środa, 18 października 2017 r.

Puławy

Pieszy mądrzejszy od drogówki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 grudnia 2008, 20:17
Autor: Aldona Iwon

Przeszedł przez ulicę na czerwonym świetle tuż przed nosem policji. I nie przyjął mandatu. W sądzie okazało się, że…ma rację.

Pan Andrzej z Puław (nazwisko znane redakcji) kodeks drogowy ma w małym palcu. Nic dziwnego, ma uprawnienia inspektora ruchu drogowego. Swoje racje udowodnił w tym miesiącu przed Sądem Grodzkim, spierając się z policją. - Co to za policjanci, którzy przepisów nie znają - drwi.

Chodzi o przejście dla pieszych na ulicy Lubelskiej, przez które można przejść od Galerii Zielonej do hotelu Izabella. Pan Andrzej przechodził tamtędy pewnego wiosennego dnia. Paliło się czerwone światło. Ale pan Andrzej - nie zważając na stojący przed światłami radiowóz - wszedł na jezdnię i doszedł do wysepki. I tu się zatrzymał.

- Postąpiłem zgodnie z przepisami, bo jest to droga dwujezdniowa i jeśli nie utrudniam ruchu - mogę nawet przy czerwonym świetle dojść do wysepki - twierdzi.
Innego zdania byli policjanci z drogówki, którzy chcieli ukarać pieszego mandatem w wysokości 250 zł. Pan Andrzej go nie przyjął. Sprawa została skierowana do Sądu Grodzkiego w Puławach.

4 listopada zapadł wyrok.
- Wyrok jest uniewinniający. Nie ma uzasadnienia, bo żadna ze stron o nie nie wnioskowała - informuje Marek Tochmalski, prezes Sądu Rejonowego w Puławach.

Wyrok jest już prawomocny. Żadna ze stron się od niego nie odwoływała. Puławska policja nie jest jednak do końca przekonana o niewinności naszego Czytelnika. O opinie w tej sprawie zwróciła się nawet do Inżynierii Ruchu Drogowego. Lecz ta również przyznała rację mężczyźnie.

Zdzisław Tworek, naczelnik wydziału bezpieczeństwa ruchu drogowego i zarządzania ruchem GDDiKA, również uważa, że pieszy nie popełnił w tym przypadku wykroczenia.

- Gdyby na wysepce stał dodatkowy sygnalizator, to wtedy dojście do wysepki przy czerwonym świetle byłoby niedopuszczalne - mówi naczelnik. - A takiego sygnalizatora nie ma, wobec czego pieszy przepisów nie złamał.

- Policjanci mówili, że nie mogę tak robić, a wysepka nie oddziela jezdni, tylko jest "wysepką przetrwania”. Co to za określenie? Przecież "wysepka przetrwania” w kodeksie nie istnieje - śmieje się pan Andrzej. - Jak ktoś nie zna przepisów, to niech nie przechodzi. Ja znam i wiem, że mogę.

Jego entuzjazm studzi jednak policja.

- Czekamy jeszcze na dodatkową opinię specjalistów z komendy wojewódzkiej - mówi Marcin Koper, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Puławach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~Kierowca~
ZT
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Kierowca~
~Kierowca~ (5 grudnia 2008 o 08:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
CYTAT:
- Gdyby na wysepce stał dodatkowy sygnalizator, to wtedy dojście do wysepki przy czerwonym świetle byłoby niedopuszczalne - mówi naczelnik. - A takiego sygnalizatora nie ma, wobec czego pieszy przepisów nie złamał. KONIEC CYTATU.

No i mamy sytuację, że ten kto zna kruczki "przepisowe" jak ten tutaj pan instruktor, to się wywinie, a zwykły pieszy już nie.... i zabuli.
Z drugiej strony jeśli wysepka rzeczywiście nie jest traktowana jak jezdnia to dlaczego na niej nie zrobiono sygnalizacji. Potem mamy tego typu niedomówienia. No i dobrze, że sprawa wyszła. Może teraz zamontują i nie będzie dyskusji....
Rozwiń
ZT
ZT (3 grudnia 2008 o 12:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szanowna redakcjo. Proszę nie rozszerzać i nie interpretować udzielanej wypowiedzi. Nie wypowiadałem się na temat przekraczania jezdni głównej. W rozmowie telefonicznej jasno określiłem, że w przypadku tej sygnalizacji można od Galerii Zielonej dojść do wyspy trójkątnej, czyli do sygnalizatora (przez wydzielony krótki pas dla skręcających w prawo z ul. Zielonej w ul. Lubelską - to przejście nie jest osygnalizowane). Przejście dalej przez ul. Zieloną lub przez ul. Lubelską następuje z ww. wyspy trójkątnej, jest objęte sygnalizacją i to wskazywałem w wypowiedzi.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!