wtorek, 24 października 2017 r.

Puławy

PKS Puławy upada. Kto weźmie autobusy i pracowników?


(fot. Radosław Szczęch)
(fot. Radosław Szczęch)

Paweł Bińczyk, nowy prezes PKS Puławy, złożył wczoraj do sądu wniosek o upadłość przedsiębiorstwa. Zapowiada jednocześnie, że ma plan, który może uratować firmę i zachować miejsca pracy.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

O wygaszeniu spółki zadecydowało zgromadzenie udziałowców. Przyczyną była dramatyczna sytuacja finansowa, ogromne zadłużenie i narastające zobowiązania. Swojej załodze firma jest winna 1,5 mln zł zaległych wynagrodzeń.

Od dwóch tygodni na fotelu prezesa puławskiego PKS zasiada nowy prezes, Paweł Bińczyk. Jego zadaniem jest spieniężenie majątku spółki i spłata wierzycieli. Zapewnia, że pracuje nad takim rozwiązaniem, które pozwoli uniknąć grupowych zwolnień.

– Liczę na zrozumienie ze strony władz samorządowych. Rozmawiałem już z marszałkiem, starostą i prezydentem. Być może przejmą nasze atutobusy i kierowców, co pozwoliłoby na kontynuowanie usług transportu publicznego. Zależy mi na tym, żeby koszty społeczne były jak najniższe – mówi Paweł Bińczyk.

Prezes chce znaleźć podmiot lub podmioty, które byłyby zainteresowane zakupem floty pojazdów PKS (m.in. 86 autobusów i 5 ciągników siodłowych), nieruchomości (w Rykach i Puławach) oraz zatrudnieniem 140 osób załogi. Pieniądze z takiej transakcji miałyby trafić na spłatę wierzycieli.

– W pierwszej kolejności otrzymaliby je pracownicy, którzy czekają na wypłatę zaległych wynagrodzeń – zapewnia Bińczyk.

Jeśli samorządy nie będą zainteresowane przejęciem PKS-u, firma w całości lub na części zostać sprzedana przedsiębiorcom prywatnym. – Mam już telefony w tej prawie – nie ukrywa prezes.

Na razie żaden samorząd nie potwierdził swojego zainteresowania propozycją upadającego PKS-u. Nie wiadomo, czy lokalne władze potrafiłyby tak przekształcić firmę, by stała się konkurencyjna i zaczęła przynosić zyski. Z tym zadaniem nie poradziły sobie ani jej poprzednie władze, ani będące jej właścicielem Ministerstwo Skarbu Państwa. To ostatnie już niedługo może odegrać dość ważną rolę.

– MSP ma programy pomocowe na pokrycie kosztów likwidacji państwowych firm. Te środki mogą trafić do pracowników. Ja ze swojej strony obiecuję, że w trakcie procesu likwidacji, wynagrodzenia (liczone od 10 października) będą wypłacane na bieżąco – zapewnia prezes Bińczyk.

Kiedy do pracowników trafi reszta zaległych poborów? Nie wiadomo. Bardziej szczegółowy harmonogram likwidacji firmy będzie znany w ciągu najbliższych dwóch tygodni, po tym jak zaakceptuje go minister. Tymczasem wczoraj prezes złożył do sądu wniosek o upadłość spółki PKS Puławy.

Czytaj więcej o: PKS Puławy Paweł Bińczyk Puławy
Gość
Gość
Gość
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 listopada 2015 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciągniki siodłowe pięć sztuk nie są własnością pks puławy tylko firmy leasingowej ponieważ dafy mają numery rejestracyjne zaczynające się od GDA a w Puławach w wydziale komunikacji wydawane są tablice i dowody rej.LPU.Może to być własnością pks puławy pod warunkiem że spłacą lizing i jeszcze trzeba wykupić auta od firmy lizingowej,tak samo jest z autobusami.
Rozwiń
Gość
Gość (6 listopada 2015 o 16:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przez ten Pks to ja straciłem prace ale w styczniu to ja będę pracował na swoim stanowisku a oni będą bimbali.Sami sobie winni bo zamiast osiem godzin przepracować to cztery godziny w pracy a drugie cztery przerobił w domu na traktorze albo na lewiżnie.Dobrze niech kończy się to dziadostwo.ą A te dafy to gwóżdż do trumny i ci kierowcy wyjerzdaja na szczecin we wtorek rano i wracają dopiero w piątek na wieczór,u prywaciaża za coś takiego to dawno by wylecieli bo szczecin i powrót robi się w dwa i pół dnia.
Rozwiń
Gość
Gość (3 listopada 2015 o 10:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak się źle zarządzało firmą to skąd ma być kasa. Aby kasa była to zyski muszą być wyższe niż wydatki. Nie były. To co teraz się ludzie dziwujecie? Z próżnego to i Salomon nie naleje....
Rozwiń
Gość
Gość (2 listopada 2015 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No niestety, jak każdy odchodzący prezes będzie brał 85 tysięcy odprawy to firma nie będzie bogata...
Rozwiń
Gość
Gość (1 listopada 2015 o 15:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Robota dla kierowców jest tylko w nowej pracy nie będzie można "stosować praktyk z pksu" i to największy ból
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!