piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Puławy

Kombatanci: wymażcie tą ulicę z mapy miasta

Dodano: 15 kwietnia 2008, 11:35

Sprawa zmiany nazwy ulicy Armii Ludowej w Puławach wraca jak bumerang.

- Zwracamy się do Rady Miasta o ponowne zainteresowanie się pozostałościami nazewnictwa upamiętniającego komunizm w naszym mieście. A do takich należy niewątpliwie ulica Armii Ludowej - napisali do puławskich radnych kombatanci m.in. Armii Krajowej.

Pod pismem do puławskich radnych podpisali się przedstawiciele puławskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenia Żołnierzy Batalionów Chłopskich, Związku Młodocianych Więźniów Politycznych "Jaworzniacy”, Stowarzyszenia Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym.

Działacze tych organizacji piszą, że "w świetle dostępnych obecnie dokumentów znajdujących się w archiwach i licznych prac historyków, stwierdzamy, że ulica o tej nazwie powinna jak najszybciej zniknąć z mapy miasta.” W zamian za nią postulują, nadanie imienia majora Mariana Bernaciaka "Orlika”.

Ich zdaniem Armia Ludowa "była to organizacja służąca zniewoleniu Polaków, umocowaniu obcych, narzuconych przez wrogie nam mocarstwo form rządzenia naszą Ojczyzną”. Swoją opinię podpierają informacją uzyskaną w Instytucie Pamięci Narodowej. Dlatego spotkali się z przewodniczącym rady miasta, aby przekonać go do ponownego podjęcia sprawy zmiany nazwy ulicy.

- Teraz dajemy sobie czas na przedyskutowanie tej sprawy, by nie powtórzyła się sytuacja z ubiegłego roku, kiedy na sali obrad doszło do burzliwej dyskusji - mówi Zbigniew Śliwiński, przewodniczący rady miasta. - Nie chcemy podejmować pochopnych decyzji, w najbliższym czasie komisja promocji rozpatrzy tą petycję i postaramy się podjąć decyzję, taką by wszyscy byli zadowoleni - dodaje Śliwiński.

Z pisma przedstawicieli organizacji kombatanckich na pewno nie będą zadowoleni sami mieszkańcy ulicy. - Mamy już tego dosyć. W Warszawie jest ulica Armii Ludowej i nie ma żadnego problemu. A w Puławach komuś się ubzdurało, że trzeba koniecznie ją zmienić - komentuje Adam Suchodolski, mieszkaniec ulicy i radny powiatowy SLD.

Pierwszy raz sprawą ulicy miejscy radni zajmowali się we wrześniu ubiegłego roku. Wówczas zdecydowali, że nie będą jej zmieniać, bo propozycja radnych PiS spotkała się ze zdecydowanym protestem mieszkańców. Pod petycją broniącą starej nazwy podpisało się 85 ze 100 rodzin mieszkających na Armii Ludowej. Mieszkańcy twierdzili, że nie chcą zmian m.in. ze względu na koszty związane z wymianą dokumentów.
Czytaj więcej o:
ORLIK
kierowca
poolaaa
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ORLIK
ORLIK (25 czerwca 2017 o 14:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co do mordu w Owczarni 18 żołnierzy AK mam jedną drobną uwagę. Mord miał miejsce 4 maja 1944 roku. A poza tym wszystko jest zgodne z prawdą historyczną. Oddział "Cienia" to była banda rabukowa 
Rozwiń
kierowca
kierowca (6 czerwca 2017 o 13:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ul.Armii Ludowej nadal jest i ma się dobrze.
Rozwiń
poolaaa
poolaaa (31 maja 2017 o 17:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Grzecznie i kulturalnie się pytam ile z tych osób "  przedstawiciele puławskiego koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Stowarzyszenia Żołnierzy Batalionów Chłopskich, Związku Młodocianych Więźniów Politycznych "Jaworzniacy”, Stowarzyszenia Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość oraz Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym."  wyżej wymienionych mieszka przy ul. Armii Ludowej? Skoro aż tak im ta nazwa przeszkadza, ba nikszczy ich wizje o historii nie zawsze dobrej naszej Polski.  Każda zmiana adresu dla przeciętnego mieszkńca jest kłopotliwa. A zwłaszcza ulicy gdzie się mieszka tym bardziej. Trzeba wymienić potrzebne dokumenty a to kosztuje przecież. Po za tym dla mnie osobiście ta nazwa Armii Ludowej źle się nie kojarzy. Jestem pewna, że źle została odczytana przez historyków w Polsce.  Czy przez zmianę nazwy ul Armii Ludowej zmieni nam się osąd historii. Czy też dzięki temu zostanienie nam to wymazane z naszej pamięci?
Rozwiń
MŚCICIEL
MŚCICIEL (12 czerwca 2008 o 13:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Maks napisał:
Do Wygodnego: Skoro Armia Ludowa Ci odpowiada, bo krótko brzmi, to może niech będzie Adolfa Hitlera-też niedużo do wymawiania i łatwo zapamiętać. Zastanów sie człowieku zanim coś napiszesz, bo szkoda tego czytać. Faktycznie nie ma żadnej różnicy czy nas zabijają, czy my ich zabijamy. W końcu chodzi o zabijanie. Takie jest Twoje żałosne rozumowanie.


