środa, 13 grudnia 2017 r.

Puławy

Grube rajstopy szły jak ciepłe bułeczki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 stycznia 2006, 13:59

Autobusy zamarzały w trasie. O ile w ogóle w trasę wyjechały. Nawet chłodnia nie pracowała. Za to załoga elektrociepłowni uwijała się jak w ukropie. Najsprytniejsze okazały się zimujące na Wiśle kormorany, które schroniły się... w kanałach

– Mamy potężne kłopoty ze wszystkimi liniami. Zamarza nam paliwo – mówił Jerzy Bąkała z puławskiego MZK. – Opóźnienia są na wszystkich liniach.
Problemy miał także puławski PKS. Z dworca nie wyjechały m.in. autobusy do Zakopanego, Szczecina i Torunia. Bo najważniejsze były kursy lokalne, dowożące dzieci do szkół.
W najsilniejsze mrozy znacznie wzrosło zużycie gazu. I to w całym kraju. Ale najbardziej dało się we znaki Zakładom Azotowym. Żeby gazu starczyło dla wszystkich, zmniejszono dostawy paliwa do puławskich „Azotów”.
Tymczasem elektrociepłownia ZA dawała z siebie wszystko. – Produkcja energii elektrycznej jest trzykrotnie wyższa od pobieranej z sieci. Zwykle jest odwrotnie – informuje Marek Sieprawski, rzecznik spółki.
Tym razem to „Azoty” dostarczały prąd do krajowej sieci energetycznej. Bo prąd szedł... jak woda. A gorąca woda – jak ciepłe bułeczki. Pełną parą pracowały kotły. Pełne od sprężonej pary o temperaturze 540 stopni.
Zmęczeni mroźną drogą do pracy witaliśmy szefów gorącym uśmiechem. Może nie zawsze z uczucia do szefa, co z radości, że to wreszcie ciepłe pomieszczenie. Ale nie wszyscy mają tak dobrze. Na przykład ci, co pracują w chłodni w Klementowicach. Zwykle w jej halach jest zimniej niż na zewnątrz. Teraz przez kilka dni nie było żadnej różnicy w temperaturze. Wewnątrz minus 23, na zewnątrz też. Co na to chłodnia? Więc na dwa dni przerwała pracę. – Za duży mróz, żeby pracować. Ludzie nawet nie mieli jak odpalić swoich samochodów – przyznaje pan Jan z chłodni w Klementowicach.
Narzekały nawet... ryby. – Nie tyle szkodzi im temperatura, co brak tlenu w wodzie. Dużo z tym mamy roboty. A trzeba to robić ostrożnie, żeby nie wybudzić ryb. Bo wypłyną brzuchami do góry – mówi Ryszard Marczak z gospodarstwa rybackiego w Markuszowie.
Za to świetnie sprzedawały się ciepłe rajstopy. Te najgrubsze. Z kolei amatorów pizzy było niewielu. – Bo klienci się bali, że wystygnie po drodze – usłyszeliśmy w jednej z puławskich pizzerii.
Z mrozem sprytnie poradziły sobie zimujące nad Wisłą ptaki. Przeniosły się w okolice Zakładów Azotowych. Bo tam woda w kanałach ma ok. 12 stopni. Ornitolodzy naliczyli w pobliży „Azotów” około tysiąca ptaków. Były tam nawet kormorany marokańskie. Tylko łabędzi było mniej niż zwykle. Może wyniosły się do Maroka? Teraz jest tam ponad 20 stopni ciepła. Pozazdrościć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!