sobota, 16 grudnia 2017 r.

Puławy

"Oleńka" urwała się z cumy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 stycznia 2009, 19:05

Cumujący przy bulwarze statek nie wytrzymał naporu kry. Uderzył w nabrzeże, niszcząc drewniane schody. - Wszystko przez to, że w porcie nie pozwolono mi cumować - twierdzi właściciel statku.

Statek restauracyjny Oleńka stoi przycumowany do bulwaru nadwiślańskiego w Puławach. W nocy z niedzieli na poniedziałek lód na Wiśle zaczął szybko topnieć i płynąca rzeką kra zniosła statek na brzeg.

Dziś rano okazało się, że łódź zniszczyła część drewnianych schodów prowadzących z brzegu do rzeki. Całe szczęście, że wody w rzece nie było zbyt dużo. Gdyby poziom Wisły był większy, statek mógłby zostać wypchnięty przez lód jeszcze dalej. Wtedy zniszczenia byłyby znacznie większe.

Sprawdziliśmy, czy są przepisy regulujące cumowanie statków zimą, kiedy rzeki zamarzają.

- Prawo mówi, że to właściciel jednostki jest odpowiedzialny za to, żeby w okresie zimowym przetransportować ją do portu albo w inne bezpieczne miejsce - informuje Bogdan Maślanka, dyrektor Urząd Żeglugi Śródlądowej w Warszawie.

- Zazwyczaj jeszcze przed zimą staramy się nakłonić armatorów do tego, żeby zabezpieczyli w odpowiedni sposób swoje statki. Chodzi nam o zagrożenie, które może spowodować kra lodowa. Ale nie do każdego udaje nam się dotrzeć - dodaje Maślanka.

Właściciel statku, który zniszczył fragment nabrzeża, odpowiada, że w okolicach Puław nie ma miejsca, gdzie mógłby bezpiecznie przezimować swoją jednostkę. - Chcieliśmy cumować w puławskim porcie, ale nie zgodzono się na to.

Powiedziano mi, że prywatne jednostki nie mogą tam przebywać. Poza tym, drewniane schody powinny być zimą rozbierane - uważa Artur Dziekoński, właściciel statku Oleńka.

- Pan Dziekoński nie zwracał się do nas w tym roku z prośbą o cumowanie w porcie. A każdy, kto do nas się w tym roku zgłosił, otrzymał taką zgodę - dementuje Dariusz Bogacz, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, do którego należy puławski port.

A. Dziekoński podnosi też, że prowadzące na brzeg rzeki drewniane schody powinny być na zimę rozbierane. Pracownicy Urzędu Miasta, który jest właścicielem bulwaru, mają jednak inne zdanie. - Ani wykonawca bulwaru, ani zarządca terenu nigdy nie informował nas o tym, że schody powinno się rozbierać na zimę - mówi Izabela Giedrojć z UM w Puławach.

Po kilku godzinach właściciel statku zepchnął go z brzegu z powrotem do wody. Obiecał też naprawienie zniszczonego fragmentu nabrzeża. - Straty nie są poważne i postaramy się je usunąć - zapowiedział Dziekoński.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jp3
OLEŃKA GÓRĄ
mieszkanka
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jp3
jp3 (30 marca 2010 o 16:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
OLEŃKA GÓRĄ napisał:
Berecie jeden , wszystko wam nie pasuje nie moża sobie spokojnie interesu prowadzic, najlepiej zeby wszyscy siedzieli na zasiłku jak ty


Nowobogacki, interes można prowadzić spokojnie, a nie kosztem innych.
Rozwiń
OLEŃKA GÓRĄ
OLEŃKA GÓRĄ (29 marca 2010 o 20:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Berecie jeden , wszystko wam nie pasuje nie moża sobie spokojnie interesu prowadzic, najlepiej zeby wszyscy siedzieli na zasiłku jak ty
Rozwiń
mieszkanka
mieszkanka (28 stycznia 2009 o 14:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nareszcie! Szkoda tylko ze nie popłynął ten burdel wodny dalej w dół Wisły. Skończyłoby się zakłócanie porządku i ciszy nocnej przez spółkę Dziekoński-Koletko. Tak kończą się niewydarzone decyzje Urzędu Miasta! Ten bulwar za unijne pieniądze miał służyć jako przystań dla statków i ożywieniu Wisły. A stał się źródłem lewych dochodów i obniżył poziom bezpieczeństwa i porządku na osiedlu Kołłątaja i ulicy 6-Sierpnia. Wielokrotne monity u policji i straży miejskiej nie przynosiły skutku, bo wystarczyła jedna impreza dobroczynna, żeby zatkać gęby decydentom. A Dziekoński jeszcze się stawia! Widocznie ma garba!
Rozwiń
kozioł
kozioł (27 stycznia 2009 o 11:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A w Moskwie rozdają rowery za darmo .....
Rozwiń
olo
olo (27 stycznia 2009 o 06:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kochani Redaktorzy z Dziennika Wschodniego, co się ostatnio z Wami dzieje? Robicie takie - powiedzmy - głupie BYKI. Ten tutaj to akurat pomylenie z poplątaniem miejsca zdarzenia (są Puławy, ale i Kazimierz Dolny). Często zdarzają się "nie polskie" sformułowania, zdania klecone "ni z gruchy ni z pietruchy" - jak się to mówi.... . Lubię Was czytać, ale.... Ogarnijcie się.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!