czwartek, 19 października 2017 r.

Puławy

Spór o zalew w Janowicach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 kwietnia 2008, 18:07

Zalew w Janowicach należy do gminy Janowiec. Wójt chce tam inwestować: zbudować nową plażę i oczyścić akwen.

Ale ręce ma związane, dopóki terenu nie zwróci dotychczasowy dzierżawca. A ten nie chce tego zrobić.

Zalew w Janowicach to jedyny otwarty zbiornik wodny w całym pow. puławskim, w którym można się kąpać. Kąpiele w Wiśle są surowo zabronione, dlatego nic dziwnego, że do niedawna każdego lata w Janowicach koło Janowca można było spotkać wielu plażowiczów. Teraz zalew jest coraz bardziej zaniedbany. Zamiast kąpiących się coraz częściej można tu spotkać jedynie wędkarzy.

Do końca ubiegłego roku dzierżawcą zalewu był Zbigniew Ziemianek. Władze gminy postanowiły jednak zakończyć współpracę i wypowiedziały umowę z końcem roku. Jednak aby wypowiedzenie było skuteczne, dzierżawca powinien podpisać protokół przekazania obiektu. - Żona dzierżawcy nie chciała go podpisać i powiedziała, że zrobi to mąż. A pan Ziemianek przyjechał po jakimś czasie do urzędu i stwierdził, że dokumentu nie podpisze - twierdzi Tadeusz Kocoń, wójt Janowca.

A bez dopełnienia tej formalności wójt nie może rozpocząć inwestycji. - Żeby zalew nie zarastał glonami trzeba przepływającą przez niego rzeczkę puścić bocznym kanałem. Chcemy też obniżyć lustro wody i zrobić nową piaszczystą plażę od południowej strony akwenu. Zbudować drogi dojazdowe i parkingi - zapowiada wójt.
Na razie jednak władze gminy muszą się uporać z przedsiębiorcą, który nie chce oddać zalewu. - Nie wiem jaka będzie ostateczna decyzja męża, bo w tej chwili wyjechał. Ale nie zgadzamy się z wypowiedzeniem umowy. W organizację infrastruktury w tym miejscu wydaliśmy ok. 90 tys. złotych. W tej sprawie wszystko dzieje się poza naszymi plecami - skarży się Ewa Ziemianek, żona dzierżawcy.

Między dotychczasowym dzierżawcą a gminą nigdy nie układało się dobrze. Ponad rok temu pisaliśmy o tym, że po kontroli nad zalewem, jaką przeprowadzili inspektorzy nadzoru budowlanego, przedsiębiorca dostał nakaz rozbiórki drewnianego domku, który tam postawił. Okazało się, że na istnienie żadnych budowli nie pozwala gminny plan zagospodarowania przestrzennego. Tymczasem Zbigniew Ziemianek twierdził, że problemów by nie było, gdyby dostał rzetelną informację z Urzędu Gminy. Według niego, w błąd w tej sprawie wprowadził go właśnie jeden z urzędników.

Wójt zapowiada, że sprawy zalewu nie odpuści. I wysłał jeszcze jedno pismo, w którym wzywa dzierżawcę do oddania akwenu. - A jeśli to nie przyniesie efektu, to skieruję sprawę do sądu - zapowiada Tadeusz Kocoń.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
janowiecki
Teofil
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

janowiecki
janowiecki (14 kwietnia 2008 o 12:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A dlaczego nie można przedłużyc umowy z dzierżawcą??? Trzeba tylko porządnie napisać umowę, dać prawo zabudowy i będziemy wiedzieli do kogo słać uwagi i propozycje! A jak kupi gmina to pozwolenie na stawianie drewnianych domków będzie???? Co to za durne wymysły, ze nie wolno budować nic nad zalewem A SZAMBO???? gdzie będziemy sikać i s...ć???? Gdzie można będzie kupić lody, wodę czy kawałek bułki??? To jest bezprawie. Wójt niech poda do sądu sam siebie. Jak zalew przejdzie do gminy to dopiero będzie bajzel - nikt nie bedzie odpowiedzialny za porządek. Ja tam nie przyjadę. Pozdrowienia dla dzierżawcy!
Rozwiń
Teofil
Teofil (14 kwietnia 2008 o 06:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przecież prywatyzacja i przekazywanie majątku państwowego w ręce prywatne i sprzedaż zagranicznym inwestorom miała stać się
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!