wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Puławy

Mieli pomagać, narazili szpital na straty

Dodano: 5 marca 2009, 16:42

Nie działa od trzech lat, a ciągle jest na liście organizacji pożytku publicznego. Na dodatek, zamiast pomagać puławskiemu szpitalowi, miała wobec niego dług.

Fundacja Pomocy Szpitalowi Puławskiemu powstała w 1992 r. Miasto na jej działalność przeznaczyło 15 tys. złotych (150 mln starych zł). Do fundacji przystąpili też m.in. przedstawiciele puławskich firm i instytutów. Jej celem było "gromadzenie środków rzeczowych i finansowych na potrzeby szpitala poprzez darowizny i prowadzenie działalności gospodarczej”.

Przez pierwsze lata tak było. Ale w grudniu 2003 r. okazało się, że zamiast zarabiać i przekazywać zyski na szpital, fundacja zanotowała stratę. Został przygotowany program naprawczy, ale nie udało się go zrealizować i straty się powiększały. Ostatni raz władze miasta zostały poinformowane o zgromadzeniu fundatorów w 2005 r.

Od kilku lat o organizacji jest cicho. Okazuje się, że jednym z powodów jej kiepskiej kondycji była prowadzona przez nią apteka. Zaczęła przynosić straty i to mimo znakomitej lokalizacji tuż obok szpitala. - Kiedy ją otwieraliśmy była szóstą w mieście, a potem powstało kilkadziesiąt kolejnych - tłumaczy Ewa Przedpełska-Koma, prezes Fundacji Pomocy Szpitalowi Puławskiemu.

I jak przyznaje, trzy lata temu fundacja zaprzestała działalności. Ale mimo to można ją znaleźć na aktualnej liście Organizacji Pożytku Publicznego Ministerstwa Sprawiedliwości. To właśnie takie organizacje mogą się ubiegać o 1 proc. podatku. Tylko po co nasze pieniądze organizacji, która od trzech lat nie prowadzi działalności? - W ub. roku nie otrzymaliśmy w ten sposób żadnych pieniędzy - zapewnia Przedpełska-Koma. Dodaje, że fundacja jest w likwidacji. Dlaczego trwa to tak długo? - Myśleliśmy, że znajdziemy kogoś, kto będzie chciał nas wesprzeć - odpowiada Przedpełska-Koma.

To nie wszystko. Okazuje się, że fundacja naraziła na straty także sam… szpital. W ub. roku Najwyższa Izba Kontroli i Regionalna Izba Obrachunkowa zarzuciły dyrekcji SPZOZ, że nie egzekwuje należności od fundacji za wynajem pomieszczeń. Chodziło o dług w wysokości 63 tys. zł.

Po kontrolach dyrekcja musiała więc zabrać się za egzekucję należności. - Znaleźliśmy formułę, która jest do przyjęcia w duchu porozumienia. Fundacja zrównoważyła dług. Na jego poczet zaliczyliśmy koszty, jakie poniosła na przebudowę i remont pomieszczeń - tłumaczy Marian Jedliński, dyrektor puławskiego szpitala.

- Nasze nakłady równoważą zobowiązania, który mieliśmy wobec szpitala - potwierdza Przedpełska-Koma.
Czytaj więcej o:
piko
Ziuk
mosquito
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

piko
piko (9 marca 2009 o 21:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
oczywiście, znana pani doktor
Rozwiń
Ziuk
Ziuk (6 marca 2009 o 14:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pani prezes to zona dr Komy?

mosquito napisał:
ZERO efektu ale kilka osób się pożywiło. Zapewne. Jak można stracić na aptece ?
Rozwiń
mosquito
mosquito (6 marca 2009 o 11:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZERO efektu ale kilka osób się pożywiło. Zapewne. Jak można stracić na aptece ?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!