PROPONUJĘ FIOŁKOWA, OD KOLORU, BO TO KOLOR WARIATÓW. PIĘKNA NAZWA, I NIE ZWIĄZANA Z ZABIJANIEM.
DLACZEGO; PONIEWAŻ DWÓCH MOICH KUZYNÓW ZOSTAŁO ZAMORDOWANYCH PRZEZ BRACI Z WIN, BYLI ŻOŁNIERZAMI AK ORAZ WIN. UJAWNILI SIĘ W 1946, A WIGILIĘ 1946 R ZOSTALI ZABICI W LESIE PISKORY GMINA ŻYRZYN, I TYLKO ZA TO ICH ZAMORDOWANO. DLATEGO JESTEM PRZECIWKO WSZELKIM NAZWISKOM-WYZWISKOM ULIC, POWINNY BYĆ APOLITYCZNE. NIE BYŁO BY PROBLEMU Z CZYŻYKAMI, WRÓBLAMI, SIKORAMI. ALE CZYŻKA MOŻE BYĆ, BYLE BEZ IMIENIA. POZDRAWIAM. A JESZCZE JEDNO, TAKIE ROZUMOWANIE TO LEGALIZACJA AL-KAIDY,CZERWONYCH BRYGAD, IRA, ETA I INNYCH TERRORYSTYCZNYCH ORGANIZACJI. KOZAK WNUK TOMASZA.
Rozwiń
bazyl
bazyl (17 kwietnia 2008 o 09:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
„Polska Podziemna”
Postacie
Kaźmierak vel Kowalski Bolesław

Kaźmierak vel Kowalski Bolesław
Dowódca oddziału partyzanckiego AL
Pułkownik LWP


Pseudonimy: "Cień"

Urodzony: 24 lipca 1924 r. w Zakrzówku
powiat Janów Lubelski

Zmarł: 1966 r.



Syn Jana.
W 1942 r. wstąpił do PPR i GL. Był członkiem grupy wypadowej w swoim rodzinnym Zakrzówku, a następnie od lipca 1943 roku, członkiem oddziału Gwardii Ludowej dowodzonego przez "Fiodora". W kilka miesięcy później, jesienią tego roku Kaźmierak znalazł się w szeregach grupy GL Władysława Skrzypka, by po kilku tygodniach znaleźć się pod komendą Edwarda Gronczewskiego "Przepiórki".

W lutym 1944 r., w związku z reorganizacją GL/AL stanął na czele własnego oddziału, wydzielonego z grupy Gronczewskiego, a wchodzącego odtąd w skład 1 Brygady AL. im. Ziemi Lubelskiej.

