wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Puławy

Szukają autorów tych podpisów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 września 2006, 16:01

Przemierzyli kilometry na rowerze i z aparatem, by sfotografować malowidła graficiarzy. Teraz będą je szeregować według podpisu zostawionego na tych "dziełach”. Ich autorzy, jeśli zostaną złapani na gorącym uczynku odpowiedzą nie za jeden, ale za wszystkie przez siebie wykonane.

Na pomysł łapania wandali zamalowujących ściany bazgrołami, puławscy strażnicy miejscy wpadli trzy miesiące temu. - Mamy mnóstwo zgłoszeń o zamalowywaniu ścian. Najgorzej jest na tych nowych, dopiero odświeżonych - mówił Sławomir Leszczyński, komendant Straży Miejskiej. - A każdy malunek zawiera swoisty podpis grafficiarza.
Dlatego strażnicy pomyśleli, żeby zastosować inną strategię niż dotychczas. Przez kilka tygodni jeden z nich jeździł po całym mieście na rowerze i za pomocą aparatu cyfrowego tworzył bazę danych. - Jak się okazało, najwięcej graffiti znajduje się na osiedlu Niwa. Zapewne dlatego, że to stosunkowo młode blokowisko - opowiada Jacek Barbaś ze Straży Miejskiej, który zajął się całą akcją.

Strażnik na w tej chwili w swoim komputerze ok. 250 zdjęć. Każde jest opisane miejscem wykonania i datą. To pomoże w odnajdywaniu autorów malunków. Kiedy grafficiarz zostanie złapany, będzie odpowiadał za wszystkie swoje "dzieła”. - W tym celu będziemy współpracować z policją. Ale już po głębszym przyjrzeniu się podpisom można zauważyć, że niektóre są identyczne - uważa Barbaś.
Stworzony katalog ze zdjęciami nie został jeszcze jednak zamknięty. Do obfotografowania pozostało kilka osiedli. Poza tym do komputera będą trafiały wszystkie nowo napotkane lub zgłoszone przez mieszkańców bazgroły. Właśnie na anonimowe, telefoniczne zgłoszenia liczą strażnicy najbardziej. Niektóre graffiti powstają przez kilka nocy. Dlatego strażnicy apelują, aby każdy nowy malunek zgłaszać od razu na policję lub do nich.
Na tym jednak cała akcja się nie zakończy. W październiku miejscy strażnicy wyruszą do puławskich szkół. - Nie chcemy na razie mówić, jak będziemy działać, żeby nasze plany nie spaliły na panewce - wyjaśnia tajemniczo Robert Klimek, zastępca komendanta Straży Miejskiej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!