poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Puławy

Puławy. Włostowice walczą o przedszkole. Urząd: Na likwidację zupełnie się nie zanosi

Dodano: 30 września 2015, 15:44

Na spotkaniu z mieszkańcami radni zapewniali, że w sprawie przedszkola staną po ich stronie (Fot. Radosław Szczęch)
Na spotkaniu z mieszkańcami radni zapewniali, że w sprawie przedszkola staną po ich stronie (Fot. Radosław Szczęch)

Informacja o możliwości połączenia Miejskiego Przedszkola nr 2 ze Szkołą Podstawową nr 4 zelektryzowała mieszkańców osiedla Włostowice. – Takie eksperymenty nie służą dobru dzieci – argumentują rodzice.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Decyzja o przyszłości przedszkola jeszcze nie zapadła. Z uwagi na spadającą liczbę dzieci, władze miasta biorą pod uwagę różne scenariusze, a jednym z nich jest utworzenie nowego zespołu szkolno-przedszkolnego. W praktyce oznaczałoby przeprowadzkę MP nr 2 do „czwórki”, co pociągnęłoby za sobą koszt jej adaptacji.

Prawdopodobnie spadłyby natomiast koszty utrzymania tych dwóch jednostek, co jest na razie jedynym poważnym argumentem „za”. Argumentów „przeciw” jest jednak o wiele więcej, o czym w ostatni poniedziałek przekonali się wszyscy, którzy wzięli udział w zebraniu zorganizowanym przez rodziców z Włostowic.

– To jest po prostu głupi pomysł. Nie wiem, kto go wymyśli i dlaczego – zaczął jeden z mieszkańców, kierując swoje pytanie w stronę obecnych na sali radnych.

Rodzice zwracali uwagę na to, że dodanie maluchów do podstawówki spowoduje jej przeludnienie, a co za tym idzie, pogorszenie warunków nauczania. Mówili o nieudanych eksperymentach łączenia szkół i przedszkoli, problemach z dostosowaniem np. wysokości umywalek oraz wielu innych kosztach, które miasto musiałoby ponieść w celu adaptacji szkoły.

Rodzice z Włostowic są przekonani, że remont zaniedbanego placu zabaw przy przedszkolu może spowodować większe zainteresowanie tą placówką. To w konsekwencji mogłoby rozwiązać kłopot spadającej ilości zapisów.

Podobnego zdania jest radny Paweł Maj, który poinformował o tym, że około 45 dzieci z osiedla uczęszcza do przedszkoli w innych częściach Puław. Jego zdaniem remont może ten trend odwrócić.

W rolę moderatora dyskusji wcielił się z-ca przewodniczącej rady miasta, Zbigniew Śliwiński, który starał się tonować emocje zebranych. Przyznał, że o pomyśle likwidacji przedszkola w dotychczasowym budynku dowiedział się dwa tygodnie temu. Poinformował także o tym, że decyzję w tej sprawie podejmie rada miasta.

Radni, którzy wzięli udział w zebraniu starali się wykazać, że są w tej sprawie z mieszkańcami, stawiając się w opozycji do kontrowersyjnych planów miasta.

– Nie psujmy czegoś, co działa – zaapelował radny Ireneusz Rzepkowski, który podkreślił, że z demografią we Włostowicach nie jest źle. Zasugerował tym samym, że łączenie placówek może być przedwczesne.

W zebraniu nie uczestniczyli przedstawiciele Urzędu Miasta. Na argumenty rodziców i radnych nikt nie odpowiadał. Samorządowcy zapewnili, że podczas głosowania w tej sprawie wezmą pod uwagę opinię mieszkańców.

Tymczasem sam plan przenosin przedszkola jak dotąd nie zyskał akceptacji kolegium prezydenckiego. Nie ma go także w żadnych oficjalnych dokumentach. Na razie jest to jedynie jeden z pomysłów branych pod uwagę.