W tym samym miesiącu Kaźmierak, wraz ze swoją grupą napadł, w celach rabunkowych na Zakrzówek, porywając miejscowego lekarza dr Jana Kołtuna oraz farmaceutę Bronisława Górnickiego. Ludność musiała wykupić ich za 100 000 złotych. Razem z grupą Gronczewskiego, oddział "Cienia" odegrał kluczową rolę w tego typu "akcjach", w terenie, na którym grupy te operowały.
27 lutego "Cieniowcy" napadli na majątek Józwów, gdzie zatłukli krzesłami członków AK: właściciela majątku inż. Wincentego Jankowskiego oraz zarządcę dóbr - Józefa Ubogorskiego. Uprowadzili też, a potem zastrzelili jednego z fornali wcześniej doszczętnie rabując majątek.

W kwietniu 1944 r., w lasach janowskich skoncentrowały się cztery oddziały AL o fatalnej opinii wśród okolicznej ludności, były to grupy.: "Przepiórki" E. Gronczewskiego, "Maksyma" Andrzeja Flisa, "Zbyszka" Zbigniewa Pietrzyka i "Cienia".

19 kwietnia komuniści otoczyli niechętne im, "reakcyjne" wsie: Kolonię Potok-Stany, Potok-Stany, i Dąbrówkę, przystępując do krwawej pacyfikacji. Tuż po wkroczeniu do wsi zabili trzech mężczyzn. Bito zwykłych mieszkańców i członków rodzin żołnierzy podziemia, jednej kobiecie połamano ręce. AL-owcy opuścili wspomniane wsie dopiero po godz. 18 zabierając ze sobą około dziesięciu aresztowanych. Zaprowadzono ich w rejon Puziowych Dołów, gdzie wszyscy zostali zamordowani.

Kilka dni później oddziały "Zbyszka", "Przepiórki" i "Cienia", liczące łącznie 150 ludzi, stoczyły regularną bitwę z Legią Nadwiślańską NSZ, dowodzoną tymczasowo przez kpt. Zbigniewa Wyrwicza "Witolda", w rejonie Marynopola. Po obu stronach było po 10 zabitych. Po wojnie Kowalski stwierdził, że po tym wydarzeniu jego oddział znalazł się w rozkładzie.
5 maja 1944 r. w Owczarni "Cieniowcy" zaatakowali oczekujący na zrzut 47-osobowy oddział 3 kompanii 15 pułku piechoty AK dowodzony przez por. Mieczysława Zielińskiego "Krysta", "Moczara", z którym wcześniej utrzymywali luźne kontakty. Zabito wówczas Zielińskiego i siedemnastu jego podkomendnych. Po zebraniu broni, wyposażenia i okradzeniu zwłok żołnierzy AK, gwardziści dobili swoich rannych i opuścili Owczarnię. Zbrodnia ta odbiła się szerokim echem w okolicy.
Spowodowała ona, że w kręgach Armii Krajowej postanowiono zorganizować obławę na oddział "Cienia'. Oficer Kedywu AK, "cichociemny" por. Kazimierz Dekutowski "Zapora" wysłał łącznika do mjr. Zub-Zdanowicza "Zęba", z prośbą o pomoc w rozbiciu oddziału GL.
Oprócz obu "cichociemnych" do obławy przyłączył się wraz ze swoim oddziałem por. Stanisław Łokuciewski "Mały". Tymczasem Kowalski postanowił kolejny raz splądrować majątek Józwów oraz rozprawić się ze wsiami z okolic Marynopola, których mieszkańcy powiadamiali polską konspirację o pojawieniu się w okolicy komunistów.

12 maja 1944 r. oddział por. Łokuciewskiego natknął się na 30-osobową grupę z oddziału Kaźmieraka. Po krótkiej walce AL.-owcy zostali pobici i w rozsypce wycofali się do Bożej Woli. Stamtąd wzmocnieni resztą grupy (w sumie około 90 gwardzistów), ruszyli z powrotem w celu rozbicia "Małego". W drodze zostali jednak zaatakowani przez 50-osobowy oddział por. Leona Cybulskiego "Znicza" z NSZ. Stopniowo do walki włączały się kolejne grupy polskiej konspiracji: oddział "Małego", placówka AK z Dębiny, oddziały por. Kazimierza Boruszyńskiego "Emira" i kompania szkoleniowa por. Brunona Sychowskiego "Juhasa" - dwie ostatnie grupy z NSZ.
Komuniści, tracąc kilkunastu ludzi wycofali się do Bożej Woli i chcąc utrudnić pościg podpalili kilkanaście gospodarstw. Nieubłagany pościg trwał. Kiedy jednak wydawało się, że grupa "Cienia" zostanie ostatecznie zlikwidowana, oddziały Armii Krajowej wycofały się z operacji na skutek interwencji przełożonych, którzy zakazali im podejmowania akcji przeciwko AL. W ten oto sposób Kaźmierak po raz kolejny uratował głowę.

