poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Puławy

Miasto po wielkim haju

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 listopada 2005, 16:32

Puławy - kiedyś zagłębie narkomanii. Dziś miasto, w którym najwięcej osób na Lubelszczyźnie pobiera rentę dla osób uzależnionych. Urzędnicy szacują, że takich rencistów są setki

ów jest u nas bardzo dużo - przyznaje Maria Pomorska, kierowniczka puławskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Było mnóstwo uzależnionych puławian, którzy starali się o renty specjalne. Teraz właśnie je pobierają.
Kto mógł starać się o taką rentę? Młodzi, którzy z powodu wyniszczenia organizmu przez narkotyki, nie byli w stanie podjąć pracy przed 18 rokiem życia lub po skończeniu szkoły średniej czy studiów. Teraz co miesiąc otrzymują 472, 57 zł.
Uzależnieni trafiali do puławskiego Ośrodka Pomocy Społecznej lub warszawskiego Monaru. - Sporo opinii o chorych puławianach otrzymaliśmy właśnie z Warszawy - mówi Pomorska. - 

Później te zaświadczenia analizował lekarz orzecznik z ZUS. Po przebadaniu chorego wydawał decyzję czy może on podjąć pracę, czy też powinien udać się na rentę socjalną dla osób uzależnionych.
Narkomanów w Puławach było mnóstwo. To głównie młodzi mężczyźni, choć kobiet też nie brakowało. Zwykle pochodzili z rozbitych domów. To właśnie przez nich, w latach 80. i 90. nasze miasto zyskało niechlubną opinię centrum polskiej narkomanii.

- "Miasto na haju” tak się mówiło o Puławach kilkanaście lat temu - wspomina Maria Kozuń, mieszkanka Puław. - Padały jeszcze takie opinie, że u nas ćpun nawet nie szuka kryjówki, tylko daje sobie w żyłę pod pierwszym lepszym krzakiem.
Narkomanów zaczęło przybywać w momencie rozbudowy Zakładów Azotowych. - Środowisko, w którym przebywała młodzież, zmieniało się. Nie nadążali za przemianami i szukali wsparcia w używkach - tłumaczy nadkomisarz Barbara Czerwonka, członek zespołu ds. nieletnich i patologii w puławskiej policji.
Puławskie "Azoty” stały się miejscem, z którego młodzi zdobywali odczynniki chemiczne niezbędne w procesie wytwarzania narkotyku. - Oprócz tego fałszowali recepty lub okradali składy leków w szpitalach - mówi nadkomisarz Czerwonka.
W mieście królowały głównie opiaty - zażywało je aż 90 proc. narkomanów. Nieliczni tylko sięgali po amfetaminę i inne środki odurzające. Gdzie ich zażywali? Prawie wszędzie. W okolicach Urzędu Miasta przy ul. Lubelskiej, przy dawnym amfiteatrze czy na skwerku przy słynnym "okrąglaku”.
Sytuacja zmieniła się pod koniec 1997 roku, kiedy to rodzice osób uzależnionych wypowiedzieli zdecydowaną wojnę narkomanii. Dzięki akcjom policji narkomani zniknęli z ulic miasta. Zlikwidowano wiele melin i "fabryk” polskiej heroiny.

Problem narkomanii w Puławach jednak nie zniknął. Inny jest jedynie jej charakter. Według szacunków Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej na pomoc w walce
z uzależnieniem w najbliższym roku czeka 46 osób.
- Dziś narkomani zażywają inne środki odurzające. Osoba uzależniona już nie słania się na nogach - mówi Marta Rozesłaniec, kierowniczka działu pomocy środowiskowej w puławskim MOPS. - To ktoś aktywny i energiczny. Dlatego nie ma podstaw, żeby twierdzić, że narkomanii w Puławach już nie ma. Jest, ale dobrze ukryta.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!