środa, 23 sierpnia 2017 r.

Puławy

Jak bibliotekarka wystawiła uczniów do wiatru. Dostała etat i poszła na roczny urlop

Dodano: 9 września 2015, 16:08

Nauczycielka, która miała uczyć klasę sześciolatków w szkole podstawowej w Kazimierzu Dolnym, po tygodniu pracy poszła na urlop. Wróci z niego dopiero za rok.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Do końca sierpnia nauczycielka była zatrudniona w szkolnej bibliotece na pół etatu. Z dniem 1 września dostała cały etat i klasę do prowadzenia.

– Przystąpiła do związków zawodowych, więc teraz musimy jej płacić za pracę w pełnym wymiarze. Dlatego wspólnie z burmistrzem zadecydowaliśmy o przydzieleniu jej klasy sześciolatków – tłumaczy Jerzy Arbuz, dyrektor Gminnego Zespołu Szkół w Kazimierzu Dolnym.

Dyrektor zapewnia, że planach bibliotekarki o pójściu na roczny urlop na poratowanie zdrowia, nic nie wiedział. – Prawo do tego urlopu nabyła dopiero 1 września – mówi dyr. Arbuz. – Tego samego dnia została objęta ochroną ze względu na przynależność do związków zawodowych. Teraz nie można jej zmniejszyć wymiaru zatrudnienia bez jej zgody, ani rozwiązać umowy o pracę.

Podanie w sprawie urlopu wpłynęło do dyrektora 2 września. – 3 września byłem na szkoleniu, więc tą sprawą mogłem zająć się dopiero następnego dnia – tłumaczy dyrektor. I dodaje: – Nauczycielka wybrała sobie bardzo niefortunny moment na urlop. Przyniosła jednak zaświadczenie od specjalisty, które daje podstawę do takiego urlopu

W tym roku do kazimierskiej podstawówki poszło dziesięcioro 6-latków. W oddzielnej klasie uczyli się tylko przez tydzień. Potem ich nauczycielka znikła. Do klasy dostawiono ławki i teraz 6-latki uczą się razem z 7-latkami. A nauczyciele mogą zapomnieć o dodatkowych godzinach.

– W międzyczasie okazało się też, że spadła liczba dzieci uczących się w tych klasach – z 27 uczniów do 25. W tej sytuacji utrzymanie dwóch klas nie miałoby prawnego uzasadnienia. Klasę można podzielić jeśli uczy się w niej minimum 26 osób – twierdzi Arbuz.

Postępowaniem bibliotekarki są zbulwersowani rodzice uczniów, nauczyciele i burmistrz miasteczka.

– Zostaliśmy postawieni pod ścianą, rozsądnie myślący człowiek tak nie postępuje – mówi Andrzej Pisula, burmistrz Kazimierza Dolnego. – To wszystko wygląda bardzo dziwnie, bo przecież urlopu zdrowotnego nie bierze się z dnia na dzień. Dlatego będziemy weryfikować zaświadczenie od lekarza dostarczone przez nauczycielkę. Jeśli będzie trzeba, to odwołamy się do odpowiednich instytucji – zapowiada.

Gość
Gość
Gość
(35) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 września 2015 o 08:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Takich przypadków jest MNÓSTWO! Szkolnictwo to pikuś
Rozwiń
Gość
Gość (14 września 2015 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie ona jedna. Jak ktoś czeka X czasu na umowę na etat to potem ludzie sobie odbijają
Rozwiń
Gość
Gość (13 września 2015 o 09:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmiech na sali, szkoda słów...
Rozwiń
łobuz
łobuz (11 września 2015 o 16:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pomieszaliście i poplątaliście kilka faktów, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Znowu rzuciliście ludziom na żer nauczycieli a teraz czekacie aż wam wrośnie kasa za reklamy. Wykazaliście się ignorancją typową dla naszych "dziennikarzy".

A ty się wykazałes typowym dla nauczyciela nieuzasadnieniem swojej wypowiedzi. Rzuciłeś forumowiczom dziennikarzy na żer.

Rozwiń
Gość
Gość (11 września 2015 o 12:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WYPIERDOLIĆ ZE SZKOŁY NA ZBITY PYSK TAKĄ NAUCZYCIELKĘ
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (35)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!