sobota, 16 grudnia 2017 r.

Puławy

Skusili się na kilka tysięcy złotych, a teraz komornik może od nich zażądać dziesięć razy więcej. Chodzi o kilkudziesięciu bezrobotnych, którzy dali się namówić Renacie Z. na pomoc w wyłudzaniu pożyczek ze SKOK "Wisła”.

Wydział Przestępczości Gospodarczej naszej komendy zainteresował się Renatą Z., puławską bizneswoman, jeszcze w 2004 r. Okazało się, że kobieta z oszustw na dużą skalę zrobiła sobie stałe źródło dochodu. Na ławę oskarżonych pociągnęła za sobą blisko 30 osób. Metoda przekrętu była bardzo prosta. Namawiała bezrobotnych, żeby podpisywali się na wnioskach po pożyczki ze SKOK "Wisła”. Wystawiała im fałszywe zaświadczenia, że zatrudnia ich w swoich firmach. Pożyczki były spore: po 30, 40 tys. zł. Podstawione osoby dostawały tylko co najwyżej cztery tysiące złotych. Pozostałe trafiały do kieszeni Renaty Z.
Kobieta działała w ten sposób pomiędzy marcem 2003 r. a lutym 2004 r. Kolejne pożyczki brała nawet co kilka, kilkanaście dni. Na przesłuchaniu przyznała się do wyłudzania pieniędzy. Wyjaśniła też tajemnicę, dlaczego tak łatwo dostawała pożyczki. Pomagała jej w tym Anna S., pełnomocnik zarządu do spraw kredytowych SKOK. Oczywiście nie za darmo. Pracownica SKOK dostawała za to drogie prezenty, koniaki i pieniądze. W sumie siedem tysięcy złotych.
Prokuratura oskarżyła Renatę Z. o wyłudzenie z puławskiego SKOK ponad 400 tys. zł. Ale to nie wszystko. 22 tys. zł wyłudziła od SKOK im. Franciszka Stefczyka. Metoda była taka sama.
Na ławie oskarżonych zasiądzie blisko 40 osób. Znajdzie się tam również Anna S., którą prokuratura oskarżyła o branie łapówek oraz pomoc w wyłudzaniu pieniędzy. Kobieta działała też na swoją rękę. Odpowie też za sfałszowanie podpisów poręczycieli pożyczek dla niej i jej rodziny. Reszta osób jest oskarżonych o wyłudzanie poszczególnych pożyczek.
Śledztwo w tej sprawie puławska prokuratura zakończyła już kilka miesięcy temu. Proces nie może jednak ruszyć, bo siedmiu oskarżonych… przepadło jak kamień w wodę. Będą ścigani listami gończymi. Puławski sąd wydał właśnie nakazy ich aresztowania.
- Nasze straty spowodowane wyłudzeniami to ponad 300 tys. zł - wylicza Piotr Gawron, prezes SKOK "Wisła”. - To duża kwota, ale jesteśmy na tyle mocną firmą, że ta sprawa nie zakłóciła naszego funkcjonowania. Rozwijamy się dalej.
SKOK rozpoczął też ściąganie swoich wierzytelności. Przebiega jednak opornie. Dłużnicy to osoby najczęściej bezrobotne, które nie mają z czego spłacić pożyczek. - Z czasem je odzyskamy - zapowiada prezes.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!