– Takie analizy prowadzimy w przypadku każdej placówki oświatowej w związku z niżem demograficznym. Uważam, że nie można na razie mówić o planie przenosin przedszkola. Uważam, że przedszkole wymaga doinwestowania, a na jego likwidację zupełnie się nie zanosi – uspokaja Tadeusz Kocoń, zastępca prezydenta miasta.

Gość
Gość
Gość
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (4 października 2015 o 18:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wszyscy obecni na spotkaniu Radni odpowiedzieli na zaproszenie mieszkańców os. Włostowice za co serdecznie każdemu z nich dziękuję. Nie jest niczyją intencją "mącenie ludziom w głowach". Problem niestety istnieje. Wszystkich niezorientowanym w temacie informuję, że w Miejskim Przedszkolu Nr 2 odbyło się spotkanie z wiceprezydent Wójcik, na którym przedstawiała ona rodzicom plany dotyczące ewentualnego przeniesienia placówki do budynku Szkoły Podstawowej Nr 4. Ponowne spotkanie zostało zapowiedziane przez wiceprezydent Wójcik na drugą połowę października. Urząd Miasta planuje przedstawić koncepcję finansową i architektoniczną tego przedsięwzięcia. Sprawa jest bardzo ważna i nie ma absolutnie nic wspólnego z kampanią wyborczą. Jest to lokalny problem, którym zajęli się sami mieszkańcy. W jednym się muszę z Państwem zgodzić - zajmowanie się realnymi problemami jest bardzo trudne.

Panie radny po to jesteście żeby zajować się ważnymi i trudnymi problamami szych wyborców. Jednak może należałoby "załatwić" najpierw temat z władzami miasta a nie wyciągać na forum debaty. Wtedy to jest kampania, a okres temu bardzo sprzyjający. Z tego też względu to tylko propaganda i kampania wyborcza. A może należy zadać pytanie co radni proponują?

Rozwiń
Gość
Gość (4 października 2015 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
" co by było z naszym przeczkolem" oj coś kiepsko uczą w tym przedszkolu i szkole
Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powiem tylko tyle, "tematu nie ma i nie było "dopóki my się tym nie zainteresowałyśmy. Gdybyśmy nic nie robiły to ciekawa co by było z naszym przeczkolem i z naszą szkołą.Nie poddamy się tak łatwo,walczymy o dobro naszych dzieci.
Rozwiń
Gość
Gość (2 października 2015 o 15:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wszyscy obecni na spotkaniu Radni odpowiedzieli na zaproszenie mieszkańców os. Włostowice za co serdecznie każdemu z nich dziękuję. Nie jest niczyją intencją "mącenie ludziom w głowach". Problem niestety istnieje. Wszystkich niezorientowanym w temacie informuję, że w Miejskim Przedszkolu Nr 2 odbyło się spotkanie z wiceprezydent Wójcik, na którym przedstawiała ona rodzicom plany dotyczące ewentualnego przeniesienia placówki do budynku Szkoły Podstawowej Nr 4. Ponowne spotkanie zostało zapowiedziane przez wiceprezydent Wójcik na drugą połowę października. Urząd Miasta planuje przedstawić koncepcję finansową i architektoniczną tego przedsięwzięcia. Sprawa jest bardzo ważna i nie ma absolutnie nic wspólnego z kampanią wyborczą. Jest to lokalny problem, którym zajęli się sami mieszkańcy. W jednym się muszę z Państwem zgodzić - zajmowanie się realnymi problemami jest bardzo trudne.
Rozwiń
uwaga
uwaga (30 września 2015 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Igraszki z diabłem

DODANE 2011-06-01 06:30

Aleksandra Pietryga; GN 20/2011 Katowice

Do księży egzorcystów i sióstr w Rybnie systematycznie zgłaszają się rodzice małych dzieci z prośbą o modlitwę. O zdrowie? Nie. O uwolnienie ze skutków zabawy ze złym duchem.

 ANDRZEJ GRYGIEL/ PAP/ GNMasaż dźwiękiem z wykorzystaniem mis tybetańskich – relaks czy zagrożenie duchowe?

