poniedziałek, 25 września 2017 r.

Puławy

Kolejka wąskotorowa na bocznicy

Dodano: 2 kwietnia 2009, 19:12

Nałęczowska Kolej Dojazdowa znalazła się w tarapatach. Umowa na zarządza-nie nią jest w trakcie rozwiązywania. - Nie wiemy, czy wyruszymy na trasę - martwią się kolejarze.

Nałęczowska Kolej Dojazdowa została po latach starań przekazana przez PKP powiatowi opolskiemu. Ale szybko okazało się, że to nie koniec kłopotów.

Samorząd użyczył ją Stowarzyszeniu Kolejowych Przewozów Lokalnych w Kaliszu. Tamtejsi kolejarze mieli administrować wąskotorówką do 2012 roku, ale umowa jest właśnie w trakcie rozwiązywania. Obie strony nie są zadowolone ze współpracy.


- Wszystko przez to, że stowarzyszenie nie spełnia naszych oczekiwań - mówią w opolskim starostwie. O co chodzi konkretnie? Urząd zażyczył sobie pytań e-mailem.

Dotychczasowy operator unika komentarza. - Prezes jest nieuchwytny - usłyszeliśmy w kaliskim SKPL.

Wiadomo, że kolejką ma się zajmować kto inny. - Chcemy wybrać nowego operatora - potwierdza zamiary samorządu Wiesław Jarosiński z Wydziału Inwestycji i Gospodarki Mieniem Starostwa Powiatowego w Opolu Lubelskim i wskazuje na możliwy sposób uratowania atrakcji turystycznej.

Chodzi o fundusze z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego. Powiaty opolski i puławski oraz gminy, przez które biegnie trasa kolejki, przygotowują wniosek o dofinansowanie projektu ,,Nadwiślańska Kolejka Wąskotorowa jako markowy produkt Lubelszczyzny''.

- W przypadku zdobycia dofinansowania znalazłyby się pieniądze na opracowanie szczegółowej koncepcji wykorzystania infrastruktury kolejki, oraz realizację planów rozbudowy Muzeum Kolejnictwa w Karczmiskach. W dalszej kolejności staralibyśmy się o pieniądze na modernizację całej infrastruktury kolejki wąskotorowej - dodaje Wiesław Jarosiński.

- Tymczasem wypowiedzenia umów pracy otrzymało już czterech pracowników. Nie wyobrażam sobie, żeby nasza wąskotorówka zniknęła z mapy regionu. Musimy wyruszyć w trasę w najbliższym sezonie turystycznym - nie traci nadziei Stanisław Ogonek, naczelnik Nałęczowskiej Kolei Dojazdowej.
Czytaj więcej o:
lubelak
statek
znam
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

lubelak
lubelak (5 kwietnia 2009 o 21:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Shawman napisał:
...

I jeszcze jedna opcja wykorzystania kolejki - do Wąwolnicy przyjeżdżają pielgrzymi i młodzi ludzie na rekolekcje, czasem jest ich całkiem sporo. Gdyby cała kolejka była sprawna, nietrudno byłoby zachęcić organizatorów pielgrzymek i rekolekcji, by część trasy przebyli właśnie kolejką.
...

Jeszcze w ostatnim roku (2008) jeździł pociąg, tzw. pielgrzymkowy - to fakt!
Rozwiń
statek
statek (4 kwietnia 2009 o 13:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
znam napisał:
To nie jest żadna kolej nałęczowska - ta linia wąskotorowa powstała na potrzeby cukrowni w Opolu Lubelskim i dlatego kolejka powinna być nazywana opolską, z Nałęczowem ma ona bardzo niewiele wspólnego, nawet linia nie dochodzi do miasta.
Nie wiem skąd wzięło się to niepoprawne określenie.
To opolska ciuchcia jest, od zawsze.


Akurat jak najbardziej poprawna nazwa dla kolejki dlatego że:

- Historyczna bo od dawien dawna taka nazwa funkcjonuje
- Nałęczów jest stacją styczną z koleją normalnotorową
- Bardzo przydatna ze względów marketingowych (ile osób kojarzy w Polsce Nałęczów a ile Opole Lubelskie?)

A co do samej kolejki to szkoda ze starostwo powiatowe nie zdaje sobie sprawy z faktu, ze żaden operator nie przyjdzie i nie wyłoży pieniążków na majątek, który nie jest jego własnoscią. To w gestii właściciela powinno byc inwestowanie w majatek natomiast operator ma za zadanie prowadzić przewozy.
Niech ktoś wreszcie ruszy głową w tym starostwie!

Pozdrawiam
Rozwiń
znam
znam (3 kwietnia 2009 o 15:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To nie jest żadna kolej nałęczowska - ta linia wąskotorowa powstała na potrzeby cukrowni w Opolu Lubelskim i dlatego kolejka powinna być nazywana opolską, z Nałęczowem ma ona bardzo niewiele wspólnego, nawet linia nie dochodzi do miasta.
Nie wiem skąd wzięło się to niepoprawne określenie.
To opolska ciuchcia jest, od zawsze.
Rozwiń
Shawman
Shawman (3 kwietnia 2009 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Część mojej rodziny pochodzi z Opola i zawsze robi mi się smutno, gdy patrzę, jak cała infrastruktura kolejki niszczeje. Tym bardziej, że w Europie - w Polsce też - tego typu kolejki są intensywnie wykorzystywane jako atrakcje turystyczne. Tak jak pisze lubelak, wąskotorówka ma potencjał - nie tyle transportowy, ale właśnie turystyczny. Biegnie przez malownicze okolice i może się stać świetnym uzupełnieniem wycieczki do Nałęczowa - a Opole mogłoby na tym skorzystać, bo póki co, raczej turysty się tam nie uświadczy...

I jeszcze jedna opcja wykorzystania kolejki - do Wąwolnicy przyjeżdżają pielgrzymi i młodzi ludzie na rekolekcje, czasem jest ich całkiem sporo. Gdyby cała kolejka była sprawna, nietrudno byłoby zachęcić organizatorów pielgrzymek i rekolekcji, by część trasy przebyli właśnie kolejką.

[url="http://www.lubforum.pl"]Lubelskie Forum Internetowe[/url]
Rozwiń
nick
nick (3 kwietnia 2009 o 07:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla jasności, dużo to będzie kosztowało ale grunty i cała ifnfrastruktura, jak piszesz lubelaku jest już własnością powiatu opolskiego, to pewne.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!