niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Puławy

Tiry wystają pod bramą azotów

Dodano: 9 maja 2008, 11:50

Nawet po kilkadziesiąt godzin muszą czekać TIR-y w kolejce po nawozy i chemikalia przed Zakładami Azotowymi w Puławach.

- Przyjechałem w nocy, zarejestrowałem się w biurze zakładów i tak tu czekam już szesnastą godzinę. Pewnie wyjadę stąd jutro. W tym czasie nie zarabiam - narzeka pan Franciszek z Zamościa, który przyjechał po mocznik. - Na szczęście mam telewizor. Oglądam wiadomości, czasem jakiś film, a jak się znudzi to poczytam gazetę.

Najgorzej jest w weekendy. Parking pęka wtedy w szwach, a kolejka wydłuża się do kilkudziesięciu godzin. - Trudno opisać ten bajzel: jedna wielka walka o miejsca parkingowe. Ze sto TIR-ów tu koczuje. A na terminalu dwie ciężarówki ładowane są przez 8 godzin. Współczuję ludziom, którzy tu przyjeżdżają z Pomorza czy Śląska - mówi pan Adam z Radomia.

Pełniący obowiązki kierownika Grzegorz Kulik z działu Komunikacji Korporacyjnej Zakładów Azotowych Puławy zapewnia jednak, że firma zrobi wszystko, by kierowcy czekali krócej.

- Spółka dokłada wszelkich starań, aby zminimalizować czas oczekiwania na załadunek produktów. Obecnie na instalacji mocznika montowane są automatyczne linie pakujące. Kolejki mają charakter przejściowy i wynikają z przechodzenia na nowy system pakowania i załadunku, który w przyszłości zdecydowanie skróci czas oczekiwania - mówi.

Obsługa jak w PRL

Kolejki to nie jedyny problem kierowców. Według nich obsługa klienta przy odprawach jest fatalna, a wzywanie ciężarówek przez megafon to powrót do czasów PRL.

- O, słyszy pan? Nadają! Jakie tam nazwisko podali? Roduś, Raduń? Ten bełkot ciężko w ogóle czasem zrozumieć, już na dworcach jest lepiej. A jak nie usłyszysz trzy razy, to do widzenia. Czekanie od nowa. Zupełnie jak w poprzedniej epoce - dodaje zrezygnowany pan Bogdan z Ciechanowa. - W zakładach azotowych w innych miastach przynajmniej wołają przez CB radio, a w Tomaszowie Mazowieckim dzwonią na komórkę - mówi.

Hotel? Daj pan spokój

W pobliżu zakładów jest hotel - ceny: od 20 do 40 zł. Ale kierowcy nie chcą z niego korzystać. Nie podoba im się również to, że jedyny sklep z barem i ciepłym jedzeniem w okolicy czynny jest tylko do godz. 15.

- Nie mogę pójść do hotelu, bo muszę czuwać na parkingu. W pokojach przecież nie wywołują - mówi pan Adam, który przesiedział w swoim Manie ponad osiemnaście godzin. - Bar niby jest i można zjeść obiad, ale wielu z nas przyjeżdża tu wieczorem albo w nocy. Wtedy wszystko jest pozamykane - dodaje.

Co na to Zakłady?

Grzegorz Kulik bije się w pierś. - To faktycznie jest spory problem. Zapewniam, że w najbliższym czasie kierowcy będą informowani o kolejności załadunku przez CB radio. Planowana jest także rozbudowa systemu informatycznego o funkcję powiadamiania przez SMS. System ten umożliwi kierowcom oczekującym na załadunek korzystanie ze sklepów lub hotelu. W dalszej perspektywie przewidujemy modernizację kolejnych pakowni i budowę terminalu z niezbędną infrastrukturą, taką jak poczekalnia, toalety czy prysznice - kończy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!