poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Puławy

Skaranie boskie z taką drogą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 marca 2010, 08:08

Janina Wyzińska z Bochotnicy samotnie opiekuje się 21-letnią córką z ciężkim porażeniem mózgowym. Nie radzi sobie z jednym. W okresie roztopów dojazd do jej domu graniczy z cudem.

Do gospodarstwa pani Janiny najkrótszą drogą można dostać się, wędrując ścieżką turystyczną biegnącą obok ruin zamku w Bochotnicy. W okresie zimowym do jej pokonania potrzeba nie tylko butów do wspinaczki, ale przede wszystkim zdrowia. O przeprowadzeniu tamtędy inwalidzkiego wózka, z dorosłym człowiekiem, nie ma absolutnie mowy.

Pozostaje dłuższa trasa, polną drogą od strony Gór. Gmina zdołała utwardzić jej sporą część. W błocie tonie jednak 200-metrowy odcinek. Chociaż kłopot dotyczy także pięciu innych gospodarstw, to władze Kazimierza Dolnego do tej pory nie zdołały przyjść z pomocą mieszkańcom.

– Przecież doskonale znają sytuację. Uciekają tylko na mój widok. Nie chcą rozmawiać – załamuje ręce pani Janina.

Mieszkańcy przysiółka za zamkiem Esterki wielokrotnie zwracali się w tej sprawie do gminy.

– Burmistrzowie przyjechali na wizytację, ale w porze suchej, kiedy droga jest przejezdna. Więc problemu nie stwierdzili. Gdyby wybrali się teraz, nawet by nie dojechali – uważają mieszkańcy. Ich zdaniem sprawę załatwiłyby dwie wywrotki gruzu.

Burmistrz Grzegorz Dunia doskonale zna problem. – Znam to miejsce. Rzeczywiście, jest kłopot. Należy jednak zrozumieć, że w podobnej sytuacji są również mieszkańcy w innych częściach gminy. To nie brak chęci czy zaniedbanie ze strony gminy, ale zwyczajny brak środków. Przy naszych możliwościach nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego naraz – mówi Grzegorz Dunia.

Władze Kazimierza Dolnego obiecują jednak, że dopilnują, aby najgorsze odcinki drogi zostały udrożnione, ale dopiero wiosną.

– W tym momencie nie ma sensu sypać tłucznia w błoto. Trzeba poczekać, aż ziemia wyschnie. Dopiero wtedy można przeprowadzić jakiekolwiek prace. Gdybyśmy wjechali tam teraz ciężarówkami, tylko pogorszylibyśmy sytuację – tłumaczy Dunia.

Sprawą pani Janiny zainteresowaliśmy również radnych z Bochotnicy. – Należałoby przyjrzeć się czy odcinki, które akurat teraz utwardzamy, są priorytetowe. Szkoda że pani Janina nie zainteresowała nas tym tematem, bo zgłosilibyśmy to na sesji znacznie wcześniej. Będziemy interweniować w gminie aż do skutku – zapowiada radny Piotr Guz.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~Tomek~
turysta
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Tomek~
~Tomek~ (4 marca 2010 o 13:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmieszy mnie postawa radnych, przed prasą zrobili się od razu dobrymi wujkami , a do tej pory nie widzieli tego co mają pod nosem:).
Tak na marginesie, ciekawe czy radny Gminy Leśna Podlaska zna sprawę tej drogi? [url="http://www.panoramio.com/photo/26818919"]http://www.panoramio.com/photo/26818919[/url]
Rozwiń
turysta
turysta (4 marca 2010 o 09:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak zwykle brak im funduszy, CIEKAWE GDZIE SIĘ PODZIEWAJĄ TE GRUBE MILIONY, KTÓRE CO ROKU TURYŚCI ZOSTAWIAJĄ W KAZIMIERZU!!!! BO DROGI WOKÓŁ KAZIMIERZA SĄ CHYBA NAJGORSZYMI DROGAMI SPOŚRÓD TYCH JAKIMI JEŹDZIŁEM WOKÓŁ MIEJSCOWOŚCI TURYSTYCZNYCH, W MIESCIE NIC SIĘ NIE REMONTUJE, DROGI SĄ TRAGICZNE, CHOĆBY WYLOT W STRONĘ ZAJAZDU PIASTOWSKIEGO ITD, A PIENIĄDZE Z TURYSTYKI PRZEPADAJĄ, TRZEBA SIĘ NAD TYM ZASTANOWIĆ
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!