sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Puławy

Tatar z Kazimierza

Dodano: 9 lutego 2006, 19:29

Ona. Zuzanna Ndlovu. On. Hózman Mirza Sulkiewicz. Jeszcze czteroletni Franek. I dwuletnia Aniela. Zakręcona rodzinka z… zuluskimi i tatarskimi korzeniami. Z romantyczną miłością w tle.

Imię i nazwisko: Robert Hózman Mirza Sulkiewicz. Wzrost: średni. Znaki szczególne: przenikliwe spojrzenie, bitna natura i fan-
tazyjna bródka. Na co dzień, wraz z żoną właściciel kultowego "Fryzjera” w Kazimierzu nad Wisłą. Codziennie rano, przy barze i z nieodłącznym laptopem, namiętnie studiuje historię polskich Tatarów. - Pierwsza miłość Mickiewicza - Maryla Wereszczakówna, późniejsza hrabina Putkamerowa. Tatarska krew. Naczelnik Tadeusz Kościuszko. Po matce tatarska krew. Co znaczy tatarska krew? Uczciwość, uczynność, stałość w przyjaźni. Żaden z Tatarów, co stwierdził Tadeusz Czacki, nigdy nie był szpiegiem lub zdrajcą - mówi z dumą Robert.
Franek marzy o Bożence
Nie może usiedzieć na miejscu. Rano przytula się do smagłej żonki, by choć trochę jej ciepła zabrać ze sobą do "Fryzjera”. Pogada z Frankiem. Przytuli Anielkę. I leci do roboty. Dziś będzie wędził półgęski. Też z tatarskim rodowodem. Wypije colę. I wymyśli coś nowego. Na przykład "Strunę”. Dla Franka.
"Struna” to bohater "E-
kstradycji”. Czyli Dariusz Jaku-
bowski. Znany także z serialu "Na dobre i na złe”. Wystąpił w "Porankach czytankach”. Knajpa "U Fryzjera” pękała wtedy w szwach.
- Chciałem zrobić coś dla dzieciaków. Bez pieniędzy. Zadzwoniłem do "Struny”. Przyjechał za strawę i spanie. Franek był zachwycony.
Teraz gościem dzieciaków z Kazimierza będzie Andrzej Zieliński. Czyli doktor Pawica z serialu "Na dobre i na złe”.
- Franek marzy o Bożence. Czyli Edycie Jungowskiej. Dzia-
łamy - śmieje się Robert.
Pradziadek, który uratował Piłsudskiego
Sulkiewicze mają na Powąz-
kach w Warszawie swoje kur-
hany. W jednym z nich pocho-
wano Aleksandra Sulkiewicza. Bohatera narodowego Tatarów polskich.
- W 1892 roku mój pradziad po-
znał Józefa Pił-
sudskiego. Nawią-
zała się między nimi serdeczna przyjaźń. Został jego najbliższym współpracowni-
kiem - opowiada Robert.
I z uwagą stu-
diuje losy Ale-
ksandra. Któ-
ry zasłynął z przy-
gotowania bra-
wurowej ucieczki
Józefa Piłsud-
skiego z peters-
burskiego szpitala imienia Mikoła-
ja Cudotwórcy w maju 1901 r.
Zginął 18 września 1916 roku, na polu bitwy pod Si-
towiczami nad Stochodem, niosąc pomoc rannemu porucznikowi Adamowi Kocowi. - To jest właśnie tatarska krew - mówi z zadumą Robert.
Najpierw w Kazimierzu zakochał się Michał
Czyli ojciec Roberta.
W 1956 roku Michał Hóz-
man Mirza Sulkiewicz miał osiemnaście lat i po raz pierwszy przyjechał do Kazimierza nad Wisłą.
- Urocze krzywe domki z przybudówkami dolepiany-
mi przez lata i drewnianymi werandkami, letnie kuchnie i piwniczki w cieniu włoskich orzechów sprawiły, że uznałem
to miejsce za raj. Było ciepło i cicho, pachniało dymem z podwórkowych suszarni - wspo-
mina znakomity scenograf fil-
mowy i dekorator wnętrz, hi-
