niedziela, 22 października 2017 r.

Puławy

Kto ma prawo do tej kamienicy?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 lipca 2007, 16:33

Zamieszanie o Kamienicę Gdańską. Władze Kazimierza chcą zasiedlić jedno z mieszkań w budynku. Rodzina właścicielki kamienicy jest tym oburzona.

Kamienica Gdańska to duma Kazimierza. Charakterystyczny piętrowy budynek o barokowej fasadzie stoi na rogu Rynku i ul. Klasztornej. Od lat na parterze i w podcieniach można kupić pamiątki.

Wojna zniszczyła budynek

Przed wojną Kazimierz był żydowskim miasteczkiem. Właścicielami także i tej kamienicy były osoby pochodzenia żydowskiego. W czasie wojny losy ośmiorga współwłaścicieli i ich rodzin potoczyły się tragicznie - ślad po nich zaginął. Jednak spadkobiercy właścicieli budynku zdążyli jeszcze sprzedać swoje udziały w kamienicy Oldze Saneckiej.
Wojna nie oszczędziła budynku. Został kompletnie zniszczony, a pani Olga zabrała się za jego odbudowę.
- Gruz furmankami wywoziłam - wspomina 90-letnia dziś Olga Sanecka.
Jej córka Bożenna Krajewska pokazuje rachunki za remont.
Kiedy pojawiły się trudności związane z odbudową budynku, ówczesne władze postawiły pani Oldze warunek: albo kończy prace w niewykonalnym dla niej terminie, albo państwo pomaga dokończyć remont i wprowadza tam lokatorów, a także pobiera od nich czynsz. Było to możliwe na mocy dekretu Bolesława Bieruta z 1953 r. Na tej podstawie lokatorzy mogli zajmować mieszkania w kamienicy, ale nie dłużej niż przez 40 lat.

Kamienica w sądzie

Na początku lat dziewięćdziesiątych, równo po 40 latach od zasiedlenia kamienicy przez lokatorów, Olga Sanecka wystąpiła do władz Kazimierza o zwrot budynku. Ale do tego nie doszło. Zamiast tego sprawa trafiła do sądu. Pierwszy wyrok zapadł przed Sądem Rejonowym w Puławach i był korzystny dla Saneckiej. Ale gmina zgłosiła sprzeciw, sprawa zaczęła się rozwijać i toczy się już ponad 15 lat. Trafiła nawet do Sądu Najwyższego, który nakazał jej ponowne rozpatrzenie sądowi pierwszej instancji. Zaczęło się poszukiwanie przedwojennych właścicieli kamienicy poprzez Polski i Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Yad Vashem, ogłoszenia w zagranicznej prasie. Bez rezultatu. Wreszcie stwierdzono, że ich odnalezienie nie jest możliwe, bo najmłodszy z nich miałby dziś 110, a najstarszy 159 lat. Sad Rejonowy w Puławach uznał ich za zmarłych. Wyrok, który zapadł w 2005 r. ogłosił, że na mocy aktów notarialnych właścicielką czwartej części kamienicy jest Olga Sanecka, natomiast trzech czwartych Skarb Państwa, który z mocy prawa spadkowego z 1945 r. dziedziczy udziały zmarłych właścicieli kamienicy. Wyrok ten podtrzymał Sąd Okręgowy w Lublinie. Ale to nadal nie koniec spraw o kamienicę w sądzie. Kolejna rozprawa odbędzie się 29 sierpnia przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie.

Akty z 1948 roku

Skąd wziął się problem z podziałem kamienicy na jedną czwartą, którą miała nabyć Olga Sanecka i pozostałą część, która ma należeć do Skarbu Państwa? Według Bożenny Krajewskiej, córki i pełnomocnika pani Olgi, z niedostatecznie dokładnego odczytania aktów notarialnych. Te są dwa. Na mocy pierwszego, pani Olga w 1948 r. kupiła majątek od pani Olejarczyk. Była to część placu pod budynkiem zniszczonej kamienicy (co stanowiło jedną czwartą majątku pani Olejarczyk) oraz piętrowy budynek murowany z lodownią na Przedmieściu Gdańskim, czyli dzisiejszej ulicy Puławskiej (co stanowiło trzy czwarte majątku pani Olejarczyk).
- Gmina twierdzi, że te trzy czwarte dotyczą Kamienicy Gdańskiej, a to nieprawda. Te trzy czwarte znajdują się właśnie na dzisiejszej Puławskiej - twierdzi Bożenna Krajewska.
Pokazuje także drugi akt notarialny z 1948 r., na mocy którego pani Olga kupiła pozostałą część kamienicy od małżonków Góreckich.

Problemy właścicielki

- Nawet jeśli mama jest właścicielką w jednej czwartej, to i tak ma jakieś prawa, a tu nikt ich nie respektuje - mówi z oburzeniem córka Olgi Saneckiej.
Pani Olga ma dziś niespełna 40-metrowe mieszkanie w kamienicy, które wywalczyła od gminy, kiedy rozpoczęły się sprawy sądowe.
- Nie mogłam tak ciągle dojeżdżać - mówi pani Olga.
Niedawno pani Olga zachorowała. Aby się nią opiekować, rodzina chciała wprowadzić się do pustego mieszkania w kamienicy. Ale okazało się, że gmina dokwaterowała tam lokatorów, którzy mają się wprowadzić do końca lipca.
- To skandal! - nie kryje oburzenia Bożenna Krajewska - Po pierwsze, to nawet jeśli mama jest tylko współwłaścicielką kamienicy, to nikt nie pyta jej o zdanie. Po drugie, jest orzeczenie sądu z 3.02.1993 r., które jasno zakazuje wprowadzania nowych lokatorów do czasu prawomocnego zakończenia sprawy. A to jest już łamanie prawa!
Córka Saneckiej dodaje, że miasto nie konsultuje żadnych spraw związanych z kamienicą z jej współwłaścicielką, choćby remontów.
- A już paradoksem jest to, że mama płaci podatki do kasy miasta jako właścicielka całości nieruchomości. Jak trzeba zapłacić - to jest od całości, a w innych przypadkach, to gmina twierdzi, że nasza jest najwyżej jedna czwarta budynku - dodaje Krajewska.
Pani Bożenna ma dość walki o swoje. Jest już zdesperowana i bliska złożenia wypowiedzeń lokatorom.

Co na to gmina?

Maciej Żurawiecki, zastępca burmistrza Kazimierza Dolnego uważa, że gmina ma prawo zasiedlać kamienicę:
- Na razie, prawomocny jest wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, na mocy którego Olga Sanecka jest właścicielką jednej czwartej kamienicy, a Skarb Państwa - trzech czwartych. Wobec tego wcześniejsze akty prawne, jak ten z 1993 r., są nieważne.
Czy wobec tego gmina odda czwartą cześć budynku właścicielce?
- Będzie musiał nastąpić fizyczny podział. My swoją część chcemy skomunalizować. Kamienica wymaga gruntownego remontu, w tej chwili jest w fatalnym stanie. Na razie, właścicielka nie partycypuje w kosztach remontów. Według mnie, pani Sanecka nie płaci także podatków za całość, a jedynie za część budynku. Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!