W dniu 2 lipca 1944 r., we wsi Stefanówka, grupę "Cienia" zaatakował oddział AK Bolesława Frańczaka "Argila", jednak akcja został przeprowadzona nieudolnie w wyniku czego nie zdołano rozbić oddziału Kaźmieraka.
Przyjmuje się, że mord w Owczarni i potyczka w Stefanówce to ostatnie, większe operacje AL przeciwko siłom niepodległościowym na Lubelszczyźnie.

Po wkroczeniu wojsk sowieckich na Lubelszczyznę "Cień" trafił początkowo do Milicji Obywatelskiej. Po jakimś czasie gen. Żymierski przyjął go do Ludowego Wojska Polskiego, ale pod warunkiem zmiany nazwiska, które było zbyt dobrze znane na Lubelszczyźnie.
"Cień" już jako Bolesław Kowalski dostał do dyspozycji 120 - osobowy "oddział specjalny" i pisemnie, specjalne pełnomocnictwa wystawione przez "Rolę" Żymierskiego, oraz ówczesnego przedstawiciela ZSRS przy PKWN gen. Nikołaja Bułganina. "Cieniowcy" prowadzili akcje pacyfikacyjną w okolicach Hrubieszowa. Grupa składała się z ochotników, złaknionych bezkarnego rabunku mienia mordowanych osób. Metody działalności Kowalskiego spowodowały nawet interwencję sowieckiego "doradcy" MBP ppłk. Nikołaszkina, który zakazał Kowalskiemu przeprowadzania jakichkolwiek akcji bez jego zgody.

Po krótkim okresie "działalności" z "grupą specjalną" 21-letni major Kowalski powrócił do macierzystej jednostki pod Warszawę. Tu 21 grudnia 1945 r., podczas libacji alkoholowej otworzył ogień do usiłujących go zatrzymać dwóch funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Pruszkowie.
W czasie strzelaniny jeden z nich zginął na miejscu, drugi, ciężko ranny zmarł wkrótce w szpitalu. Z dokumentów Informacji Wojskowej wynika, że Kowalski zastrzelił również siedzącą w pokoju obok matkę właściciela restauracji.
"Cień" jednak na tym nie poprzestał. Wraz ze swoimi ludźmi z Batalionu Ochrony Sztabu Generalnego WP przypuścił szturm na PUBP w Pruszkowie. Po krótkiej walce, tracąc jednego zabitego, jego oddział jednak się wycofał.

"Cień" został aresztowany przez organa Informacji Wojskowej. Po przeprowadzeniu śledztwa ukarano go w sposób dość typowy dla mechanizmów funkcjonowania PRL - otrzymał skierowanie do szkoły oficerskiej w Rembertowie.
Ponieważ nie radził sobie tam najlepiej, dostał wysokie stanowisko w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Niezdyscyplinowany, notorycznie pijany, został ponownie aresztowany w 1951 r. w związku z zabójstwami Żydów na Lubelszczyźnie.
Ostatecznie 19 czerwca 1953 r. otrzymał karę 3 lat więzienia za nielegalne posiadanie broni i nadużywanie władzy.

Zwolniony z więzienia, kilka lat później powrócił do wojska jako "ofiara stalinowskich represji" i dostał przydział do Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego.
W 1963 r. otrzymał stopień pułkownika.
Zmarł w 1966 r.




powrót do strony głównej

© copyright 2006, Radosław ""Butryk"" Butryński
Design by Scypion
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!