sobota, 16 grudnia 2017 r.

Puławy

Podrobione dokumenty to jej specjalność

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 września 2006, 15:33


Pracowniczka kazimierskiego Urzędu Miasta została skazana za wyłudzenie kredytu. Pomóc jej w tym mogło zaświadczenie wystawione przez innego urzędnika, a podpisane przez samego burmistrza Kazimierza. Mimo że wyrok zapadł, urzędniczka wciąż pracuje w magistracie.
Małgorzata M. została oskarżona o to, że wraz ze swoim mężem i ich znajomą, która podrobiła mu zaświadczenie o pracy, wyłudziła kredyt bankowy w wysokości 180 tys. zł z Banku Spółdzielczego w Kazimierzu. Sprawą zajęła się prokuratura, kiedy okazało się, że kredytu nie ma kto spłacać.
Pod koniec sierpnia przez puławskim Sądem Rejonowym zapadł wyrok skazujący Małgorzatę M. i jej męża Janusza M. na kary roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. – Katarzyna G., która wystawiła zaświadczenie o pracy Januszowi M., została skazana na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata – informuje sędzia Mirosław Brzozowski, przewodniczący Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Puławach.
Mimo wyroku Małgorzata M. dalej pracuje w Urzędzie Miasta w Kazimierzu. Została jedynie przeniesiona z jednego stanowiska na drugie. – Wyrok jest nieprawomocny, a dopóki go nie będzie, nie zamierzamy podejmować innych działań wobec naszej pracownicy – mówi Maciej Żurawiecki, zastępca burmistrza Kazimierza.
W całej sprawie ciekawy jest jeszcze jeden wątek, zupełnie pominięty przez prokuraturę. Otóż nie tylko Janusz M. posługiwał się sfałszowanym dokumentem pomocnym w uzyskaniu kredytu. Małgorzata M. we wrześniu 2004 r. dostała ze swojego miejsca pracy zaświadczenie o zatrudnieniu i wysokości wynagrodzenia. Według tego dokumentu, kobieta pracowała w Urzędzie Miasta od 1989 r., kiedy rzeczywiście została w nim zatrudniona dopiero w 1998 r. Dokument oprócz wystawiającej go urzędniczki, podpisała też skarbniczka gminy oraz burmistrz Andrzej Szczypa. Następnie dyrekcji Banku Spółdzielczego w Kazimierzu przedstawiła go sama Małgorzata M.
Urząd Miasta wystawienie dokumentu tłumaczy „czeskim błędem”. – Ta pomyłka nie miała żadnego znaczenia – tłumaczy burmistrz Żurawiecki. Do tej wersji przychyliła się też puławska prokuratura. – Z naszych informacji nie wynika, żeby ktoś zrobił to celowo. Ale jeśli tak rzeczywiście było, to sprawa zostanie podjęta na nowo – zapowiada prokurator Ziemowit Sułek z Prokuratury Rejonowej w Puławach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
polo
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polo
polo (2 kwietnia 2015 o 17:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 "Z naszych informacji nie wynika, żeby ktoś zrobił to celowo"

czyżby prokuratura nie dostała zlecenia?! A prokurator tak chętnny by komuś dokopać odpuścił?

Może to już starość...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!