piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Puławy

Liceum mundurowych

Dodano: 19 maja 2005, 20:08

Czarne kamizelki, skromne spodnie lub spódnice. Do tego czapeczki. Od września takie mundurki będą obowiązywały uczniów LO im. ks. A. J. Czartoryskiego w Puławach. Kto nie podpisze na uniform zgody, nie ma co liczyć na przyjęcie do publicznej szkoły.

- Mnie nie przeszkadzają gołe brzuchy i pępki na wierzchu - zapewnia Beata Trzcińska-Staszczyk, dyrektor I Liceum Ogólnokształcącego im. ks. A. J. Czartoryskiego w Puławach. Jednak zaraz dodaje: - Ale szkoła to nie miejsce, by je pokazywać.
Podobnego zdania byli nauczyciele z rady liceum. I wprowadzili obowiązkowy strój szkolny. Obowiązkowy dla nowych uczniów i od nowego roku. Drugo- i trzecioklasiści będą traktowani ulgowo, choć i tak będą musieli zapomnieć o czerwonych sweterkach i poszarpanych spodniach. - Pod czarną kamizelkę będą mogli założyć zwykłą podkoszulkę - dyrektor Trzcińska-Staszczyk jest wyrozumiała. - Przymknę też oko na dżinsy. O ile będą granatowe lub czarne.
Podczas naboru kandydaci do I LO im. ks. A. J. Czartoryskiego będą musieli podpisać deklarację, że zgadzają się na obowiązkowe mundurki. - Bez takiego zapewnienia raczej nie przyjmiemy do liceum - mówi dyrektorka.
Co na to uczniowie? Buntu nie ma. Zresztą sami przygotowali projekt mundurka szkolnego (będzie kosztował ok. 120 zł). Chcą nawet, by na guzikach umieścić logo szkoły. - Niektórzy nam zarzucają, że będziemy wyglądać jak armia Mao Zedonga - śmieje się Bartosz Kamola z II "f”. - Ale dla mnie to zaszczyt, że mundurkiem podkreślimy tradycje naszej szkoły.
Według Krzysztofa Skiby, lidera zespołu Big Cyc, uczniowie nie wiedzą, co czynią. - Będą narażeni na koszmarne stresy. Młodzież w tym wieku jest raczej bezwzględna i koledzy z innych szkół będą sobie robić potężne jaja ze "szkoły kelnerów”. Oni będą pośmiewiskiem. Po drugie, strój dla dziewczyn, to niezwykle ważna sprawa. Będą stresy i nieprzespane noce. I bunt”.
Podobne zasady usiłowano wprowadzić w Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym im. ks. Kazimierza Gostyńskiego w Lublinie. Wszyscy uczniowie mieli nosić eleganckie koszule z krawatami, a uczennice schludne bluzki i spódniczki. Idea jednak zaczęła się kruszyć, gdy do początkowo wyłącznie męskiej szkoły przyjęto dziewczynki. - Za nic nie dały się zdyscyplinować - przyznaje dyrektor Michał Bobrzyński. - Teraz jedną część garderoby noszą pod biustem, drugą w pachwinach. A najważniejszą częścią ubrania jest goły pępek. Ale czy powinienem się temu dziwić, skoro nauczyciele chodzą jak łajzy i na egzamin pożyczają koszule. To skąd młodzi mają brać wzór?
Do chodzenia w uniformach nikt nie musiał przekonywać studentów specjalności pilotaż na kierunku mechanika i budowa maszyn w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Chełmie. - Od czasu, kiedy tylko pojawił się taki pomysł, studenci co kilka dni przychodzili i pytali, czy są już gotowe - wspomina prof. Józef Zając, rektor szkoły.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!