własnej woli je zażyli. Tak jak po alkoholu. I co cię to boli, dziadku? Odpier*** się od innych, nie wtrącaj się w cudze życie, bo ktoś może zacząć się wtrącać w twoje i zacząć donosić na ciebie, "prawy i sprawiedliwy", "święty za życia" obywatelu. Bo idę o zakład, że sam masz nieźle za uszami, bo tacy właśnie ludzie często lubią donosić na innych, by pokazać, jacy to niby są porządni.

I nie, nie jestem dilerem, tylko wku***a mnie to, że ty i tobie podobni wpier***acie się z buciorami w cudze życie. WARA WAM OD INNYCH.

A co powiesz rodzicom, rodzeństwu,bliskim którzy walczą o swoich??? Po flaszce nikt nie łapie zgonu a po lufce się zdarza. 

Masz dzieci, bliskich?

Rozwiń
Gość
Gość (23 lipca 2015 o 19:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To nie „Mocarz” zabija Pewnie nikt nie może spokojnie słuchać o spustoszeniach, jakie robi „Mocarz”. Ja też. Ci, którzy go produkują i sprzedają, powinni odpowiadać jak za próbę wielokrotnego zabójstwa. Bo muszą brać pod uwagę, że taki może być skutek ich działania. Tu nie ma miejsca na wyrozumiałość, łagodność itp. Ale nawet jeżeli ich wszystkich złapiemy i ukarzemy choćby najsurowiej – tylko niewielka część winy zostanie poniesiona. Ci, którzy „Mocarza” produkują, sprzedają, kupują i biorą, nieświadomie ryzykując życie, nie wzięli się przecież znikąd. Są wytworem sytuacji stworzonej przez państwo. Konkretnie: politycznej obsesji przerażonych wpływami kontrkultury amerykańskich konserwatystów, która doprowadziła USA do wojny z narkotykami i zaraziła nią cały świat – w tym Polskę. Wojna z narkotykami wypowiedziana przez prezydenta Nixona w 1971 r. została dawno przegrana. Zasadniczo nie ma co do tego sporu. Spożycie narkotyków nigdzie pod wpływem tej wojny nie zmalało, a w bardzo wielu krajach biorących w niej udział – wzrosło. Wojna stworzyła potęgę karteli narkotykowych, które dziś dysponują większymi budżetami niż niejeden rząd, zdeprawowała całe państwa z Kolumbią i Meksykiem na czele, doprowadziła do rozprzestrzeniania się twardych, coraz groźniejszych narkotyków, we wszystkich krajach Zachodu spowodowała powstanie wielkich podziemnych struktur. Czyli rozwaliła sporą część światowego ładu i oddaliła nas od celu, jakim są w miarę przytomne i zdrowe psychicznie społeczeństwa. Dokumenty Komisji Sorosa i ONZ pokazują to przekonująco. Taki wynik wojny z narkotykami nikogo nie powinien dziwić. Podobny był skutek amerykańskiej prohibicji alkoholowej. W obu przypadkach zakaz może nieznacznie ograniczać spożycie w niektórych grupach, ale tworzy agresywną podaż wciągającą w patologię kolejne grupy społeczne i powoduje wprowadzenia do obrotu niebezpieczniejszych substancji, które także w przypadku alkoholu bywały śmiertelne. A z narkotykami jest trudniej walczyć niż z alkoholem. Bo żeby się dobrze napić, trzeba kupić butelkę, a żeby się upalić czy naspidować – wystarczy pastylka albo szczypta proszku czy suszu. Problem jest w gruncie rzeczy prosty. Kto się choć trochę interesuje, ten wie, że wojna z narkotykami z natury musiała być przegrana, ale bardzo niewielu czynnych polityków gotowych jest to przyznać. Jedni, bo – jak prof Zembala – nie mają pojęcia o wojnie z narkotykami, więc bredzą, że to wina singielskiego modelu życia. Inni z tchórzostwa, bo wyborcy chcą usłyszeć, jak problem będzie rozwiązany, a nie chcą słyszeć, dlaczego nie da się go rozwiązać. Jeszcze inni – jak Stefan Niesiołowski – wolą moralizować („nigdy nie poprę narkotyków”), niż przeczytać choćby kilka raportów o tym, jakie działanie państwa stymuluje problem, a jakie faktycznie go ogranicza. Bardzo nieliczni politycy są gotowi powiedzieć społeczeństwu, jakie wnioski wynikają z przegranej wojny z