sobota, 16 grudnia 2017 r.

Puławy

Królestwo Jana Gizy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2006, 10:59

20 tysięcy lat temu w Witoszynie wylądowali kosmici. Przylecieli rakietą plazmową.
W dolinie zasiali słoneczniki.
W każdym ziarenku zaklęty jest kod kreskowy. Kto go złamie, pozna tajemnicę szczęścia - twierdzi dr Jan Giza z Kazimierza. Nie do wiary!

Z niedowierzaniem spoglądam na egipskie koło, które tłoczy wodę z potoku do położonych po drugiej stronie drogi stawów. A za stawem drugi staw, potem trzeci. Ale najbardziej intrygują energetyczne kręgi z głazami w środku. Nachylone do ziemi pod specjalnie dobranym kątem. Siedzimy na cygańskim wozie. 69-letni Jan Giza zaczyna intrygującą opowieść.

Zaczęło się od piramid

Co mają wspólnego gdański kupiec Jan Giza z XVI wieku, warmiński kanonik Heweliusz Giza z XVIII wieku i dr Jan Giza?
- Czas jest bezwzględnym władcą wszystkich rzeczy, a jednak piramidy nigdy mi się nie poddadzą. Chyba nie ma osoby na świecie, która by nie słyszała o piramidzie Cheopsa. Najbardziej tajemnicza budowla na ziemi wraz z dwoma innymi piramidami stoi w Gizie. Stamtąd pochodzą moi przodkowie - mówi z dumą Jan Giza. Jeden z najbardziej niezwykłych i kontrowersyjnych lekarzy na Lubelszczyźnie, który z pomocą jadu pszczół skutecznie wygrywa walkę z ciężkimi chorobami.

Kiedy Giza żądli

Pochodzi z Powiśla, do gimnazjum chodził w Kazimierzu i Opolu Lubelskim. Omal nie został księdzem. Ale wybrał medycynę. Jeszcze na studiach zainteresował się akupunkturą. Dzięki prof. Zbigniewowi Garnuszewskiemu, wielkiemu propagatorowi akupunktury w Polsce - poznawał jej tajemnice u chińskich lekarzy. I wpadł na rewolucyjny pomysł, żeby akupukturową igiełkę zastąpić żądłem.
- Ukłucie stymuluje odpowiednie punkty, porcja jadu mobilizuje system obronny organizmu i daje mu siłę do walki z chorobą - mówi dr Giza.
Kuracja trwa trzy tygodnie. Najpierw doktor robi dwie próby uczuleniowe. Gdy wszystko jest w normie, pielęgniarka zamyka się z pacjentem w małym domku.

Sześćdziesiąt pszczół

W kazimierskiej posiadłości dr. Jana Gizy. Wśród zielonych wierzb stoją małe domki w kształcie pszczelej komórki. W środku po dwie leżanki ze słomianymi siennikami. Między leżankami małe drewniane boksy, w których szumią pszczoły.
Pielęgniarka zamyka drzwi. Robi się ciemno. Nad pacjentem dyskretnie żarzy się malutka żarówka. Na miejscu wyznaczonym przez doktora kładzie miedzianą siatkę. To przez nią pszczoła użądli chorego. Siatka jest po to, żeby żądło nie zostało w ciele chorego.
Najpierw pszczoły żądlą chorego 5 razy. Za dwa dni dziesięć, za cztery piętnaście. Co dwa dni pielęgniarka dodaje pięć użądleń. Liczy się także waga pacjenta. W ostatnim dniu zabiegu "przystawia” się nawet 60 pszczół.

Medycyna bez chemii

Tarasy w kazimierskim ogrodzie pełne są zaskakujących roślin. Rokitnik, ogórecznik, wiesiołek i żeń-szeń. Cztery rośliny, które są nadzieją światowej medycyny. Medycyny bez chemii.
- Mam za sobą specjalizację I i II stopnia z interny. Leczę już większą część mojego życia. Wiem jedno, że z chemią trzeba bardzo uważać.
Weźmy na przykład reumatyzm, przewlekły gościec, korzonki, ischias. Choroby, które trudno się leczą. Najczęściej chemią można znieczulić chorego.
- Leczenie jadem musi odbywać się pod ścisłym nadzorem lekarza - wyjaśnia dr Jan Giza. I dodaje: W wymienionych chorobach zaledwie 10 proc. pacjentów nie odczuwa poprawy.
Apitoksynoterapię, bo tak nazywa się metoda dr. Gizy - wspomaga preparat Res Oenothera. Mieszanka miodu, pyłku, propolisu, korzeni żeń-szenia i zielonych nasion wiesiołka - robiona osobiście przez doktora.

Egipskie koło

9 lat temu dr Jan Giza kupił w Witoszynie rozległą dolinę z podniszczonym budynkiem szkoły. Po drugiej stronie szosy dokupił kawałek potoku i źródełko z krystalicznie czystą wodą.
Powoli wyremontował szkołę. Zbudował egipskie koło wodne, które czerpie wodę z potoku i rurą wpuszczoną pod szosą napełni kilka stawów. Na malowniczych zboczach stoją ule.
- To jest moje drugie Centrum Medycyny Naturalnej. Na receptę wypisuję oddychanie tutejszym powietrzem, słuchanie szumu wodospadu, żądło pszczoły, dietę ubogą w węglowodany. I koniecznie: podrapać kózki po rogach - śmieję się niezwykły lekarz.
Ma w sobie tyle energii. I w żaden sposób nie wygląda na swoje 69 lat.

Skąd ta energia?

