czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Puławy

Po pijanemu okaleczył dziecko. Natalce trzeba było amputować nogę


We wtorek w Puławach rozpoczął się proces kierowcy, który po pijanemu wjechał w kobietę z dwojgiem dzieci. Krzysztof M. uciekł z miejsca zdarzenia. Dla 2-letniej Natalki wypadek skończył się amputacją nogi

– On jechał za szybko. Uderzył w nas i wpadłam na maskę. Pamiętam huk i przeraźliwy krzyk. Potem widziałam, jak córka leży na poboczu i świadkowie jej pomagają – relacjonowała we wtorek przed Sądem Rejonowym w Puławach mama Natalii. –Kierowca wyszedł z auta. Był pod widocznym wpływem alkoholu. Chwiał się. Po chwili wsiadł, cofnął i uciekł.

Do wypadku doszło w maju, przy ul. Wólka Profecka w Puławach. Pani Małgorzata szła chodnikiem z 2-letnią córką i 6-letnim synem. Wtedy nadjechał srebrny volkswagen bora. Kierowca stracił panowanie nad autem. Wypadł z drogi na chodnik i wjechał w pieszych. Uderzył przy tym w uliczną latarnię, która przygniotła 2-letnią dziewczynkę.

Kierowca nie pomógł rannym.

– Widziałam, jak wyszedł z samochodu, wziął to dziecko i odłożył na trawę. Potem odjechał. Byłam w szoku – zeznała w sądzie 13-letnia Daria, świadek zdarzenia. Inni świadkowie nie zapamiętali, by Krzysztof M. próbował pomóc Natalii.

WIDEO

Pani Małgorzata i jej dzieci zostali przewiezieni do szpitala. Kobieta i jej syn nie odnieśli groźnych dla życia obrażeń. Natalia miała jednak zmiażdżoną nogę i rozerwaną tętnicę udową. Przewieziono ja do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Przeszła dwie operacje, ale lekarzom nie udało się uratować nogi. Musieli przeprowadzić amputację. Dziewczynka spędziła na oddziale kilka tygodni. Cały czas jest rehabilitowana.

– Córka nadal przeżywa ten wypadek. Jak jesteśmy w tamtym miejscu, to naśladuje głos karetki. Syn mówi, że zostanie policjantem – opowiadała przed sądem mama 2-latki.

Zaraz po wypadku policjanci z kilku powiatów rozpoczęli akcję poszukiwania kierowcy. Srebrny volkswagen bora został porzucony w miejscowości Borowina. Mundurowi już po trzech godzinach od zdarzenia dotarli do sprawcy. Okazało się, że to 27-letni Krzysztof M. z Puław. Mężczyzna „wydmuchał” 1,6 promila.

Krzysztof M. mieszkał razem z konkubiną. Wychowywali dwoje małych dzieci. Feralnego dnia mężczyzna zabrał kluczyki do samochodu kobiety bez jej zgody. Pijany wyjechał na ulice Puław i doprowadził do wypadku.

– Przepraszam. Bardzo żałuję tego, co się stało – oświadczył we wtorek przed sądem Krzysztof M. – Sam mam dwoje dzieci i gdybym mógł cofnąć czas, chętnie bym to zrobił. Bardzo panią przepraszam – zwrócił się do matki Natalii.

Krzysztof M. przyznał się do stawianych mu zarzutów. Już podczas śledztwa niczemu nie zaprzeczał. Tłumaczył, że uciekł z miejsca wypadku, bo był w szoku. – Wszystko w sprawie jest jasne – skwitował podczas przesłuchania.

Krzysztofowi M. grozi do 12 lat więzienia. Sprawa wróci na wokandę 24 października.

Rodzice Natalii są w trudnej sytuacji finansowej. Ojciec pracuje dorywczo. Mama oprócz Natalii ma pod opieką jeszcze dwóch 6-letnich bliźniaków. Tuż po wypadku w akcję pomocy rodzinie włączyli się darczyńcy z całego kraju. Zbiórkę na rzecz dziewczynki przeprowadziła fundacja „Po prostu pomagam”.

Odzew na nagłośniony w mediach apel przerósł najśmielsze oczekiwania. Zamiast zakładanych 10 tys. zł zebrano osiem razy większą sumę. Pieniądze przekazało ponad tysiąc darczyńców.

Czytaj więcej o: wypadek sąd proces Wólka Profecka
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(42) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 października 2017 o 10:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Matka zostawiając dziecko pod opieką pijanego ojca z pełną świadomością naraża dziecko na utratę zdrowia lub życia. I czego tu oczekiwać po nich????????????
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2017 o 10:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Usowane sa kometarze ktore rodzinie nie pasuja a czemu nie sa usowane kometarze od K.M . Moze jego rodzinie tez sie podobaja kometarze w stylu pier...ic mu noge . Nic nie powinno byc kasowane . Ale tu widac odrazu o co chodzi
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2017 o 10:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oooo widzę że zaczynają usuwać komentarze np że w dniu wypadku sąsiedzi nie mogli dobudzic tatusia siedzącego z synem z autyzmem bo był tak pijany!!!!!!. Po co usuwacie prawdę?????usuwajcie bzdury wypisywane!!!! Chcieliście hałasu to teraz jest po obu stronach!!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2017 o 09:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do pks . Jak widac temat walkowany od paru miesiecy moze ludzie nie widzieli wczesniej bo nikt nie zwracal uwagi na ta rodzine . Teraz kazdy zwraca bo jest szum do okola tej sprawy I kazdy chce jak najlepiej dla tej dziewczynki I braci . A co w domu z alkoholikiem to jakie to zycie te dzieci maja co widza poczytaj jak ludzie wypowiadaja sie wczesniej. To jest brukowiec I pisze wszystko zeby oczernic tego chlopaka co prowadzil samochod. I czy to prawda czy nie prawda beda pisac bo to ich praca . Nagonka sie zrobila . On tez ma rodzine tez ma dzieci . Stalo sie nieszczescie I co do konca zycia co pare miesiecy bedzie artykul zeby ludzie widzieli. Ludzie daja pieniadze a tatus dzieci pije za to albo za pieniadze na dzieci z mopsu bo innych nie maja. Ludzie polowy nie maja tego co ta rodzina miala wczesniej. A kazdy chce zapewnic swoim dziecia wszystko co najlepsze dlaczego ta tmrodzina nie zapewniala wszystkiego dzieciom wczesniej skoro.mieli pieniadze bo tata pil I taka jest prawda. Szkoda mi tej dziewczynki ale jak ta rodzina dalej bedzie patrzec tylko na dary I na pieniadze to ciezko widze jak pomoga wlasnej corce .
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2017 o 09:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chyba kazdy otwiera oczy ilez mozna walkowac jeden I ten sam temat. Non stop jedno I to samo . No wypadek krzywda dziecku sie stala. I co terazodmieni to cos te wasze kometarze.. boze dajcie juz spokoj . Zajac sie rodzina lepiej zeby te dzieni normalne zycie mialy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (42)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!