piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Puławy

Lekarze nie mieli czasu dla dziecka

Dodano: 19 lutego 2007, 18:31

Lekarka pediatra nie znalazła czasu na zbadanie siedmioletniego chłopca, który poczuł się źle po uderzeniu w głowę.

A zespół karetki, który był w pobliżu, kazał dzwonić po drugie pogotowie.
Chłopiec był na basenie razem z innymi dziećmi spędzającymi ferie w Osiedlowym Domu Kultury "Amik” w Puławach. - Niefortunny wypadek wydarzył się w szatni, chłopiec się przewrócił i uderzył w głowę - opowiada Alina Kozłowska, kierownik domu kultury.
W pierwszej chwili opiekunka uznała, że chłopcu nic się nie stało i nie ma potrzeby wzywania lekarza. Dopiero po powrocie do domu kultury, dziecko zaczęło się dziwnie zachowywać. - Było bardzo senne, a głowa wciąż nie przestawała go boleć - mówi Kozłowska.
Kobieta postanowiła więc zasięgnąć porady pediatry z leżącej kilkadziesiąt metrów dalej przychodni. - Zadzwoniłam wcześniej, żeby zapytać czy zostanę przyjęta. Lekarka powiedziała, że ma dzisiaj zbyt wielu pacjentów i odesłała nas do przychodni, w której zapisani są rodzice chłopca - relacjonuje kierowniczka "Amika”.
Już w trakcie rozmowy telefonicznej kobieta zauważyła przez okno, że przy bloku obok stoi karetka pogotowia. Wyszła więc i poprosiła medyka o pomoc: - Najpierw obruszył się na mnie, że nazwałam go lekarzem, a on jest tylko ratownikiem medycznym. Potem kazał mi dzwonić po inne pogotowie.
Marianna Gościmska, pediatra z przychodni na ul. Skłodowskiej, która została poproszona o przyjęcie dziecka, tłumaczy że akurat tego dnia musiała przyjąć 51 pacjentów i ani jednego więcej nie mogła już wcisnąć do kolejki.
Kierowniczka puławskiego pogotowia uważa z kolei, że zespół karetki nie pomógł opiekunce dziecka, bo miał w samochodzie pacjenta, który miał być odwieziony do szpitala. - Gdyby byli sami, obejrzeliby dziecko - mówi Krystyna Kapyś.
Dopiero po przybyciu do domu kultury, matka chłopca zabrała go na pogotowie, gdzie zrobiono mu prześwietlenie czaszki. - Okazało się, że wszystko jest w porządku. Ale już wiem, że na służbę zdrowia w Puławach nie można liczyć - denerwuje się Anna Nesterowicz, matka dziecka.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!