Skąd? Z ziemi. I z kosmosu.
Między stawami znajdują się dwa energetyczne kręgi. Jeden ma 7, drugi 9 metrów średnicy. W środku każdego kamienne głazy. Każdy krąg tworzy nieckę nachyloną ku ziemi pod specjalnie dobranym kątem.
- Zbudowałem te kręgi na pamiątkę kosmitów, którzy 20 tysięcy lat temu wylądowali z Witoszynie. Przylecieli rakietą plazmową. Zostawili ludziom nasiona słonecznika. Kiedy pan spojrzy na układ ziaren w koronie słonecznika - przypominają wirujące galaktyki. Każde ziarenko jest szarobiałe. To kod kreskowy. Kto go złamie - pozna receptę na szczęście - mówi dr Jan Giza.
Nie do wiary. Ale gdy posadzić rośliny w kosmicznym kręgu i obok na zwykłej grządce - te z kręgu rosną 2 razy szybciej.
- Mocno wierzę w to, że gdy siedzę przy kręgu wieczorem, to kamienie w środku oddają energię, którą za dnia pobrały z kosmosu. Czy ja wyglądam na swoje lata? Wciąż czuję się młodo - śmieje się doktor.

Recepta na zdrowie i szczęście

Na słonku wygrzewa się pacjent. Inżynier Zygmunt Koziara z AGH w Krakowie. Przyjechał z Ustrzyk, gdzie w eksperymentalnym ośrodku zajmuje się wyrobem biopaliwa z oleju rzepakowego. Kilka tygodni temu spuchła mu stopa. Nie pasował żaden but. Po kuracji dr. Gizy wszystko wróciło do normy. Bez chemii.

• Panie doktorze, jaka jest recepta na szczęście?

- Miłość. Do świata i do ludzi. Jeśli w sercu człowiek ją ma, to wtedy szczęście widać jak na dłoni - mówi niezwykły lekarz. Pan pójdzie wzdłuż potoku witoszyńskiego, zwanego u nas z chińska Zieloną Wstęgą. Napije się wody ze źródełka. Przysiądzie na brzegu. Spróbuje wypatrzyć srebrzystego pstrąga. Popatrzy na zielone wzgórza. Zajrzy do zagrody, podrapie kozę po rogach. To się nazywa szczęście...


Czytaj więcej o leczeniu jadem w jutrzejszym dodatku Zdrowie
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
gizaaa
aniar
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 października 2016 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sulfatyfem leczy pszczoły miszcz pszczelarski Czesław Jung który współpracuje z dr. Gizą. W Witoszynie to jego ule stoją i on koło tych pszczół chodzi. Lepiej takiego sulfatywego miodu od Junga nie jeść. Po długotrwałym spożyciu krwawienia z przewodu pokarmowego, zmiany w wątrobie i nerkach. Dr. Giza chyba o tym nie wie bo pogoniłby dziada.
Rozwiń
gizaaa
gizaaa (29 stycznia 2011 o 23:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chyba coś sie komuś na głowę robi. Szanując doktora wyjaśnienie; nazwisko Giza pochodzi od słowa giża - tylna noga świni, a Gizowie, chłop z chłopa, mieszkali od 300-400 lat w małej miejscowości Szkuciska na Wilkowszczyźnie i stamtąd doktora rodzina pochodzi a nie od Cheopsa.
( Jest też druga grupa Gizów w Polsce mieszkająca od dawna w okolicach Limanowej)
Rozwiń
aniar
aniar (7 lutego 2010 o 22:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten projekt prosze podtrzymac ,wpaniale miejsce ,obmywam sie w zrodelku pare razy latem woda jest tak zimna ze az kuje 1000 igielek,sprobuje tez kuracj przczelej na stawy,a tej energii u Pana Doktora mozna pozazdroscic zywy przyklad ze cos w tym jest-wiem bo widze i zastanawiam sie od lat jak to mozliwe pozdrowienia a kozki uwilbiam i spacerowac po po tajemniczym kregu kosmicznym z przysiadem na kamienie, nagrzane sloncem ,niodzik zakupuje zycze sukcesow ar
Rozwiń
~Asia~
~Asia~ (28 października 2009 o 13:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam.Panie Doktorze, mam do Pana wielką prośbę(będę bardzo,ale to bardzo wdzięczna za szybką odpowiedz)Moja 78 letnia mama jest bardzo chora ma zaawansowaną cukrzycę, miażdzycę,ostoporozę,anemię i do tego wszystkiego jeszcze .choruje na serce.Ma założony rozrusznik( wyczytałam w internecie ,że mleczka pszczelego nie można łączyć z metalem... rozrusznik to tez metal),Jeżeli tak to czy ma to oznaczać ,że ten preparat może nie działać lub zazskodzić?)Kiedyś sama stosowałam apiterapie i bardzo byłam zadowolona .Lecz u mojej mamy w moczu stwierdzono liczne bakterie i mimo stosowania przez 3 tyg. propolisu te bakterie dalej są..Nie wiem dlaczego ,czy to moze być powodem tego rozrusznika?Za odpowiedz z góry bardzo dziękuję i z niecierpliwościa będę czekać na Pana odpowiedz.Serdecznie pozdrawiam.

PS.Przepraszam,ale chciałam jeszcze zapytać Pana Doktora ,czy mleczko pszczele mozna stosować po zabiegu założenia rozrusznika.Po którym nastąpiły skrzepy we krwi i w tej chwili bierze leki na ich rozrzadzenie.Ma także podwyzszony poziom potasu 5,8.Jeszcze raz serdecznie pozdrawiam.
Rozwiń
hmmm
hmmm (24 sierpnia 2008 o 11:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
yyyyyyyyy co ja moge napisac o KRÓLESTWIE JANA GIZY hmm
oj NIEWIEM
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!