poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Puławy

Sadłowice: Grys na drodze przyczyną wypadków?

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 maja 2008, 20:30

Kierująca Audi straciła panowanie nad pojazdem. Auto dachowało. Do zdarzenia doszło w miejscowości Sadłowice kol. Góra Puławska.

Auto utknęło do góry kołami kilkanaście centymetrów od pobliskiego drzewa w rowie. Przyczyną zdarzenia był pozostawiony na jezdni grys.

Z relacji świadków tego zdarzenia wynika, że na odcinku drogi w Sadłowicach prowadzone były prace remontowe, po których drogowcy pozostawili rozsypany na jezdni grysik. Po zakończonych pracach nie ustawili ani jednego znaku ostrzegawczego.

- Wracałam z Janowca, to prosta droga i zawsze dobrze mi się tędy jechało. Tam na wysokości przystanku stoi znak ograniczający dozwoloną prędkość do 70 km/h. Zwolniłam, i już wchodząc w zakręt zaczęło mną rzucać. Samochód kierował się na drzewo, ale jakimś cudem udało mi się go wyprowadzić na prostą - opowiada kierująca pojazdem. Kobieta wpadła niestety w poślizg. Samochód dachował. - Jestem potłuczona i obolała, ale na szczęście nic mi się nie stało - dodaje kierująca Audi.

18-latka z tego zdarzenia wyszła cało, tylko dlatego, że miała zapięte pasy bezpieczeństwa. To uratowało jej życie.

- Prace drogowe na tym odcinku jezdni wykonywała firma Fedro z Osiecka, która wygrała przetarg. Były to prace cząstkowe, poprawianie poboczy i łatanie dziur. Po takich pracach wysypuje się w te miejsca grys, który musi pozostać na jezdni przez 48 godziny, po czym nadmiar tego grysu zamiata się z jezdni - mówi Andrzej Chmielewski, kierownik Rejonu Dróg Wojewódzkich w Puławach.

- Nie wiem dlaczego drogowcy nie zabezpieczyli tego odcinka jezdni. Powinni ustawić ostrzegawcze znaki drogowe, które jasno i wyraźnie ostrzegają o odcinku drogi pokrytej żwirem lub grysem, który może być wyrzucany spod kół jadących samochodów. Powinien być także znak ograniczający dozwoloną prędkość na tym odcinku drogi - dodaje Chmielewski.

- Sprawą już się zajęliśmy. Właśnie trwa usuwanie grysu, który tam zalega. Firma uporządkuje to miejsce, i zaraz zostaną ustawione znaki ostrzegawcze - dodaje kierownik Chmielewski.

Faktycznie, kiedy pojechaliśmy na miejsce zdarzenia robotnicy ostro zabierali się do pracy, policja kierowała ruchem. Wszystko odbywało się tak, jak odbywać się powinna. Jednak o kilkanaście godzin za późno, bo takie czynności powinny być już zrobione dużo wcześniej.

Jak udało nam się ustalić, w czwartek, dzień po remoncie drogi po godzinie 17, na tym samym odcinku doszło również do kolizji.

- W Sadłowicach zderzyły się dwa samochody osobowe marki Nissan i Renault Megane. Przyczyną tego zdarzenia było niedostosowanie prędkości jazdy do panujących warunków drogowych. Kierujący byli trzeźwi, jeden z nich został ukarany mandatem karnym w wysokości 200 zł - powiedział Roman Maruszak, rzecznik prasowy KPP w Puławach. - Czy przyczyna tej kolizji była taka sama jak w przypadku kierującej samochodem Audi 80, tego nie jestem w stanie dziś powiedzieć. Być może w obydwu przypadkach powodem kolizji był zalegający na jezdni grys.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Nati
Gość
puławianin
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Nati
Nati (3 czerwca 2008 o 18:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja sie nie oburzam wiem że może jeszcze nie przejeżdziłam aż tylu kilometrów żeby umieć manewrować tak by nikomu nic sie nie stało.Mam nadzieje,że więcej nie powtórzy sie taka sytuacja z mojej strony i tak jak mówicie trzeba miećswojąwyobraźnie i nie wierzyćznakom i dobrze oriętować sie co leży na drodze szanuje ludzi którzy wypowiadają się szczerze dziękuje też za wiele dobrtych rad.Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam za wybuch złości wczoraj
Rozwiń
Gość
Gość (3 czerwca 2008 o 11:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nati napisał:
Ciekawe czy ty był byś taki mądry jak byś jechał tym samochodem.Tak apropo to jechałam dozwoloną prędkością 60 km/h i mi nie mów że mnie to czegoś nauczy bo ja nie łamie przepisów bo chce jeszcze pożyć ciekawe co byś ty zrobił cwaniaku.Może ty jeżdzisz niedozwolonymi prętkościami ale nie ja nie znasz mnie więc nie wiesz jak jeżdze i nie wypowiadaj sie na ten temat.

