poniedziałek, 23 października 2017 r.

Puławy

Kto kogo gwałci, czyli jak prasa uczy angielskiego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2009, 20:08

"Piotr gwałci Zuzię w każdy piątek”. Takie zdanie odmienione w różnych czasach znalazło się w angielskiej gazecie dla Polaków.

- Interesuję się prasą, dlatego bratanek, który pracował w Luton, przy okazji przyjazdu do Polski przywiózł mi egzemplarz wydawanej w Anglii gazety dla Polaków - opowiada Jacek Śnieżek z Puław.

"The Polish Observer” to bezpłatny dwutygodnik z informacjami dla społeczności polskiej mieszkającej w Wielkiej Brytanii. W numerze z 1-15 kwietnia 2009 roku na pierwszej stronie znajduje się zapowiedź reportażu o polskich uczniach w angielskich szkołach.

A w środku m.in. kącik kulinarny i przepis na jajka z tuńczykowym farszem. Tuż obok rubryka opatrzona tytułem "Doskonal swój angielski”. W tym numerze "na tapecie” są angielskie czasy w stronie czynnej i biernej.

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie treść odmienianego zdania. Brzmi ono: "Peter rapes Susan every Friday”. Jest też tłumaczenie: "Piotrek gwałci Zuzię w każdy piątek”.

Zdanie jest wykorzystywane w każdym opisywanym czasie. I tak w czasie teraźniejszym ciągłym "Piotrek właśnie gwałci Zuzię”, w czasie przeszłym prostym "Piotrek zgwałcił Zuzię minionej nocy”, a w czasie przyszłym "Piotrek zgwałci Zuzię…”.

- Kiedy to zobaczyłem aż złapałem się za głowę. Jak można uczyć języka angielskiego na takim przykładzie? - dziwi się Jacek Śnieżek.

"The Polish Observer” jest wydawany przez firmę My Own Media z Londynu. W stopce nie ma numeru telefonu do redakcji. Pytania o rubrykę "Doskonal swój angielski” wysłaliśmy więc na adresy mejlowe członków redakcji. Na odpowiedź czekaliśmy kilka dni, bez rezultatu.

- Nie znam tej gazety, my również szukaliśmy namiarów na tę redakcję, bo nasi czytelnicy informowali nas o "lekcji” języka angielskiego - mówi Kordian Klaczyński, sekretarz redakcji wydawanego w Anglii polskiego tygodnika "Cooltura”. - Wczoraj widziałem następny numer, ukazały się w nim przeprosiny. Napisano w nich, że redakcja wysłała do drukarni złą wersję lekcji.

Niecodzienny sposób nauczania języka angielskiego zdziwił także specjalistów.

- W poważnym nauczaniu nie stosuje się takich metod. To musiał wymyślić ktoś z wadliwym poczuciem humoru - uważa Ewa Lipowska-Szymańska z Nauczycielskiego Kolegium Języków Obcych w Puławach. - Najczęściej w nauce stosuje się przykłady proste, łatwo przekładalne na życie codzienne, jak np. "Paul went to school” czyli "Paweł poszedł do szkoły”.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
olo
Redakcja TPO
alexa
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

olo
olo (29 kwietnia 2009 o 06:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mnie też dziwi takie poczucie humoru.... dziwię się mu - o ile z założenia miało nim być to zdanie.... Osoba, która to wymyśliła powinna ponieść konsekwencje ponieważ gwałt to zbrodnia i nie można przytaczać tego typu rzeczy - i to jeszcze jako przykład dydaktyczny. CHORE.
Rozwiń
Redakcja TPO
Redakcja TPO (28 kwietnia 2009 o 13:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Doceniamy uwagę, jaką Wasza gazeta nam poświęciła.
W poprzednim wydaniu The Polish Observer odnieśliśmy się do problemu, o którym Państwo piszą i przeprosiliśmy za ten obraźliwy błąd – natury technicznej.
W trakcie składania gazety, te ohydne przykłady użyte w lekcji zostały w porę zauważone i poprawione.
Zorientowaliśmy się, że coś poszło nie tak dopiero, gdy gazeta poszła do druku. Szczerze mówiąc, nie wiemy jak do tego doszło. Obawiamy się, że nasz grafik wysłał do druku przez przypadek starą stronę, którą wcześniej usunęliśmy.
Nie, nie otrzymaliśmy żadnych emaili od Cooltury, dlatego nie odpowiedzieliśmy na nie.
Dane kontaktowe do naszej redakcji znajdują się pod nagłowkiem The Polish Observer oraz w stopce, w dolnej części str. 2., z konkretnymi adresami email do naszych redaktorów i dziennikarzy.
Jeszcze raz, nie jest to błąd dziennikarski. Czujemy się odpowiedzialni za rolę, jaką pełnią nasi dziennikarze. Pomagalismy i nadal kontynuujemy pomoc w życiu codziennym naszych rodaków zarówno we Włoszech (gazeta Nasz Świat), jak i w Wielkiej Brytanii, poprzez nasze artykuły, reportaże i interwencje, oraz dzięki poradom prawnym, pisanym przez najlepszych prawników, które publikujemy dwa razy w miesiącu. Dzięki nam, dziesiątki zaginionych osób wróciło do swoich bliskich, uwolniliśmy licznych pracowników od niemal niewolniczych warunków pracy, ujawniliśmy wykorzystywanie emigracji do celów przestępczych.
Prosimy Państwa o pomoc w kontynuowaniu naszej pracy, poprzez przyjęcie naszych przeprosin.
Dziękujemy.
The Polish Observer
thepolishobserver@myownmedia.co.uk
+44 (0)20 7559 3555/3540
Rozwiń
alexa
alexa (28 kwietnia 2009 o 08:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
worldwebnewspapers.com
Rozwiń
rydzykant
rydzykant (28 kwietnia 2009 o 08:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co w tym dziwnego ?
To przykład znany w latach 50 ubiegłego stulecia !
Ktoś zajrzał do archiwum i przepisał.
Rozwiń
P.
P. (28 kwietnia 2009 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nic nowego. Ten przykład (z tym czasownikiem) słyszałem już jakieś 20 lat temu (a może więcej). Nie pamiętam tylko, czy imiona były takie same.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!