poniedziałek, 23 października 2017 r.

Puławy

NIK wylicza błędy w Muzeum Czartoryskich

Dodano: 17 kwietnia 2017, 07:55

(fot. Archiwum)
(fot. Archiwum)

Błędy w ewidencjonowaniu zabytków, nieregulaminowe przelewy, ukrywanie części przychodów, niegospodarność przy zakupach – to część uwag, jakie po audycie w Muzeum Czartoryskich w Puławach zgłosili inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli. Chodzi o okres, w którym Muzeum Czartoryskich było częścią Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym.

Kontrola w byłym puławskim oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym dotyczyła lat 2013-2016 i została przeprowadzona na wniosek puławskich radnych.

Negatywnie oceniony został m.in. sposób ewidencjonowania zabytków. Do inwentarzowej księgi nie wpisano 319 obiektów. Prowadzenie kart również nie było najlepsze. W 46 z 56 sprawdzonych dokumentów brakowało m.in. nazwy autora, miejsca i roku powstania, wartości, wymiarów, wagi, czy zdjęć. Powodem tych zaniedbań według dyrektora MNKD, Agnieszki Zadury, była długa absencja byłej zastępcy dyrektora Muzeum Czartoryskich, która przez kilka miesięcy przebywała na zwolnieniu lekarskim.

Zdaniem NIK, błędem było również nie wykazanie prawie 90 tys. złotych przychodu, jakie w pierwszym półroczu 2016 roku uzyskało Muzeum Czartoryskich. Informacja o tym, ile zarobiono na sprzedaży biletów, czy pamiątek nie dotarła wtedy do Urzędu Miasta Puławy, które współorganizowało i finansowało muzeum. Jak czytamy w raporcie, było to spowodowane pisemnym poleceniem dyrektora muzeum przekazanym głównej księgowej, by przychody każdego oddziału Muzeum Nadwiślańskiego traktować całościowo. W odpowiedzi dyrektor wyjaśniła, że wynikało to jedynie z postanowień nowego regulaminu jednostki dotyczących centralizacji zarządzania oddziałami. Na argument, że informacji nie otrzymywał współorganizator muzeum, dyrektor Zadura przypomniała, że Puławy „nie wykazywały sprzeciwu” wobec tego rodzaju sprawozdań.

W 2014 roku Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym bezprawnie „pożyczyło” pieniądze zgromadzone na rachunku Muzeum Czartoryskich. Na rachunek główny przelano wtedy 174 tys. złotych. Z puławskich pieniędzy opłacono wtedy wynagrodzenia pracowników innych oddziałów, uregulowano faktury, a nawet wyposażono łazienki w Kamienicy Celejowskiej. Środki po kilku tygodniach oddano. Dyrektor Agnieszka Zadura wyjaśniła, że było to konieczne z uwagi na chwilowy brak pieniędzy w Muzeum Nadwiślańskim.

Kontrolerom z NIK nie spodobała się współpraca Muzeum Czartoryskich z wrocławską firmą Sowa-Szenk, która otrzymała pieniądze za montaż sprzętu ekspozycyjnego, mimo że tę usługę wykonały inne podmioty (firmy Mega, Expo-Expert, Anpa). Chodziło o prawie 40 tys. złotych. Ponadto ta sama firma pod koniec 2014 roku otrzymała honorarium (12 tys. zł) za prace, które fizycznie zostały wykonane dopiero w kolejnym roku. Pieniądze miały być wynagrodzeniem za wykonanie aranżacji, chociaż protokół odbioru informował jedynie o wykonaniu jej projektu. Zdaniem dyrekcji muzeum, wszystko odbyło się w sposób prawidłowy.

Uwagi zgłoszono także do braków w tzw. kontroli zarządczej, co jak się okazało, po raz kolejny wynikało z długiej nieobecności jednej z pracownic Muzeum Czartoryskich. NIK skrytykował także brak reakcji na uwagi Muzeum Narodowego w Krakowie odnośnie konieczności przebudowy gablot ekspozycyjnych (w celu ochrony zabytków), czy niewystarczające wykorzystanie Domku Żółtego. Wśród zaleceń można przeczytać m.in. o konieczności „zaprzestania wydawania środków finansowych otrzymywanych na prowadzenie Muzeum Czartoryskich na inne cele”.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 18:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta Zadura kręci jak wszyscy z PSL-u. A przecież ona tym grajdołkiem kieruje już wiele lat.
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 17:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dlaczego zawsze, jak ktokolwiek z PO ma do czynienia z kulturą i sztuką, to są problemy z finansami, giną dzieła sztuki? Jak nie gęsiarka z pałacu prezydenckiego, to inne rzeczy...
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 13:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W rękach działaczki PiSu, pani Pisiewicz. W miesięcznicę smoleńską pani dyrektorka razem z wiceprezydentem Koconiem i posłem Szulowskim stała w pierwszym rzędzie przed prezesem. To są dobre ręce? To polityczne ręce.
Rozwiń
Renia
Renia (17 kwietnia 2017 o 13:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hmmm tytuł trochę z bańki, bo kontrola dotyczyła poprzedniego stanu rzeczy,a nie obecnego muzeum. Tak wynika z tekstu. Jak to można nagłówkiem zrobić wiele. O ile mi wiadomo, muzeum obecne dopiero zaczyna działać, kontroli tam nie było. No i wydaje mi się,ze jest w bardzo dobrych rękach. Wreszcie
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 12:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A skąd takie info? Rzeczywisty wywiad czy palące przed pałacem panie mówią za dużo. Może wyjdą inne smaczki jeszcze na co Kazimirz wydawał miejskie pieniążki.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!