środa, 22 listopada 2017 r.

Puławy

Przesyłkę wysłał, kasy nie dostał

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 marca 2008, 17:47

Klient Poczty Polskiej z Puław stracił ponad 900 zł. Paczka, którą wysłał za pobraniem, dotarła do adresata. Ale

pieniądze, czyli zapłata za jej zawartość, do nadawcy nie wróciły. Po interwencji klienta, sprawa została przez pocztę skierowana na policję.

Artur Warda z Puław za pośrednictwem Poczty Polskiej wysłał paczkę. W środku były książki i program komputerowy. Całość warta w sumie 912,50 zł. Taką sumę miał zapłacić odbiorca przesyłki w Bytomiu. Paczka została wysłana z Puław w środę, 16 stycznia. - W sobotę odbiorca zadzwonił do mnie i powiedział, że przesyłka do niego dotarła i już za nią zapłacił. Pozostało tylko czekać na przelew pieniędzy przez Pocztę Polską na moje konto - opowiada Artur Warda.

Jednak minęło kilka dni, a pieniądze do klienta nie dotarły. Wyjaśnienia na poczcie nic nie dały. 30 stycznia pan Artur złożył więc reklamację. Po miesiącu dostał od Poczty Polskiej odpowiedź, że przesyłka została z Puław wysłana. "Natomiast adresat złożył oświadczenie, że reklamowaną przesyłkę otrzymał w dniu 19.01.08 uiszczając osobie doręczającej kwotę pobrania” - napisała w odpowiedzi na reklamację klienta Agnieszka Kasprzak z Poczty Polskiej.

Jednocześnie poczta poinformowała klienta, że zgodnie z regulaminem dostanie odszkodowanie. Dokładnie... 81 zł. - Czyli jestem w plecy ponad 800 złotych.

Rozumiem, że przesyłka może zaginąć, ale tutaj ewidentnie ktoś sobie przywłaszczył moje pieniądze - denerwuje się pan Artur.

Rzeczniczka Poczty Polskiej w Lublinie początkowo nie chciała uwierzyć, że historia przedstawia się tak, jak opisuje ją klient. - Przecież za przywłaszczenie pieniędzy grozi postępowanie dyscyplinarne - dziwiła się Elżbieta Mroczkowska.

Ale po sprawdzeniu sprawy przyznała, że rzeczywiście pieniądze gdzieś zaginęły. - Prawdopodobnie doszło do nadużycia i defraudacji. Sprawa została już przekazana do organów ścigania - informuje Mroczkowska. - A klientowi radzę złożyć odwołanie do drugiej instancji.

Pan Artur tak też zrobił. - Liczę, że mimo wszystko uda się odzyskać pieniądze. Ale z usług Poczty Polskiej już zrezygnowałem. Od teraz przesyłki wysyłam jedynie za pośrednictwem firm kurierskich.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
padaka
dfe
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

padaka
padaka (25 marca 2008 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to jest paranoja. nie dosc ze czesc personelu poczty to zaawansowane wiekowo - przewaznie kobiety - tam gdzie ja chodze (bez dyskryminacji, złośliwości, obrazy kogokolwiek) to jeszcze nie miłe. a jak sie trafi jakas Pani miła - to jak igła w stogu siana !!! sam miałem ostatnio przejscia na poczcie - sytuacja rażąca brakiem kompetencji, ochoty do współpracy - totalny wredyzm(:|)(oczywiscie ze strony pracowników PP). odrzuca mnie jak mam isc na PP
Rozwiń
dfe
dfe (24 marca 2008 o 19:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ta Pani z poczty zawsze pisze takie pierdoły.wyslalismy paczke .klientka sie awanturuje sprawdza na pocztach w rozdzielni.Po miesiacu informuje,ze rezygnuje z zamowienia nie moze dluzej czekac. .paczka wraca po dwoch miesiacach.Poczta w tym samym czasie intensywnie szuka przesylki.W odpowiedzi pisza,że nie zostal zachowany standard jakosciowy ale poczta polska nie odpowiada za to.Poniewaz byla to przesylka pobraniowa ktora nie jest usluga powszechna a tylko za takie odpowiadaja.Poczta oczywiscie wychodzi na swoje bo bierze oplate w dwie strony.Odwolanie nic nie daje .Pisza,że pierwsza instancja wyjasnila szczegolowo i podaja adres sadu gdzie mozna skierowac sprawe.
Rozwiń
Gość
Gość (22 marca 2008 o 12:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Też zostałam poszkodowana przez PP, podobnie jak osoba z arytkułu, wysłałam paczkę za pobraniem wartą 400zł i niestety niegdy nie dotrała ona do adresata. Odszkodowanie wyniosło... 65zł.
Wydaje mi się, ze poczta nie ma możliwości sprawdzenia kto kradnie przesyłki lub jak w tym wypadku pieniądze. Jedynym ratunkiem są odszkodowania za poniesione straty adekwatne do wartości zaginionych przesyłek a nie tak jak w moim przypadku, jednak do tego potrzebne są wyroki sądowe inaczej poczta nie poczuwa się do odpowiedzialności bo wg ich prawa nie musi wypłacać pełnej wartości skradzionej przesyłki kiedy nie jest ona ubezpieczona.
Rozwiń
valibaba&40rozpustników
valibaba&40rozpustników (22 marca 2008 o 10:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TEN POKOMUNISTYCZNY MOLOCH JUŻ DAWNO POWINIEN BYĆ ROZPIEPRZONY.JA TEZ KILKA RZY MIAŁEM Z NIMI PRZEJŚCIA.LISTONOSZOM PŁACĄ GROSZE BO TO WIELBŁĄDY DLA SZEFOSTWA KTÓRE Z KOLEI ŁOJI KASĘ NA POTĘGĘ.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!