sobota, 16 grudnia 2017 r.

Puławy

• Puławskie ulice nie mają dla pana tajemnic. Niczym pana nie zaskakują?
- Przede wszystkim dziurami. Jednak 30 lat temu jeździło się bezpieczniej. Kiedyś wiozę pasażerów do Radomia, a oni na drodze przez las pytają mnie, czy się nie boję. A czego mam się bać - odpowiadam. Dowiozłem ich pod dom, wróciłem. Dziś nie jeżdżę w nocy, bo strach. Jak długo nie wracam do domu, to żona się denerwuje. Niebezpiecznie jest nawet w dzień. Często spotykam się z chamstwem. A ja muszę być zawsze grzeczny.
• Jak się jeździ po Puławach?
- Ciężko. Są korki, nieraz na światłach trzeba długo stać. Gdybyśmy się wreszcie doczekali drugiego mostu, to by sprawniej jeździło się po mieście.
• Jaka miał pan pierwszą taksówkę?
- Warszawę 224, już z tych nowszych modeli. Później poloneza. Tylko ja i Kępiński mieliśmy wtedy polonezy. Ach, to był przedmiot zazdrości wielu kierowców. Przesiadłem się do używanego mercedesa i to było jak niebo i ziemia. Teraz jeżdżę toyotą dieslem - lepsza niż mercedes.
• Wszyscy przerabiają auta
na gaz...
- Nie opłaca się. Mój pali
po mieście 7 litrów, a kolegi auto po przeróbce 15 litrów gazu.
• Jaki powinien być taksówkarz?
- Sympatyczny, grzeczny, musi wyczuć, czy klient lubi pogadać, czy woli milczeć. Czasem taksówkarz jest potrzebny, żeby ktoś mógł się przed nim wyżalić. No i oczywiście trzeba znać miasto.
• A na dziewczynki zawiezie pan?
- Czasem wożę. Takie jest życie.
• Co ludzie zostawiają w taksówce?
- U mnie raczej nic. Raz chyba pasażer zostawił rękawiczki.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!