czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Puławy

Kto winien tragicznego wypadku w Garbowie? Główny świadek zniknął

Dodano: 12 listopada 2009, 20:20

W aucie, które w Garbowie wpadło na grupę przechodniów, była autostopowiczka. Odeszła, nim przyjechała policja. Poszukuje jej teraz rodzina Zofii Wójtowicz – śmiertelnej ofiary wypadku.

– Prosimy, żeby się zgłosiła i opowiedziała, jak doszło do tragedii – mówi Ewa Kolibska, córka śmiertelnej ofiary wypadku i mama kilkuletniej Marysi, którą również potrącił samochód.

28 lipca Zofia Wójtowicz odprowadzała wnuczkę do domu. Było jasno, nie padał deszcz. Doszły do przejścia dla pieszych, wraz z nimi dwie inne kobiety. Samochody zatrzymały się przed nimi. Cała czwórka przeszła przez pierwszy pas ruchu. Wtedy nagle pojawił się vw passat. Jechał w kierunku Lublina. Uderzył w babcię, jej wnuczkę i jedną z kobiet. Nie ucierpiała tylko piesza, która szła na końcu grupy.

Najbardziej poszkodowana Zofia Wójtowicz zmarła w szpitalu po dwóch dniach. Pozostałe dwie ofiary trafiły do szpitala ze złamaniami.

Prokuratura zarzuciła kierowcy Mirosławowi S. spowodowanie śmiertelnego wypadku. – Nie obserwował należycie drogi, nie zachował ostrożności, wjeżdżając na przejście dla pieszych – mówi Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach. – Przed przejściem dla pieszych nie było śladów hamowania.

Kierowca na przesłuchaniu powiedział, że do wypadku doszło wskutek splotu okoliczności. Utrzymywał, że nie widział pieszych, bo widok zasłoniło mu inne auto. Zapłacił trzy tysiące złotych poręczenia majątkowego i stracił prawo jazdy.

– Przecież piesze przeszły jakieś siedem metrów, szły w grupie, kierowca musiał je widzieć – uważa zięć pani Zofii, z zawodu kierowca.

Rodzina zmarłej na własną rękę prowadzi śledztwo, szuka świadków. Ustaliła już nazwisko kierowcy ciężarówki, która nadjechała na miejsce wypadku tuż po zdarzeniu.

Dokładnie przebieg zdarzenia mogłaby opisać kobieta, która jechała passatem z Mirosławem S. Mówią o niej świadkowie a także sam kierowca. Kobieta, to według jego relacji, autostopowiczka, którą podwoził. Odeszła z miejsca wypadku, zanim przyjechała policja.

– To byłby ważny świadek – przyznaje prokurator Lenard. – Widziała to samo, co kierowca. Mamy jednak również zeznania innych świadków.

Teraz prokuratura oceni, czy zebrane dowody wystarczą, żeby wysłać do sądu akt oskarżenia przeciwko kierowcy. Jeśli nie, powoła biegłych, którzy ocenią zachowanie Mirosława S. na drodze.

Na świadków czeka Prokuratura Rejonowa w Puławach - tel. 81 886-10-07
Czytaj więcej o:
Ktoś
bodek
Jola
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ktoś
Ktoś (13 listopada 2009 o 19:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Robiła mu loda podczas jazdy?!
Rozwiń
bodek
bodek (13 listopada 2009 o 14:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
j39 napisał:
Ciekawe gdzie na tej trasie można wyprzedzać drugim pasem. Z artykułu wynika (przynajmniej ja tak sądzę), że sprawca jechał w przeciwnym kierunku niż samochody, które się zatrzymały przed przejściem. Jeżeli po obydwu stronach przejścia czyli i przed i za stały pojazdy to rzeczywiście kierowca nadjeżdżający z przeciwka mógł nie widzieć nadchodzących pieszych, ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności, (jest to bardzo częsta sytuacja w Lublinie w godzinach szczytu ul. Narutowicza, Turystyczna itd.) jego obowiązkiem było zwolnić do takiej prędkości aby mógł natychmiast zatrzymać pojazd. Dziwi mnie rónież niefrasobliwość pieszych, którzy widząc zatrzymujący się samochód przed przejściem idą w ciemno przez wszystkie pasy, ja osbiście najpierw się wychylam i patrzę czy na innych pasach pojazdy rónież się zatrzymują (często się zdarza niestety ,że nie!!!)

co Ty tutaj pierdzielisz za głupoty że oni szli w ciemno,przecież inne samochody sie zatrzymały przed przejściem. Nie pierdziel mi również, że Ty zawsze oglądasz sie na przejściu dla pieszych czy nie jedzie przypadkiem inny samochód. Przepisy mówią jasno ze przed przejściem dla pieszych jest obowiazek zwolnic a jak widzisz że inne pojazdy które sie zatrzymały to masz obowiązek również zatrzymać się
Rozwiń
Jola
Jola (13 listopada 2009 o 12:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy na pewno to była autostopowiczka?
Rozwiń
j39
j39 (13 listopada 2009 o 11:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Borys napisał:
Po co świadek, przecież sprawa jest oczywista - kierowca wyprzedzał na pasach i zabił przechodnia. Co zmienią zeznania świadka? Powie, że kierowca nie widział pieszych ale widział, że inne samochody zatrzymały się przed przejściem. Jest przepis bezwzględnie zakazujący wyprzedzania na pasach bo inne samochody mogą zasłaniać widoczność... A może sąd wypuści go wolno, bo nie zgłosi się świadek?


Ciekawe gdzie na tej trasie można wyprzedzać drugim pasem. Z artykułu wynika (przynajmniej ja tak sądzę), że sprawca jechał w przeciwnym kierunku niż samochody, które się zatrzymały przed przejściem. Jeżeli po obydwu stronach przejścia czyli i przed i za stały pojazdy to rzeczywiście kierowca nadjeżdżający z przeciwka mógł nie widzieć nadchodzących pieszych, ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności, (jest to bardzo częsta sytuacja w Lublinie w godzinach szczytu ul. Narutowicza, Turystyczna itd.) jego obowiązkiem było zwolnić do takiej prędkości aby mógł natychmiast zatrzymać pojazd. Dziwi mnie rónież niefrasobliwość pieszych, którzy widząc zatrzymujący się samochód przed przejściem idą w ciemno przez wszystkie pasy, ja osbiście najpierw się wychylam i patrzę czy na innych pasach pojazdy rónież się zatrzymują (często się zdarza niestety ,że nie!!!)
Rozwiń
Borys
Borys (13 listopada 2009 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co świadek, przecież sprawa jest oczywista - kierowca wyprzedzał na pasach i zabił przechodnia. Co zmienią zeznania świadka? Powie, że kierowca nie widział pieszych ale widział, że inne samochody zatrzymały się przed przejściem. Jest przepis bezwzględnie zakazujący wyprzedzania na pasach bo inne samochody mogą zasłaniać widoczność... A może sąd wypuści go wolno, bo nie zgłosi się świadek?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!