Co do cwaniakowania... Ciekawe czy jak by było ograniczenie do 120km/h to jechałabyś 120? Nie chodzi o to aby patrzyć ślepo na znaki, ale znając własny wóz i mając doświadczenie w kierowaniu, dostosować się do panujących warunków na drodze. Ważna jest też widoczność i obserwacja tego co zalega na asfalcie... umiejętne "manewrowanie" pedałem gazu, sprzęgła i hamulca. Łatwo można wpaść w poślisg robiąc to "nerwowo"....
Oprócz znaków trzeba samemu ocenić sytuację na drodze... tym bardziej, że absurdy są. Nie ma co się unosić. Brak doświadczenia Cię zawiódł. Szczęście w nieszczęściu, że kierowca wyszedł cało.
Rozwiń
puławianin
puławianin (3 czerwca 2008 o 07:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przede wszystkim to trzeba zaznaczyć i powtórzyć wypowiedź Pana Chmielewskiego, że ten "zalegający" żwir to nie jest niczyjyje widzi mi się. taka jest technologia cząśtkowego remontu nawierzchni drogowych i wykonuje się ją w ten sam sposób w całej Polsce.
Pani Natalia, która zapewne odebrała prawo jazdy nie dawno, i na pewno nie miała wystarczająco doświadczenia aby potrafić zachować się na drodze o słabszej przyczepności. I może Pani się oburzać i zapewniać nas, że jast Pani świetnym kierowcą ale jest Pani w błędzie. jeszcze dużo kilometrów musi Pani przejachać abyśmy mogli uwierzyć w to, że Pani umiejętności są tak dobre jak próbuje nam Pani wmówić. ja jeżdżę tą drogą często i często z większymi prędkościami i nigdy (odpukać!) nic mi się tam nie stało. chociaż ta droga zawsze była niebezpieczna. jednak jako kierowca z dużo większym stażem wiem jak należy się zachować na drodze i kiedy zdjąć nogę z gazu, nawet jak nie ma znaków, ponieważ dobry kierowca to przede wszystkim sam musi potrafić ocenić sytuację na drodzę, a nie opierać się tylko i wyłącznie na znakach. więc Pani Natalio proszę sobie wziąść moją konkluzję do serca i nie zrzucać winy na znaki, czy drogowców.
na przyszłość życzę Pani więcej samokrytyki i prostych dróg.
pzdr.
Rozwiń
Nati
Nati (2 czerwca 2008 o 20:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe czy ty był byś taki mądry jak byś jechał tym samochodem.Tak apropo to jechałam dozwoloną prędkością 60 km/h i mi nie mów że mnie to czegoś nauczy bo ja nie łamie przepisów bo chce jeszcze pożyć ciekawe co byś ty zrobił cwaniaku.Może ty jeżdzisz niedozwolonymi prętkościami ale nie ja nie znasz mnie więc nie wiesz jak jeżdze i nie wypowiadaj sie na ten temat.
Rozwiń
olo
olo (2 czerwca 2008 o 06:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mogę się założyć, że nawet gdyby to ograniczenie było wczwśniej, to też by fajtnęła dachem do dołu. Polscy kierowcy - znaki czy nie znaki - i tak jeżdżą jak chcą. Sam widziałem jak w zasadzie zawsze nie przestrzega się ograniczeń. Jest 40km/h jadą 80km/h, jest 50 jadą też więcej... może ją to czego nauczy... to prawdziwy Polski ABSURD.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!