środa, 8 lipca 2015 r.

W Kazimierzu będą debatować nad legalizacją nalewek

Dodano: 29 kwietnia 2010, 21:26

Czy pomysł Janusza Palikota na legalizację bimbru pozwoli właścicielom setek gospodarstw agroturystycznych na Lubelszczyźnie produkować i sprzedawać nalewki?

W sobotę, 1 maja, do Kazimierza przyjadą twórcy domowych nalewek i producenci nalewek z akcyzą. Wezmą udział w Konwencie Mistrzów Polskich Nalewek. Podczas obrad w Domu Architekta chcą przedyskutować kwestię legalizacji produkcji domowych nalewek. – Sedno sprawy tkwi w tym, żeby Polacy mogli wytwarzać i sprzedawać nalewki. Tak jak dzieje się w cywilizowanych krajach Europy – mówi Robert Makłowicz.

O tym, że taka sytuacja jest jeszcze niemożliwa przekonał się na własnej skórze właściciel jednej z zagród agroturystycznych na Roztoczu, którzy częstował gości nalewką "Wilgoć wąwozu”, wytworzoną na bimbrze. Ale przed sąd nie trafił, bo nie można było mu udowodnić, że osobiście pędził bimber i brał za niego pieniądze.

Pomysł na legalizację produkcji bimbru ma Janusz Palikot, szef Sejmowej Komisji "Przyjazne państwo”. Chce nowelizacji kilku ustaw, co ma pozwolić na zgłoszenie produkcji bimbru do urzędu skarbowego. Tam będzie musiał kupić banderole na butelki i opłacić akcyzę.

– Pomysł Palikota jest dla ludzi z dużymi pieniędzmi. Produkcja alkoholu wymaga zgody 6 ministrów, przejścia przez skomplikowane procedury i dużych nakładów finansowych. Opór państwa jest w tej sprawie bardzo duży – mówi Karol Majewski, który już produkuje nalewki z akcyzą. Drogę do akcyzy nazywa gehenną.
Czy jest wyjście z sytuacji.

– Należy pozwolić producentom domowych nalewek kupować alkohol po 3,50 za litr. Określić limit produkcji i wysokość podatku – mówi Majewski. Odrębna sprawa to zgoda na wytwarzanie destylatu z owoców. Rolnicy mogliby odstawiać zacier do destylarni. I na otrzymanym alkoholu produkować nalewki. Pod koniec roku rozliczaliby się z podatku. Najwygodniejszym rozwiązaniem są destylarnie na samochodach, które podjeżdżają do rolnika. W wielu krajach destylacja niewielkich ilości regionalnego alkoholu odbywa się legalnie. Podobnie jak wprowadzanie go do obrotu.

Co na konwencie?

Otwarcie wystawy obrazów Franciszka Starowieyskiego: Ryszard Zdonek: O miłości, przemijaniu i śmierci. Waldemar Odorowski o Kazimierzu. Małgorzata Koczorowska o dworach polskich. Prof. Kazimierz Głowniak z AM o nalewkach aptecznych. Prof. Adam Gąsiorowski o nalewkach leczniczych. Inżynier Czesław Jung o cytryńcu chińskim. Krzysztof Wrona, prezes Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Ogrodniczych w Lublinie, o starych odmianach drzew i krzewów owocowych. Karol Majewski o trudnej drodze do akcyzy. Benedyktyni o benedyktynce. Kamienica Celejowska: Prezentacja obrazu Kazimierza Baake: Kazimierz. O niezwykłej historii obrazu dr Waldemar Odorowski. Natasza śpiewa Okudżawę: Restauracja Polska Domu Architekta. Uroczyste wręczenie tytułów: Mistrz Polskich Nalewek w kategorii: nalewki domowe i nalewki z akcyzą.
Czytaj więcej o:
13 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
degustator (2 maja 2010 o godzinie 00:20)
Zakazany owoc bardziej smakuje i dlatego właśnie będę się nim delektowała.
nie pijacy (2 maja 2010 o godzinie 00:06)
Dobry pomysl . Wiadomo :owoc zakazany lepiej smakuje. Znamy to od Adama i Ewy o zakazanym jablku.Rozwiazuje wiele problemow:wyrob bedzie tanszy;eliminacja kontabandy rosyjkiej;dostarczy szybkich dochodow malym producentm;niepotrzebe "DOTACJE???"z unni;silna konkureja,czyli wyroby wysokiej jakosci.Pod kontrola i zpodzialem dochodow!Nastepnie:papierosy i bez polityki-POLOCZKI i POLOCZE
~kierowca~ (1 maja 2010 o godzinie 20:34)
W Szwajcarii zamawia się destylarkę na podwórze. Po wypędzeniu płaci się podatek i robi się z tym co się chce...
JAN_KOL (1 maja 2010 o godzinie 20:19)
GŁUPOTA POSTKOMUNISTYCZNA JEŻELI MAM OCHOTĘ , TO BEZ IDIOTYCZNYCH ZAKAZÓW MOGĘ SOBIE ZROBIĆ NALEWKĘ.
Stary Pijak ale Pan (1 maja 2010 o godzinie 12:42)
[quote name='Tubylec' post='275200' date='1.05.2010, 10:57:39']Kraju Demokratyczny

Znając życie w "Naszym Kochanym Kraju" - pozwolenie na produkcję nalewek - byłoby odebrane jako
pozwolenie na produkcję bimbru w każdych warunkach i każdej postaci.

I najważniejsze co na to "Skarb Państwa" - STRATY KOLOSALNE[/quote]
Figiel polega na tym że bimber produkowano , produkuje się i będzie produkować czy to się urzędnikom podoba czy nie a na wsi na każdej mecie niemalże można kupić tanią wódę ale i bimber .Inną sprawą są nalewki te jak wyroby regionalne powinny być sprzedawane na innych zasadach jak zwykły alkohol tylko te zyski dla darmozjadów i nie umiejętność nad zapanowaniem powoduje strach przed zezwoleniem na ich produkcję i sprzedaż a to świadczy o jednym urzędnicy są niewydolni do administrowania nad tym więc najprostsze to jest zakaz . Ciekawostką jest że w innych krajach można wyrabiać i sprzedawać ale nie u nas .
Zobacz wszystkie komentarze (13)
Pozostałe informacje