środa, 13 grudnia 2017 r.

Puławy

Spółdzielnia kontra rodzina niepełnosprawnego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 maja 2009, 18:32

Państwo Bartniccy mogą wkrótce stracić pieniądze na windę, która pozwoli opuszczać mieszkanie ich niepełnosprawnemu synowi. Tymczasem spółdzielnia mieszkaniowa mnoży trudności w sprawie zgody na jej budowę.

Pierwszy raz o problemach Barbary i Andrzeja Bartnickich z Puław pisaliśmy dwa tygodnie temu. Spółdzielnia nie chce, żeby zbudowali windę dla niepełnosprawnego syna w proponowanej przez nich miejscu.

- W ubiegłym tygodniu wysłaliśmy pismo z prośbą o ustalenie terminu spotkania ze spółdzielnią, żeby dojść do porozumienia. Niestety, do tej pory nie mamy odpowiedzi - mówi Małgorzata Suszek-Zawadzka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach, które w większości ma sfinansować budowę dźwigu.

Robert Bartnicki sześć lat temu miał wypadek drogowy. Teraz cierpi na niedowład kończyn, nie chodzi i nie mówi. Mimo to, rodzice i rehabilitanci od pewnego czasu zauważają drobne oznaki polepszania się jego stanu zdrowia. Lekarze mówią, że może być jeszcze lepiej, jeśli Robert zacznie wychodzić na dwór. W tej chwili jest zamknięty przez cały czas w czterech ścianach mieszkania.

Więcej informacji z Puław na www.mmpuławy.pl

Rodzice złożyli do puławskiego PCPR wniosek o sfinansowanie budowy windy, który został rozpatrzony pozytywnie. Na budowę musi się jednak zgodzić jeszcze spółdzielnia, w której bloku mieszkają państwo Bartniccy. W piśmie odmownym jej władze wskazały inną lokalizację, przy drugim balkonie mieszkania Bartnickich. Wybór tego miejsca oznaczałby jednak znaczący wzrost kosztów.

- Nie upieramy się przy tym stanowisku, ale państwo Bartniccy zamiast z nami, zaczęli rozmawiać z mediami - mówi Tadeusz Pazur, prezes SM "Standard”.

Poza tym spółdzielnia podnosi argument blokady przez windę ciągu komunikacyjnego. Ten "ciąg” to chodniczek z boku bloku (na większym zdjęciu widoczny pod balkonem). Prowadzi do pomieszczenia, w którym od czasu do czasu odbywają się spotkania władz spółdzielni, zarządzającej tylko jednym blokiem przy ul. Mickiewicza 26.

- Władze spółdzielni co chwila wytaczają przeciwko nam kolejne działo. Niedługo okaże się, że całe nasze starania pójdą na marne, bo pieniądze przepadną - martwi się Barbara Bartnicka.

- Jeśli procedura uzyskiwania zgody spółdzielni będzie się przeciągała, to mimo rozpatrzenia pozytywnie wniosku państwa Bartnickich tych pieniędzy może zabraknąć. Dlatego, że w tym roku dostaliśmy bardzo dużo wniosków - tłumaczy Małgorzata Suszek-Zawadzka.

A wtedy Robert będzie musiał czekać kolejny rok na wyjście z domu.

W rozmowie z nami prezes spółdzielni zapowiedział, że władze wkrótce ustalą termin spotkania z państwem Bartnickimi i urzędnikami PCPR. - Myślę, że uda nam się spotkać po niedzieli - zapowiedział Tadeusz Pazur.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
next
E.
hulanka
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