Nowoczesne formy edukacji. Rozwijanie potencjału u dziecka i wspieranie jego wszechstronnego rozwoju. Szeroka gama ciekawych zajęć dla maluchów, od tańca po lektoraty językowe. A wszystko w atmosferze zabawy i przygody, pod okiem doświadczonego zespołu: pedagogów, psychologów, logopedów, pracowników naukowych. To oferta Akademii Indygo z Katowic. Brzmi świetnie? To szukamy dalej.

Zespół Akademii Indygo proponuje wiele bardziej i mniej standardowych metod pracy z dzieckiem oraz terapii. Mamy więc tu zajęcia artystyczno-plastyczne, teatralne, zajęcia muzyczne z gongami i misami dźwiękowymi, klub mamy i malucha, liczne warsztaty dla rodziców i pedagogów, np. jak prowadzić zajęcia kulinarne dla dzieci; bajkoterapia, czyli jak pisać bajki i opowiadania; mandale w edukacji i terapii. Potrzeba wiedzy i dużej świadomości zagrożeń duchowych, by dostrzec w tym gąszczu ofert, że coś jest nie tak.

Brzuszki wibrują

– W zerówce, do której uczęszcza nasz syn, przy szkole podstawowej nr 27 w Katowicach, padła propozycja, skierowana do rodziców, by umożliwić dzieciom udział w jednorazowych zajęciach z rytmiki – opowiada Krzysztof Kurzeja, tata 6-letniego Władysława. – Koszt 10 zł od osoby. Chyba wszyscy rodzice wyrazili zgodę. Nic niepokojącego, do tego za niewielkie pieniądze. Dzieci na zajęciach się zjawiły, przyszedł pan i pani z kotkiem.

- Po powrocie syna ze szkoły spytałam go, jak się bawił. Czy tańczył, czy ćwiczył – mówi Natasza Kurzeja, mama Władzia. – Okazało się, że zajęcia z rytmiką miały niewiele wspólnego. Instruktorzy z Indygo przynieśli ze sobą rekwizyty – misy tybetańskie, dzwonki oraz żywego kota. To była jedna z ich ofert, którą na stronie internetowej określają jako autorski program rozwojowy lub, bardziej dosadnie, warsztaty edukacyjno-rozwojowe „Tybet – Kraina Dalekiego Wschodu”. Nazwa mówi sama za siebie. – Syn opowiadał nam o zabawie z misami – relacjonuje mama Natasza. – O tym, jak pan kładł dzieciom misy na brzuchach i czuło się takie fajne wibracje. Zaniepokoiliśmy się poważnie.

Państwo Kurzejowie skontaktowali się z wychowawczynią i sekretariatem szkoły. Okazało się, że ofertę z Akademii Indygo przedstawiła wychowawczyni jedna z matek. Jako wspomniane zajęcia z rytmiki. Dyrekcja szkoły w takich przypadkach ufa wychowawcy klasy i – jak podkreślają zapytani dyrektorzy – nie ma obowiązku monitorowania wszystkich propozycji. A szkoda, bo można niechcący wejść w bagno i wciągnąć w nie dzieci. – Wychowawczyni naszego Władzia sama poczuła się zaniepokojona przebiegiem zajęć – opowiada Krzysztof Kurzeja. – Zwróciła szczególną uwagę na panią, która towarzyszyła prowadzącemu ćwiczenia, ale trzymała się z boku i była „dziwnie nieobecna”.

Kurzejowie zabrali syna do franciszkanina, ojca Gerarda Buli, który w Panewnikach m.in. sprawuje posługę egzorcysty. Przesada? – Chcieliśmy, żeby ojciec pomodlił się nad naszym synem, by Pan Jezus pozamykał wszystkie furtki na działanie szatana, które mogły się pootwierać podczas zajęć z metodami ewidentnie odwołującymi się do ideologii kultury i religii Wschodu.

cd

http://rodzina.wiara.pl/doc/872178.Igraszki-z-diablem

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!