storyk sztuki, który dziś ma za sobą realizację 50 filmów.
- Ojciec zasłynął wśród akto-
rów ze znakomitych nalewek, a jego sławną wiśniówkę pili ci najsławniejsi. Nalewki robi od kilkudziesięciu lat. Wykazuje anielską cierpliwość - opowiada Robert.
Dziś w Kazimierzu wiśniówkę według przepisu Hózmana, z etykietą zaprojektowaną przez Daniela de Tramecurta robi pan Krzysio. Na butelce widnieje rysunek słynnej kazimierskiej studni. Z tym że pod daszkiem z gontu zamiast studni jest wisienka...
Potem Robert zakochał się w Zuleńce
Robert Sulkiewicz. Od zawsze w Warszawie. Babcia przez 17 lat mieszkała na Zamku Warszawskim. Jej ojciec był kustoszem muzeum.
Robert najpierw został czeladnikiem pracowicie wyrabiającym stemple i pie-
czątki.
Następnie został towarzyszem sztuki drukarskiej. Do dziś ręczny skład i stare czcionki nie mają dla niego tajemnic.
Chciał wyjechać do Stanów. Nie wyjechał. Został kelnerem. W klubie Stowarzyszenia Fil-
mowców "Ściek”. Następnie pra-
cował u Marcina Kręglickiego w Mekongu.
Został menedżerem pubu John Bull.
Trzynaście lat temu poznał sma-
głą i piękną Zuzannę. Zakochał się na zabój.
Orły górą
Po Zuleńce jego drugą miłością są Orły Kazimierz. Od powstania działa w klubie, kibicuje, szuka sponsorów.
Seniorzy Orłów po przerwie zimowej rozpoczęli treningi. Trochę później niż zwykle, lecz z nie mniejszym zapałem. Pod wodzą nowego szkoleniowca i pod okiem nowego prezesa. Pierwsze sparingi w Zimowym Turnieju o Puchar Starosty Puławskiego.
- Jednak nasi zawodnicy po-
kazali, że ambicji im nie brakuje. Rozgromili C-klasowców 9:0 i pokonali w ostatnim meczu eliminacji juniorów Wisły 3:0, zajmując tym samym pierwsze miejsce w grupie - raduje się Sulkiewicz.
Co dobre? Czeburieki
Rano?
Dla cierpiących po szaleń-
stwach poprzedniego wieczoru "Chory kotek”. Czyli Alkasel-
tzer, żurek i kwas z ogórków.
Dziś Zuzanna i Robert Sulkiewiczowie, pracujący przedtem w kazimierskim "Grillu” Janusza Michalaka, są właścicielami knajpy "U Fryzjera”, stylizowanej na stary szynk.
- A dlaczego "U Fryzjera”? Mieszkańcy Kazimierza zawsze będą kojarzyć to miejsce z zakładem pana Jakubowskiego, gdzie strzygli się i czesali przez wiele lat. Wbrew pozorom, nie golimy z pieniędzy - śmieje się Robert.
I staje za stołem, by przyrządzić mi "ajercwibele”.
- Siekasz osiem jaj na twardo, dodajesz drobno posiekaną cebulkę, łyżkę roztopionego tłuszczyku gęsiego, sól i biały pieprz.
Próbuję. Jakież to dobre.
Jeszcze lepsze są tylko czeburieki. Duże, tarskie pierogi pełne soczystego, siekanego mięska. Jak ugryziesz, sok tryska na język.
Nasze miejsce na ziemi?
• Powiedz mi coś o swojej żonie.
- Jest troszeczkę młodsza niż ja i dużo rozsądniejsza. Dzięki jej mądrości tworzymy tak szczęśliwą rodzinkę. Brakuje nam tylko swojego miejsca w Kazimierzu, ale to już niedługo...
Oryginalna i egzotyczna uroda? Nie zaprzeczę, że jest piękną kobietą, ale pięknych kobiet jest wiele, a mądre i piękne zdarzają się niezwykle rzadko... Ufff - kończy Robert.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!