wtorek, 24 października 2017 r.

Puławy

Prokuratura bada schronisko w Puławach. "Zapewniamy psom bardzo dobrą opiekę"

Dodano: 10 maja 2016, 07:07

W puławskim schronisku dla zwierząt przebywa od 60 do 70 psów. Czy dzieje im się krzywda? Pracownicy zapewniają, że nie, ale z powodu złożonego doniesienia sprawę zbadają śledczy
W puławskim schronisku dla zwierząt przebywa od 60 do 70 psów. Czy dzieje im się krzywda? Pracownicy zapewniają, że nie, ale z powodu złożonego doniesienia sprawę zbadają śledczy

Czy zwierzęta ze schroniska dla bezdomnych psów przy ul. Komunalnej w Puławach są źle traktowane? Dziś w tej sprawie odbędzie się specjalne spotkanie z udziałem radnych, mieszkańców, lekarza weterynarii i pracowników Zakładu Usług Komunalnych.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Po złożeniu doniesienia o złym traktowaniu zwierząt przebywających w puławskim schronisku, wyjaśnieniem tej sprawy zajęła się prokuratura. Śledczy starają się ustalić, czy opieka weterynaryjna, przeprowadzane zabiegi, jakość i ilość karmy oraz ogólne warunki, w których przebywają zwierzęta, są prawidłowe. Przesłuchani zostali już autorzy doniesienia oraz kilku pracowników schroniska, w tym sprawujący nadzór lekarz weterynarii. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów.

– W tym miesiącu powołamy biegłego, który pomoże nam ustalić, czy doszło do nieprawidłowości. Chodzi o to, czy doszło do sytuacji, które wyczerpywałyby przepisy ustawy o znęcaniu się nad zwierzętami – wyjaśnia Grzegorz Kwit, szef puławskiej Prokuratury Rejonowej.

Władze schroniska konsekwentnie zaprzeczają, jakoby psom działa się u nich jakakolwiek krzywda. – Zapewniamy im bardzo dobrą opiekę, także tą weterynaryjną. Warunki, w których przebywają odłowione psy, karma, którą dostają – to wszystko jest bez zarzutu. Musimy jednak pamiętać o tym, że schronisko to nie jest lecznica dla zwierząt, a część psów, która do nas trafia, znajduje się w bardzo złym stanie. Te zwierzęta, zanim zostaną przeznaczone do adopcji, dochodzą u nas do siebie – mówi Krzysztof Głażewski, zastępca dyrektora ds. eksploatacyjnych w ZUK. 

Zdaniem Głażewskiego, zarzuty wobec schroniska są bezpodstawne i nie znajdują pokrycia w raportach z przeprowadzanych kontroli. Jego zdaniem za doniesienie do prokuratury odpowiada prawdopodobnie jeden z pracowników schroniska, który został tymczasowo odsunięty od pracy. To – zdaniem ZUK – ma wskazywać na jego nieczyste intencje oraz stawiać pod znakiem zapytania prawdziwość przekazywanych informacji.

O tym jaka jest prawda, już dziś będą mogli przekonać się radni oraz zainteresowani tą sprawą mieszkańcy. Na terenie schroniska przy ul. Komunalnej dojdzie do zebrania, na które zaproszeni zostali pracownicy opiekujący się zwierzętami oraz władze Zakładu Usług Komunalnych. Początek o godz. 15.

