sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Puławy

Jak duży wykiwa - to leżysz

Dodano: 1 czerwca 2006, 17:58

Trzydzieści lat temu to każdy odbiorca stał przy grządce i czekał, kiedy "jego” tulipan zakwitnie - śmieją się Samborscy. - Dziś czasy inne. A i z tulipanów się nie wyżyje.

Lata prosperity
Obydwoje są z Wąwolnicy. Pobrali się w 1978 r. Najpierw uprawiali trochę tulipanów, nieco warzyw.
- Kiedyś uważałem, że iść 10 minut do swojego pola, to za długo - mówi Grzegorz. I dlatego dom pobudował na środku swojej ziemi.
- Był wtedy duży popyt na wszystko i mit badylarza - dodaje Elżbieta.
On mówi, że spóźnił się o dekadę z robieniem pieniędzy, ale i tak udało mu się ten dom postawić w trzy lata po ślubie. Tak zarobił na kwiatach i warzywach.
- Wtedy tyle tego było, co się na plecach wyniosło z pola, ale i szły za tym pieniądze - wspomina Grzegorz. Dziś ma 15 hektarów, niedawno dzierżawił dodatkowe 15 i z forsą ciągle ciężko.
Suche bukiety
- Mamy pięcioro dzieci. - Czworo na uczelniach, jedno chodzi do szkoły. Córka kończy studia w Paryżu. Trzeba ich utrzymać, wysyłać im pieniądze, to jest spore obciążenie - nie ukrywa Grzegorz. - Ona we Francji za 1000 euro się nie utrzyma, a ja, żeby to zarobić, muszę harować jak wół.
- On zawsze szukał czegoś nowego - mówi o mężu Elżbieta. - Zimy są długie, jest czas przemyśleć. Wydzierżawił ziemię i przestawił całe gospodarstwo.
Są po tej stronie Wisły jedynymi producentami kwiatów i roślin na suche bukiety. Dziś jednak eldorado się skończyło. Nie ukrywają, że dolar jest za mocny i już się to wszystko tak nie opłaca.
- Produkowałem tylko surowiec niefarbowany. Nie nadążałem za popytem. Robiłem na przykład 100 tysięcy pęczków zboża, a odbiorca chciał milion. Jeden potrzebował tonę suchołuski, inny chciał 20 ton zatrwianu. Wydajność - 2-3 tony z hektara, to ja musiałbym tylko dla niego przeznaczyć z 15 hektarów.
Popyt na Zachodzie
- Opowieści o uczciwości zachodnich odbiorców są mitem - twierdzą obydwoje. - Potrafią nie rozliczyć się, nie odebrać towaru, albo raptem zmienić zapotrzebowanie, bo jest inna moda i zostaje się na lodzie, bez pieniędzy i ludziom wynajętym nie ma z czego zapłacić.
- To mnie kosztuje tyle nerwów, ale trzeba sobie jakoś radzić - irytuje się Elżbieta.
Zaczęli sami robić koszyczki, snopki, wianki, a przed Bożym Narodzeniem choinki. Ona wstaje zaraz po trzeciej nad ranem, ładuje towar i jedzie - do Kazimierza, do Gorzowa Wielkopolskiego, Warszawy. Jest bez przerwy w Lublinie, ale tu rynek marny. Nie ma porównania do kraju po drugiej stronie Wisły. Na 17 odbiorców tylko dwóch było ze wschodniej Polski.
- Teraz robimy trochę dla Kanadyjczyków, dla Szwedów, Niemców. Tam jest duży popyt na to, co naturalne, a najmodniejszy ostatnio jest len.
Uczciwość
Pod dachem, ale na słońcu suszą się wiązki lnu.
- Samych roślin na suche bukiety jest ze 150 gatunków - wyjaśnia Grzegorz. - Są jednoroczne, dwuletnie, byliny. Jedne trzeba suszyć w ciemnym miejscu, inne w jasnym, jeszcze któreś w czarnych namiotach. Później się czyści, sortuje. Przy tych ilościach, jakie my mamy, to się robi ręcznie.
- Wczoraj farbowałam na brąz. Nie byłam zadowolona. Ale rano przyjrzałam się i jest dobrze. Nie lubię tego robić. Męczące. Farba gorąca, paruje, wszystko to wdycham - otrząsa się Elżbieta.
- Ktoś mi powiedział, że trzeba jeść małymi łyżkami, żeby się nie udławić. Tak jest z odbiorcami. Na tych małych można bardziej liczyć. Jak duży cię wykiwa, to leżysz. Jak jeden mały oszuka, to jeszcze jakoś się wygrzebiesz.
Co jest modne
W piwnicy zrobili pracownię. I robią na przykład choinki. Z kanaru, zboża, trawy. Albo wianki, z laseczkami cynamonu, z owocami, czasem złocone. W 12 godzin we dwoje zrobią 50 choinek. W 2-3 dni uplotą 50 koszyków.
- Ceny? Różnie - mówi Grzegorz. - Snopki po 12-
15zł, koszyk od 10 zł. Na naszym rynku uważają, że to za drogo. Na zachodzie Polski biorą jak ciepłe bułeczki, w Kazimierzu kupują ci z Warszawy, na Targach Dominikańskich wszyscy.
Elżbieta mówi, że moda na wyroby z surowca naturalnego jest w Europie. U nas raczej nie.
- Kolorystyka się zmienia - dodaje. - Trzeba śledzić, co jest modne w ubraniach i takie barwy będą obowiązywać w dekoracji. Zresztą, wiosną zawsze zieleń i żółć, jesienią brązy, zimą złoto. Kiedyś ludzie chcieli tylko naturalne suszki, dziś w 90 procentach trzeba farbować.
Piękne zbiory
Zaraz zaczną się zbiory. Trzeba będzie zatrudnić trochę ludzi. Samborscy idą w pole i patrzą, na co w tym roku można liczyć.
- Wierzba bardzo ładnie się przyjęła. I len pięknie rośnie. O tam, na zagonach, czarnuszka, jaka piękna. Przy miedzy miechunka. U nas nie każdy ją lubi bo jest dość zaborcza, ale na suszki świetna - wyjaśnia Elżbieta.
- Na życie trzeba mieć pomysł - dodaje Grzegorz. - Każdy jest dobry, jak można się z niego utrzymać. To ciężka praca, ale chyba ją lubimy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!