środa, 16 sierpnia 2017 r.

Puławy

Szpital bez gazu

Dodano: 16 czerwca 2005, 18:15

Laborantki robiły badania nad palnikiem butli gazowej, ponieważ szpitalne laboratorium odcięto od gazociągu. -Jeżeli dyrektor nie spłaci długów, zakręcimy kurki w całym szpitalu - grozi Zakład Gazowniczy

Przez kilka ostatnich dni szpitalne laboratorium, kuchnia i apteka były bez gazu. Kucharki poradziły sobie, bo i tak gotują w kotłach parowych. Niebezpieczna sytuacja zrobiła się w laboratorium, ponieważ tutaj bez gazu ani rusz. - Narzędzia do robienia badań muszą być wyjałowione, czyli opalone nad gazem - mówi Alina Lasota, zastępca kierownika laboratorium. - Laboratorium nie mogło stanąć z pracą, bo robi badania dla całego szpitala. W tym na nowotwory.
Laborantki poradziły sobie. Wstawiły do pomieszczeń butlę z gazem. - Było to ogromne utrudnienie, ale praco szła na bieżąco. Pacjenci nie musieli dłużej niż zwykle czekać na swoje wyniki - dodaje Lasota.
Powodem przykręcenia kurka z gazem są długi szpitala w Zakładzie Gazowniczym w Lublinie. Szpital zalega na ponad 200 tys. zł. Nie płaci, bo nie ma pieniędzy. - Napisałem jednak oświadczenie poświadczone notarialnie, w którym zgodziłem się na zajęcie konta szpitalnego przez zakład, jeżeli nie będę płacił za gaz - mówi Zbigniew Orzeł, dyrektor szpitala. - Długi spłacać miałem w ratach. Z ostatnią spóźniłem się cztery dni. A zakład od razu odłączył gaz. Nie dość, że naraził mnie na koszty aktu notarialnego, to jeszcze jego pracownicy weszli na mój teren bez mojej zgody.
Po wyłączeniu gazu w laboratorium gazownicy zażądali od szpitala spłaty całości zadłużenia. I to do końca czerwca. - To niehumanitarne - skarży się Orzeł. - Przecież mają w garści mój akt notarialny. Już bardziej ekskluzywnego i wiarygodnego dokumentu nie mogli ode mnie dostać.
Zakład Gazowniczy jest nieugięty. - To było ostrzeżenie - twardo stawia sprawę Zenobia Piotrowicz, dyrektor ds. finansowo-ekonomicznych w zakładzie. - Dyrektor notorycznie nie płaci. Zalega od lutego. Skoro się zobowiązał do rat, w ogóle nie powinien się spóźniać. Jeżeli nie będzie płacił, odetniemy od dostaw cały szpital.
Takim postawieniem sprawy Orzeł jest zbulwersowany. - Narażają życie pacjentów - twierdzi. - Złożę doniesienie do prokuratury. Szpital ma 200 wierzycieli i tylko dwaj są tacy bezwzględni. To właśnie Zakład Gazowniczy i Centrum Krwiodawstwa.
Wczoraj w południe w laboratorium pojawili się pracownicy gazowni. Podłączyli gaz. Na jak długo? Przypomnijmy - ultimatum mija z końcem czerwca.
Ewa Stępień
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!