W puławskim schronisku dla zwierząt przebywa od 60 do 70 psów.

gość
Poszeptucha
Gość
(28) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gość
gość (16 maja 2016 o 15:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To ty zwykły szpicel i donosiciel jesteś w tym schronisku, interpretujący po swojemu i stronniczo fakty. A osobie mającj w domu ok 18 kotów dałbyś jeszcze koty, bo to Pani M.W. albo Pani A,F !?!?!? Biednym kobietom, trzeba pomóc, a nie donosić im wimaginowane informacje i utwierdzać je w ich urojenich Zluzuj, to nie jest wypowiedź żadnej wolontariuszki, nie mamy takich ludzi w wolontariacie, zresztą historię kota zna dogłębnie jedna wolo, a z tego co wiem na spotkaniu o tym usłyszały Pani A.F. i M.W., która nawet nie poznała jednego z pierwszych kotów, a uważa, że tak tęskni, że tylko czekać aż tylko namiot rozłoży przed schroniskiem...   :blink: :blink:  :blink:  :blink: Wam się wydaje, że wszyskie wolontariuszki są zachwycone tym co się dzieje w schronisku? Otóż nie są. Moja córka jest mocno przerażona tym co tam widzi, ale woli milczeć, bo inaczej nie będzie tam mogła przychodzić i pomagać zwierzętom. Wiele wolontariuszek, które zwracały uwagę na nieprawidłowości zostało ze schroniska wyrzuconych. Nie chcą przychodzić, żeby nie narażać się na nieprzyjemności.
Rozwiń
Poszeptucha
Poszeptucha (13 maja 2016 o 05:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zluzuj, to nie jest wypowiedź żadnej wolontariuszki, nie mamy takich ludzi w wolontariacie, zresztą historię kota zna dogłębnie jedna wolo, a z tego co wiem na spotkaniu o tym usłyszały Pani A.F. i M.W., która nawet nie poznała jednego z pierwszych kotów, a uważa, że tak tęskni, że tylko czekać aż tylko namiot rozłoży przed schroniskiem...   :blink: :blink:  :blink:  :blink:

No tak,ona siebie nazywa WOLONTARIUSZKOM ,a to samo wile wyjaśnia :ph34r:

Rozwiń
Gość
Gość (13 maja 2016 o 02:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Naucz się czytać, dostalam taka informacje, więc to nie ja się myle.

Jeżeli dostałaś błędną informację i przekazujesz ją bez sprawdzenia jej wiarygodności to TY się mylisz.

Rozwiń
:)
:) (12 maja 2016 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To ty zwykły szpicel i donosiciel jesteś w tym schronisku, interpretujący po swojemu i stronniczo fakty.

A osobie mającj w domu ok 18 kotów dałbyś jeszcze koty, bo to Pani M.W. albo Pani A,F !?!?!?

Biednym kobietom, trzeba pomóc, a nie donosić im wimaginowane informacje i utwierdzać je w ich urojenich 

Zluzuj, to nie jest wypowiedź żadnej wolontariuszki, nie mamy takich ludzi w wolontariacie, zresztą historię kota zna dogłębnie jedna wolo, a z tego co wiem na spotkaniu o tym usłyszały Pani A.F. i M.W., która nawet nie poznała jednego z pierwszych kotów, a uważa, że tak tęskni, że tylko czekać aż tylko namiot rozłoży przed schroniskiem...   :blink: :blink:  :blink:  :blink:

Rozwiń
Huehue
Huehue (12 maja 2016 o 21:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Teraz się nie blokuje adopcji tylko wypycha zwierzęta byle komu. Po kilku dniach czy tygodniach wracają z adopcji, bo zostały wydane nieodpowiedzialnym ludziom. Jestem wolontariuszkom i serce mi się kraje jak widzę niektóre przypadki. Ostatnio wrócił kot z adopcji. Poszedł piękny, wrócił jak wrak - wyniszczony, pogryziony i wychudzony. Dziękuję za takie adopcje

Nie znasz sytuacji, nie trafił w złe ręce, stało się jak się stało, ale nie Tobie to oceniać skoro, tak jak pisałam, NIE ZNASZ SYTUACJI. I pisze się "wolontariuszką"  :wacko:. 

A jeżeli jesteś tą osobą co myślę, a pewnie się nie mylę, i daleko Ci do wolontariuszki to nie przekręcaj tego co zostało Ci powiedziane. :) Baj :)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (28)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!