wtorek, 17 października 2017 r.

Puławy

Przetarg na elektrownię na gaz unieważniony. Będzie elektrownia na węgiel

Dodano: 31 marca 2017, 21:07
Autor: pab, rs

Grupa Azoty Puławy zdecydowała w piątek o unieważnieniu przetargu na wybór generalnego wykonawcy nowej elektrowni na gaz.

Azoty planowały budowę bloku gazowo-parowego o mocy 400 MWe. W piątek zarząd spółki podjął jednak decyzję o nie dokonywaniu wyboru oferty i zamknięciu przetargu. W związku z tym projekt zakładający realizację przedsięwzięcia w oparciu o te założenia nie będzie już kontynuowany.

Również dzisiaj rada nadzorcza spółki udzieliła zarządowi zgody na prowadzenie działań związanych z przygotowaniami do realizacji projektu inwestycyjnego polegającego na budowie bloku energetycznego w oparciu o węgiel kamienny. Chodzi o prowadzenie prac koncepcyjno-analitycznych, a następnie opracowanie Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia (dokumentacji do postępowania na wybór wykonawcy).

Jak powiadomiła spółka w komunikacie, blok energetyczny, dostosowany do jej potrzeb, ma zapewniać dostawy energii elektrycznej i ciepła dla Grupy Azoty Puławy.

Już w poniedziałek zarząd Grupy Azoty Puławy ma przedstawić szczegóły swoich planów inwestycyjnych.

Sprawa budowy elektrowni ciągnie się już od 2008 roku, kiedy został zainicjowany projekt pod tą nazwą. Pierwszy przetarg na jej zaprojektowanie ogłoszono w 2012 roku. Od samego początku w planach była elektrownia na gaz. Przed wyborami parlamentarnymi w 2015 roku pomysł ten skrytykowała jednak liderka listy PiS do Sejmu Elżbieta Kruk. Jej zdaniem elektrownia powinna być zasilana węglem.