narkotykami. Bo są one trudne do przyjęcia po latach wmawiania światu, że rządy wypalą narkotyki czerwonym żelazem. A brzmią one tak, że chcąc uniknąć większego nieszczęścia, trzeba niestety zgodzić się na mniejsze. Czyli trzeba pozwolić ludziom legalnie kupować przynajmniej miękkie, w miarę bezpieczne narkotyki sprawdzonej jakości, żeby nie brali świństw, które mordują lub okaleczają, a nie podlegają jakiejkolwiek kontroli. Ci, którzy rządzą, wolą jednak prężyć muskuły niż przyznać, że wobec narkomanii państwo jest bezradne i może tylko mniej lub bardziej skutecznie ograniczać szkody. A ci, którzy są w opozycji, wolą oskarżać władzę o nieudolność, niż pomóc jej w przyjęciu racjonalnej strategii. To fatalnie, że rząd nie umie kontrolować czarnego rynku. Oczywiście najlepiej by było, gdyby jakiś rząd wymyślił jakiś skuteczny sposób wdrażania zakazu produkcji, sprzedaży i używania narkotyków. A dopalaczy zwłaszcza. Ale żaden rząd demokratycznego świata tego nie umie. Mądre rządy to wiedzą, więc albo legalizują, albo zwalczają z umiarem, koncentrując się na wielkich organizacjach przestępczych. Prawidłowość jest prosta. Im bardziej populistyczna jest polityka jakiegoś kraju, im bardziej jest moralizatorska, kaznodziejska, wiecowa, represyjna, brutalna, a mniej racjonalna, tym narkotyki przynoszą większe szkody. Chyba że za posiadanie wprowadza się karę śmierci, na co nikt w Europie raczej się nie zdecyduje. Narkotyki są złe. Ale wojna z narkotykami jest gorsza. Podobnie z dopalaczami. Państwo prowadzi wojnę z marihuaną, więc zamiast czystej marihuany z ogródka, doniczki czy sklepu, dzieciaki palą kupioną pokątnie pryskaną nie wiadomo czym trawę, która robi im dziury w mózgach. Rząd zaczął wojnę z dopalaczami, zakazał iluś psychoaktywnych substancji i zepchnął rynek do podziemia, więc ludzie łykają nie wiadomo co, robione nie wiadomo z czego i powodujące nie wiadomo jakie spustoszenia. Tak ten świat się kręci. I na to się nie poradzi. A, co więcej, wiadomo to od dawna. Teraz, kiedy „Mocarz” zabija, państwo i media doznają antydopalaczowego wzmożenia. Kolejne substancje zostaną przy społecznym aplauzie zakazane, ktoś pewnie zostanie ukarany, ileś osób weźmie honoraria za pogadanki w szkołach, jakaś agencja zgarnie kasę za antynarkotykową i antydopalaczową kampanię. A za kilka lub kilkanaście miesięcy pojawi się jakaś nowa tabletka – może jeszcze gorsza. Wtedy przeżyjemy kolejne wzmożenie, będziemy współczuli kolejnym ofiarom, potępimy (może ukarzemy) kolejnych handlarzy itp. Nie chcę brać udziału w tej morderczej grze pozorów. I nie godzę się, by minister zdrowia, minister spraw wewnętrznych, liderzy opozycji robili polityczny biznes na oburzaniu się, prężeniu muskułów, wzajemnych oskarżeniach, moralnym unoszeniu się i pozorowaniu, że rozwiązują problem. Bo go nie rozwiązują, ale pogarszają przez kolejne zakazy, o których nieskuteczności wiedzą od początku, i przez represje, które spychają zjawisko do coraz głębszego podziemia. To oni, prowadząc politykę, która jest przeciwskuteczna, ale populistycznie wydajna i wzywając do kolejnych przeciwskutecznych działań – ponoszą odpowiedzialność za los coraz liczniejszych ofiar. Przy takiej polityce „Mocarz” jest tylko drobnym incydentem bez większego znaczenia. Okaleczy może kilkadziesiąt, kilkaset lub kilka tysięcy osób. Tego oczywiście bagatelizować nie wolno. Ale politycy są od „Mocarza” groźniejsi, bo swoim upartym trwaniem przy zakazach i represjach okaleczają całe społeczeństwa. Jacek Żakowski - http://zakowski.blog.polityka.pl/2015/07/14/to-nie-mocarz-zabija/
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (39)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!