next
next (22 maja 2009 o 21:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kochany redaktorku a sprawdziłeś jakich papierów chce Centrum Pomocy Rodzinie żeby dać dofinansowanie na te winde. To te same kwity których chce spółdzielnia żeby z czystym sumieniem dać zgode i nie dać ciała. To jak taki kłopot żeby dać je spółdzielni to jak Centrum Pomocy Rodzinie obiecało kaskę. Dlaczego nie chciałeś podobno spotkać się z prezesem spółdzielni żeby obejrzeć dokumenty jakie ma w sprawie, czy może wyszłoby że nie jest tak jak napisałeś i jak mówią B-cy. Trzeba było oglądnąć TVP Lublin bo tam jeden pan od Centrum Pomocy Rodzinie mówił że dopiero czekają na te odpowiednie kwity od B-ich potrzebne na dopłate a podobno wcześniej z centrum przesłali je do spółdzielni. Normalnie cuda nie widy albo kreatywno - wirtualna rzeczywistość made in PCPR. Gratuluje dociekliwości ucz się pan dziennikarstwa od bardziej dociekliwych i pracowitych niewiast potrafiących zrobić materiał z dystansem bo redaktorka TV Lublin pofatygowała się do wszystkich którzy mają do powiedzenia coś w temacie a tekścik pana od budownictwa był wielce ciekawy bo pachnący kozą (dla zainteresowanych strona Zdarzeń tvp lublin z materiałem M. Orłowskiej [url="http://ww6.tvp.pl/6622,20090520907402.strona"]http://ww6.tvp.pl/6622,20090520907402.strona[/url] szczególnie polecana w celach szkoleniowych dla „redaktora” .
Rozwiń
E.
E. (22 maja 2009 o 10:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Człowieku, nie potrafisz czytać? Napisali, że z drugiego balkonu jest dużo drożej. Takiego dofinansowania nie dostaną. I ocazywiście, że walczą na wszelkie sposoby, bo zdrowie ludzkie i życie jest ważniejsze od "chodniczka". Ciekawe czy w ten sam sposób zachowywałbyś się, gdyby Tobie spółdzielnia robiła problemy o głupoty, a Twoja bliska osoba od 6 lat nie wychodziłaby na zewnątrz.
Rozwiń
hulanka
hulanka (22 maja 2009 o 02:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobra dobra ale może jednak by tu się przydało trochę empatii ?
Sądzę iż Ci ludzie mają prawo iść ze swoim problemem gdzie tylko zechcą tak samo ja np. mam prawo zadzwonić na staż miejską jak mi ktoś zastawi wjazd a nie szukać winnego na własną rękę.
Osobiście znam przypadek gdzie środki finansowa na tego typu działania mogły przepaść więc nie sądzę że to jakaś ściema.
Rozwiń
nieprzekonany
nieprzekonany (21 maja 2009 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Z treści tego artykułu wynika że jest zgoda spóldzielni - ale z drugiego balkonu tego samego mieszkania. Ale ci państwo nie liczą się z innymi i chcą zniszczyć "chodniczek" jak sami go nazywają oraz zastawić dostęp do pomieszczeń spółdzielni. Ten chodniczek był wykonany za pieniądze spółdzielców i kosztował pieniądze. Był ułożóny w jakimś celu. No to o co chodzi, zgodnie z zasadą własności każdy właściciel ma prawo dysponować swoim majątkiem, zatem i władze spółdzielni mają prawo korzystać ze swoich pomieszczeń, a pozostali mieszkańcy z tego "chodniczka".
Widać z tego że ci państwo nie liczą się z nikim i niczym - liczy się tylko ich. Coś mi tu śmierdzi.
Nie prowadzą negocjacji ze spółdzielnią tylko biegają do gazet.
Bez uzyskania zgody spółdzielni wystąpili o dofinansowanie i rzekomo pieniądze przepadną.
Z opisu wynika, że piniądze nie przepadną, bo jeszcze nie zostały jeszcze im udzielone. A może w ogóle nie będą przynane.
Skoro jest zgoda na windę z drugiego balkonu to o co chodzi ?
Na jakiej podstawie napisano że takiej zgody nie ma. Według tego co zapisano o zastawieniu dostępu do pomieszczeń spódzielni i uszkodzeniu "Chodniczka" widzę że raczej ci państwo robią duże zamieszanie i nie liczą się z niczyją własnością.
Jakaś dziwna sprawa.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!