poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Puławy

Końskowola: Mieszkańcy protestują. Nie chcą zakładu utylizacji odpadów mięsnych

Dodano: 17 lipca 2015, 14:00

Grupa zaniepokojonych planami Pini Beef mieszkańców pojawiła się na środowej sesji rady gminy (fot. Radosław Szczęch)
Grupa zaniepokojonych planami Pini Beef mieszkańców pojawiła się na środowej sesji rady gminy (fot. Radosław Szczęch)

Około 2 tysiące mieszkańców gminy podpisało się pod protestem przeciwko budowie zakładu utylizacji odpadów mięsnych. Boją się przykrych zapachów i zanieczyszczenia środowiska. Władze firmy Pini Beef uspokajają.

Od kilku tygodni tematem numer jeden w gminie stały się plany inwestycyjne firmy Pini Beef, która pomiędzy Końskowolą i Sielcami prowadzi ubojnię bydła. O budowę zakładu utylizacji odpadów mięsnych stara się Romano Pini, zarządzający zakładem Włoch.

Mieszkańcy obawiają się, że przez brak stanowczego sprzeciwu władz pod ich oknami powstanie mięsny konglomerat, którego pracownicy pod osłoną nocy pozostałości po mięsnych odpadach będą rozwozili po okolicznych polach. Wielu pamięta jeszcze przykre zapachy za ścieków zrzucanych przez wcześniej działający tu zakład. Z tego powodu zaufania do „czystych, ekologicznych rozwiązań” nie mają.

– Przeraża mnie wizja powstania centrum utylizacji odpadów poubojowych. Po co Pini kupił w naszej gminie ponad 60 hektarów gruntu? Jeśli tam będzie zrzucać mączkę kostną, cała okolica spłynie smrodem. Nie oszukujmy się, kroi nam się tu piekło – mówił podczas ostatniej sesji rady gminy, Radosław Barzęc, jeden z mieszkańców.

Wtórował mu radny Janusz Próchniak, który zauważył, że nikt nie wie, jaki rodzaj odpadów będzie trafiać do Końskowoli. Radnego zaniepokoiły także doniesienia z Kutna, gdzie działa inny z zakładów mięsnych zarządzany przez Piero Piniego, brata Romano.

– W tych odpadach mogą znajdować się jaja pasożytów, a pola będą służyć jako ogromny kompostownik. Pini kłamał mówiąc, że nie wylewają ścieków. Z moich informacji wynika, że pod Kutnem robią to cały czas, a ostatnio opróżniane przy rzece beczki na nieoznakowanych ciągnikach były widziane 10 lipca – twierdzi radny.

W nowym zakładzie w Końskowoli przerabianych ma być około 400 ton odpadów na dobę. Pozostałości mają trafiać do planowanej biogazowni. Przeciwnicy budowy zakładu utylizacji obawiają się, że dopóki biogazownia nie powstanie, zanieczyszczenia trafią na pola. Przeciwko budowie zakładu bardzo szybko zebrali ponad 2 tysiące podpisów.

Wójt Stanisław Gołębiowski zapewnia, że ze zdaniem protestujących będzie się liczył. – Dokąd ja mam coś do powiedzenia w tej gminie, nie dopuszczę do łamania przepisów dotyczących ochrony środowiska. Obiecuję, że jeżeli okaże się, że będzie konieczne opracowanie raportu oddziaływania tego zakładu na środowisko, to jego analizy będą bardzo dokładne. Zgodnie z ustawą odbędą się również konsultacje społeczne – uspokajał wójt na ostatniej sesji.

O tym, że nowy zakład będzie bezpieczny i przyjazny dla środowiska przekonany jest Artur Osiak, dyrektor generalny Pini Beef. – Przy tego typu zakładach stosowane są nowoczesne rozwiązania, które zapewniają brak uciążliwości, których obawiają się mieszkańcy – twierdzi.

Zapytany o sytuację w Kutnie, gdzie rzekomo dochodzi o niekontrolowanego pozbywania się ścieków, Osiak odpowiedział, że „nie sądzi, żeby Pini Polonia działało niezgodnie z prawem”. Władze zakładu w Kutnie nie chciały z nami rozmawiać telefonicznie.

Powstanie nowego zakładu w Końskowoli nie jest jeszcze przesądzone. Jego projektowanie ma się rozpocząć za kilka miesięcy. Nie wiadomo również, jak do tej inwestycji odniesie się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Czytaj więcej o: Końskowola protest Pini Beef
Gość
Stanisław hrabia
Gość
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (25 lipca 2015 o 20:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tak to prawda te działki są własnością innej osoby ,a wójt w ważnym dokumencie się pod tym podpisał tu prawdopodobnie złamano prawo podstawiając się pod czyją własność , a Gołębiowski twierdzi że to zwykła pomyłka ha, ha byłem na tej radzie jak został ośmieszony przez dociekliwego radnego Sielc
Rozwiń
Stanisław hrabia
Stanisław hrabia (22 lipca 2015 o 22:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

zapomniano wspomnieć, że dzieci Pana Wójta Gołębiowskiego świadczą usługę dla Pana Pini w zakładzie w Końskowoli jako lekarze weterynarii. To też pewnie przypadek, tak ? B)  B)  B)

Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 13:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gość3. O ile mi wiadomo to włoch posługuje się fałszywymi dokumentami nie kupił takiej ilości ziemi, gdyż nikt mu nie chce sprzedać . Uzyskał od wójta dokument (zaświadczenie )że jest w posiadaniu gruntów ok. 60 ha,z wykazem numerów dziełek.Okazuje się że te działki są własnością innych ludzi którzy nawet o tym nie wiedzą.
Rozwiń
Gość
Gość (22 lipca 2015 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MOŻE MI KTOŚ POWIEDZIEĆ GDZIE KUPIŁ WŁOCH TE 60 ha.CZY TO JEST W KOŃSKOWOLI.
Rozwiń
Gość
Gość (18 lipca 2015 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gość.2 czeka nas smród bród i bieda zatrudnią Ukraińców, jak w Kutnie i tyle z tego będzie miejsc pracy,z podatków się ich zwalnia,a wójt czaruje że prawa przypilnuje.A DURNA KOŃSKOWOLA myśli,że to nie będzie walić przypalcie sobie włosa,cap palonego białka jest wstrętny i dodatkowo gnojowica z uboju bydła jako nawóz -powodzenia życzę .WYKUPIĄ TERENY w innych miejscowościach i będzie to samo bez wątpienia.Albo cała gmina to oprotestuje,albo trzeba się pakować puki czas.ZE SMRODEM JESZCZE NIKT NIE WYGRAŁ.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!