Jednak procedury przetargowa wciąż trwały. W październiku 2016 roku wstępne oferty w przetargu na budowę elektrociepłowni złożył niemiecki Siemens i amerykański General Electric. Po ich analizie, obie firmy poproszono o przedstawienie ofert ostatecznych, które wpłynęły do Puław 10 lutego. Od tamtej pory trwała ich weryfikacja, która zakończyła się teraz ostatecznie unieważnieniem procedury.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 kwietnia 2017 o 13:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gościu - czasami nie masz za dużo czasu.
Rozwiń
Gość
Gość (3 kwietnia 2017 o 11:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
cytat artykuł z Pulsu Biznesu: W 2016 r. budowa bloków węglowych spadła na świecie o 62 proc. w porównaniu z rokiem wcześniejszym. O 42 proc. zmniejszyła się też moc elektrowni znajdujących się dopiero w fazie planowania. W Unii Europejskiej tylko dwa państwa będą otwierały nowe bloki na węgiel — Polska i Niemcy. Takie informacje zawiera opublikowany w ubiegłym tygodniu raport „Boom i po boomie 2017. Śladami inwestycji węglowych na świecie” przygotowany przez międzynarodowe organizacje Greenpeace, Sierra Club i CoalSwarm. U nas upowszechniła go Polska Zielona Sieć, organizacja pożytku publicznego zrzeszająca stowarzyszenia i fundacje ekologiczne działające w największych miastach Polski. Odwrót od węgla Spadek światowych inwestycji w energetykę węglową wynika głównie ze zmian polityki i warunków ekonomicznych w Chinach i Indiach. Tylko w tych dwóch krajach wstrzymano prace nad ponad setką elektrowni. W związku z malejącym wykorzystaniem elektrowni węglowych, a zarazem ogromnym zanieczyszczeniem powietrza, znacząco zmniejszono też plany rozbudowy mocy. Jednocześnie w obu krajach rośnie popularność energetyki odnawialnej wraz z postępującym spadkiem cen tych technologii. W rezultacie instytucje finansowe wycofują gwarancje dla nowych projektów węglowych w Indiach, postrzegając je jako nierokujące na zwrot kapitału. Natomiast zanieczyszczenie powietrza w miastach północnych i środkowych Chin wielokrotnie przekracza normę Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i alerty smogowe są tam na porządku dziennym. W styczniu czerwony (najwyższy w czterostopniowej skali) alert w Pekinie unieruchomił samoloty, zamknął fabryki, szkoły, place budów oraz arterie i obwodnice miasta dla ruchu. — Zarówno chińskie władze, jak i banki w Indiach doszły do wniosku, że rozbudowa sektora węglowego to ogromne marnotrawstwo funduszy. Szybkie odejście od paliw kopalnych w stronę czystych źródeł energii jest korzystne dla zdrowia publicznego, ochrony klimatu i miejsc pracy. Wiele wskazuje na to, że tej zmiany nie da się już powstrzymać — twierdzi Ted Nace, dyrektor organizacji CoalSwarm. Potwierdzeniem jest m.in. zamknięcie 18 marca ostatniej elektrowni węglowej w Pekinie. Huaneng o mocy 845 MW zużywała 8 mln ton węgla rocznie. Była jedną z czterech elektrowni węglowych, które władze zamykają od 2014 r. ze względu na niedopuszczalne stężenie trujących substancji w powietrzu i smog. Również Indie, trzeci po Chinach i Stanach Zjednoczonych emitent CO2, zamierzają odejść od węgla, chociaż 60 proc. ich energii pochodzi z tego surowca, a 300 mln obywateli nie ma dostępu do prądu. Dlatego budowę elektrowni węglowych uważano za niezbędną dla rosnącej o około 7 proc. rocznie gospodarki. Z opublikowanego przez Instytut Zasobów Naturalnych i Energii (TERI) rządowego raportu wynika jednak, że za osiem lat w Indiach nie będą już uruchamiane nowe elektrownie węglowe, a ostatnia ma zostać zamknięta około 2050 r. Co z Ameryką? Prezydent USA Donald Trump, realizując swoje obietnice wyborcze, podpisał we wtorek 28 marca dekret o tzw. niezależności energetycznej. Wycofuje on regulacje Planu Czystej Energii poprzedniego prezydenta, który ograniczał emisję gazów cieplarnianych w elektrowniach węglowych. Dokument likwiduje też wprowadzone w styczniu 2016 r. moratorium na nowe dzierżawy ziem federalnych pod wydobycie węgla. Administracja Baracka Obamy wstrzymała na trzy lata wydawanie nowych pozwoleń na dzierżawę kopalni węgla, argumentując, że program dzierżawy musi zostać zmodernizowany, by zapewnić sprawiedliwy zwrot z inwestycji. Władze federalne dzierżawiły bogatą w złoża węgla ziemię firmom wydobywczym w zamian za określony procent od wartości wydobytego węgla rocznie. Federalny program dzierżawy kopalni węgla stanowił w 2015 r. 42 proc. całej produkcji węgla w USA. — Decyzje Donalda Trumpa mogą najwyżej spowolnić proces odchodzenia od węgla, ale go nie zatrzymają. Ekonomii nie da się oszukać. Tani gaz łupkowy oraz energia ze słońca i wiatru w wielu stanach sprawiają, że węgiel w USA przegrywa. Nikt się tam nie pali do budowy elektrowni bazujących na węglu — twierdzi Marek Józefiak z Polskiej Zielonej Sieci. Do podobnych wniosków skłania lektura „The Washington Post”. Czytamy, że Donald Trump nie może pomóc przemysłowi węglowemu w dłuższym czasie i przywrócić mu dawnego znaczenia. W latach 1985-2000 liczba pracujących w przemyśle węglowym w Stanach Zjednoczonych spadła z 178 tys. do 71 tys., a ostatnio do 50 tys. Jest wiele przyczyn tego spadku, m.in. zwiększenie mechanizacji oraz coraz trudniejsze i droższe wydobycie z coraz głębszych pokładów. Duże znacznie ma także taniejący gaz łupkowy. Nawet konserwatywny politolog Charles Murray tłumaczył prezydentowi, że nie może przywrócić miejsc pracy w przemyśle węglowym. Dlaczego? Wyjaśniał to krótko w „The Guardian”: nie mamy problemu ze zmianami klimatycznymi lub globalnym ociepleniem, mamy problem z kosztami energetycznymi. Tym bardziej że tylko energetyka wiatrowa rosła o 12 proc. rocznie w ostatnich pięciu latach, a w ostatniej dekadzie zainwestowała ponad 143 mld USD i zatrudniała około 100 tys. osób w 2016 r. Co więcej dodać? Trzynaste miejsce Wśród państw rozwiniętych Polska jest jedyną obok Japonii i Korei Południowej gospodarką, która planuje znaczące inwestycje w węgiel. W światowym rankingu inwestycji zagrażających ochronie klimatu jesteśmy sklasyfikowani na 13. miejscu, najwyższym spośród wszystkich krajów Europy. — Politycy, którzy starają się za wszelką cenę utrzymać dominację węgla w produkcji energii w Polsce, prowadzą nas w ślepy zaułek. Jesteśmy przez to nie tylko izolowani politycznie w Unii Europejskiej, ale też rozwój sektora zielonej energii jest skutecznie dławiony. Tymczasem Polska potrzebuje zdecydowanego zwrócenia się ku odnawialnym źródłom i inteligentnemu zarządzaniu energią — podkreśla Marek Józefiak. Ochronić atmosferę Rok 2016 przyniósł także duże wyłączenia starych elektrowni na węgiel. W ostatnich dwóch latach wygaszono na świecie 64 GW, głównie w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Jeśli korzystne tendencje w światowej energetyce się utrzymają, to — zdaniem autorów raportu — istnieje realna szansa na ograniczenie wzrostu średnich temperatur do 2 stopni Celsjusza. Aby tak się stało, wstrzymane projekty w Azji muszą zostać zamknięte na stałe, a kraje wysoko rozwinięte, w tym Polska, przyspieszyć odejście od węgla. Celem porozumienia paryskiego jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur znacznie poniżej dwóch stopni Celsjusza w stosunku do epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia. W drugiej połowie wieku kraje mają dążyć do zrównoważenia emisji gazów cieplarnianych z ich pochłanianiem. Trudno to będzie osiągnąć bez zdecydowanego przyspieszenia wygaszania elektrowni węglowych — uważają autorzy raportu koniec cytatu.
Rozwiń
Gość
Gość (2 kwietnia 2017 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Proponuje tej jednej z pan jak juz chce wyjechac to do Niemiec.Niemiaszki spalają duzo wiecej wegla od Polski...ale lata propagandy robią swoje...
Rozwiń
Gość
Gość (2 kwietnia 2017 o 10:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
za Pawła Jarczewskiego prace koncepcyjne były już wykonane i kosztowały niemało kasy. Masoni z PiS wypieprzyli je po prostu do śmietnika. To, że zejdzie im się parę lat zanim rozpoczną budowę, to akurat dobra wiadomość. Trzeba mieć nadzieję, że w 2019 roku ludzie pogonią tych pisowskich bandytów, najlepiej na Syberię.
Rozwiń
Gość
Gość (1 kwietnia 2017 o 23:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Była pewna związkowa koalicja, która dała intratny stołek w Elektrowni mężowi pewnej pani sekretarz jednego ze związków zawodowych w Azotach. Ciemny lud jak zwykle wszystko kupił...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!