sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Puławy

Nie musiał mnie bić

Dodano: 2 lutego 2006, 19:21

Będę miał satysfakcję, widząc go na ławie oskarżonych – mówi Zygmunt Leszek Szukiewicz o swoim oprawcy z puławskiego Urzędu Bezpieczeństwa. – Nie mieli jej ci, którzy zostali straceni. Stanę w ich imieniu

Takiego procesu przed puławskim sądem jeszcze nie było. Lubelski oddział Instytutu Pamięci Narodowej oskarżył Wacława P., byłego śledczego z UB w Puławach, za pobicie i znęcanie się nad Zygmuntem Szukiewiczem, członkiem nielegalnej organizacji niepodległościowej „Biało-Czerwone”.
Rodzina Szukiewiczów przyjechała do Puław z Wileńszczyzny tuż przed drugą wojną światową. W grudniu 1950 r. Zygmunt miał 17 lat, chodził do ostatniej klasy Gimnazjum im. ks. A.J. Czartoryskiego.
– UB właśnie aresztował trzysta osób z poakowskiej partyzantki – opowiada pan Zygmunt Szukiewicz. – Starszych pozamykano po więzieniach, więc walkę o Polskę musiało przejąć nowe pokolenie.
Wraz z dwoma kolegami ze szkoły założył podziemną drużynę harcerską „Biało-Czerwoni”. Działali przez pół roku. Pisali patriotyczne ulotki, wieszali je na ulicach. Taką akcję udało się powtórzyć trzykrotnie. O szóstej rano 17 grudnia 1950 roku do mieszkania Szukiewiczów weszli ubecy. Zabrali młodego Zygmunta do swej siedziby. Po kilku godzinach zaczęło się przesłuchanie.
– Ubek, który prowadził przesłuchanie, zaczął mnie kopać, szarpał, kazał robić przysiady – opowiada pan Zygmunt.
Obok pomieszczenia, gdzie katowano harcerza, przechodził Wacław P. – Podchodził do mnie i też mnie bił – wspomina pan Zygmunt. – A przecież nie musiał, bo to nie on prowadził przesłuchanie. Robił to tak sam z siebie.
Potem harcerz przypadkiem dowiedział się, jak nazywa się nadgorliwy ubek. Nigdy już go nie spotkał, ale nazwisko zapamiętał. Podał je podczas przesłuchania w lubelskim IPN dotyczącego organizacji młodzieżowych. IPN wszczął śledztwo. Okazało się, że Wacław P. jeszcze żyje. W latach 50. odszedł z UB. Teraz ma ponad 80 lat i mieszka pod Opolem Lubelskim.
– Widziałem go dopiero na konfrontacji w IPN. – mówi pan Zygmunt. – Wszystkiemu zaprzeczał.
Pan Zygmunt został skazany na dwa lata więzienia. Potem wyrok skrócono do roku. Wyszedł w grudniu 1951 roku. Nie był jedyną osobą w rodzinie represjonowaną przez UB. Jego młodszy brat Mirosław dostał wyrok za doklejenie wąsów na portrecie Bieruta i Rokossowskiego. Mirosław miał wtedy 14 lat.
Zygmunt Szukiewicz nie mieszka już w Puławach. Po skończeniu studiów wyprowadził się z miasta.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!