wtorek, 17 października 2017 r.

Puławy

Puławy: Ekspedientka sklepu w którym sprzedawano dopalacze usłyszała zarzuty

Dodano: 15 lipca 2015, 21:00

Tutaj były sprzedawane dopalacze. Fot. Radosław Szczęch
Tutaj były sprzedawane dopalacze. Fot. Radosław Szczęch

Od ponad roku policja, sanepid i dwie prokuratury wiedziały, że w sklepie przy ul. Piłsudskiego sprzedawano dopalacze. Ale dopiero ostatnia seria zatruć doprowadziła do postawienia pierwszych zarzutów w tej sprawie.

Na razie jedyną osobą, która usłyszała zarzuty w sprawie sprzedaży dopalaczy jest 25-letnia ekspedientka, która do niczego się nie przyznaje. Policja zarzuca jej doprowadzenie do bezpośredniego narażenia życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

– Grozi jej do 3 lat pozbawienia wolności – mówi szef puławskiej prokuratury, Grzegorz Kwit i dodaje, że wobec tej kobiety nie zastosowano żadnego środka zapobiegawczego, np. w postaci tymczasowego aresztowania.

Firma sprzedająca dopalacze w Puławach działała prawie nieprzerwanie od 2013 roku. Oferowała produkty nazywane „cząstką boga”, które – jak dowiodły badania laboratoryjne – zawierały substancje psychoaktywne i odurzające. Sanepid regularnie kontrolowal sklep, ale nie udawało się doprowadzić do trwałego zamknięcia lokalu.

– My te kontrole przeprowadzaliśmy tam przez ostatni rok prawie co miesiąc – mówi Jolanta Gil, kierownik nadzoru w puławskim sanepidzie.

Po wizycie inspektorów sanepidu właściciele zamykali sklep, ale szybo wznawiali działalność – pod innym szyldem, z inną nazwą spółki, innym nazwiskiem właściciela. Konieczne były kolejne kontrole i badania, a historia się powtarzała.

– O tym, że taki proceder ma miejsce w naszym mieście, już w styczniu ubiegłego roku poinformowaliśmy Prokuraturę Rejonową w Puławach. O podejrzeniu popełnienia przestępstwa informowaliśmy również prokuraturę w Łodzi (spółka była zarejestrowana w Pabianicach – red.) – dodaje Jolanta Gil.

Efektu nie było. W ujęciu sprawców przeszkadzało dziurawe prawo, które właściwie nie zabraniało sprzedaży dopalaczy, jeśli te zawierały substancje, których ustawodawca nie zdążył zabronić. Przełom nastąpił po tym, jak w ostatnią sobotę kilka młodych osób wylądowało na toksykologii. Mieli przy sobie dopalacze, które miały pochodzić z punktu przy ul. Piłsudskiego. Skład chemiczny podejrzanych specyfików jest badany przez ekspertów z policyjnego laboratorium w Lublinie.

Jeśli okaże się, że produkty zawierają niedozwolone chemikalia, właściciele spółki, która wprowadziła je do obrotu, będą odpowiadać jak za narkotyki. Na razie nie udało się jednak ich namierzyć. W czasie policyjnego „nalotu” na sklep, lokal był czysty, a specyfiki wyparowały. Radosław Szczęch

Ofiara dopalaczy

Stan młodego mężczyzny, który w ubiegłą niedzielę trafił do szpitala jest nadal ciężki. – Pacjent oddycha już samodzielnie bez pomocy respiratora. Nie nawiązuje jednak kontaktu, nie pionizuje się. Przez to nie możemy też ustalić, co dokładnie zażył –informuje Jarosław Szponar, ordynator oddziału toksykologiczno-kardiologicznego szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie. – Trudno przewidzieć, kiedy nastąpi poprawa. To może być kwestia jednego dnia, a może tygodnia. Na razie nie możemy też stwierdzić, czy wystąpiły jakieś uszkodzenia narządów wewnętrznych.

Mężczyzna był wśród siedmiu osób, które z objawami zatrucia dopalaczami trafiły do puławskiego szpitala. Jego stan był najcięższy.

Czytaj więcej o: dopalacze cząstka boga Puławy
Gość
Grześ
Gość
(27) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 października 2015 o 23:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
podejrzewam że to ta sama rura co ma tą melinę 24h monopolową... ta "familia" jest już znana nie tylko w Puławach... te baby matka i córka oraz jej przydupas są bardzo niebezpieczne !!!!!!!!!!!!!!!
Rozwiń
Grześ
Grześ (19 lipca 2015 o 07:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W tym sklepie sprzedawały dwie ekspedientki. Sklep jest nadal czynny tylko w mniejszej ilości godzin (obsługuje tylko jedna sprzedawczyni). Sklepu nigdy nie zamykano no chyba, że na czas przeprowadzenia kontroli sanepidu.

Rozwiń
Gość
Gość (18 lipca 2015 o 16:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
skrzywdził mnie koles który to bral przez niego wpadlam w depresje rowalic to bobvba
Rozwiń
Gość
Gość (17 lipca 2015 o 12:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zamknijcie Tesco tam sprzedawany jest Domestos w kolekcjonerskich opakowaniach. Spozycie tego srodka grozi licznymi poparzeniami wewnetrznym i moze doprowadzic do smierci.

Twoja głupota nie ma granic!Pewnie jesteś amatorem dopalaczy.Niedługo   +śp.amator!!!!

Rozwiń
Gość
Gość (17 lipca 2015 o 04:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To Państwo działa tylko teoretycznie... Inaczej mówiąc chuj, dupa i kamieni kupa!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (27)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!