niedziela, 21 stycznia 2018 r.

Puławy

Uratowali dziecko z płonącego budynku w Kazimierzu. Rodzina straciła dach nad głową

Dodano: 29 grudnia 2017, 16:49

Pięć jednostek straży pożarnej przez kilka godzin walczyło z pożarem domu, który w piątek wybuchł w Kazimierzu Dolnym. Pierwsi na miejsce przybiegli parkingowi oraz jeden z turystów, którzy ryzykując własne zdrowie, wynieśli z domu małe dziecko. Rodzina straciła cały dobytek.

Dym jako pierwszy zauważył Jan Kubiś z Kazimierza Dolnego, pracownik parkingu położonego w pobliżu ul. Lubelskiej. Zareagował błyskawicznie, nie zastanawiając się pospieszył na ratunek.

- Wydobywał się spod dachu, więc zrozumiałem, że ten dom się pali. Wiedziałem, że mieszka tam rodzina z małymi dziećmi. Zawołałem brata i szybko pobiegliśmy, przeskakując po drodze płot. Sam mam astmę i problemy z sercem, ale zdołałem wbiec na schody. Wyżej już nie dałem rady, bo nie mogłem oddychać - opowiada.

Na schodach wyprzedził go jego brat, Michał Kubiś. - Wbiegłem na poddasze, ale dziecka nigdzie nie było widać, tam było gęsto od dymu, zbiegałem nabrać powietrza i wracałem chyba ze trzy razy - mówi mężczyzna. Krzyki dobiegające z domu usłyszał jeden z przechodniów, pan Piotr, turysta z Siedlec, który dopiero co przyjechał do Kazimierza ze swoją rodziną.

- Gdy wszedłem do tego domu, na dole był starszy pan. Zapytałem go ile jest dzieci w domu, powiedział, że jedno. Był w dużym szoku. Chyba nie wiedział, co się dzieje. Wbiegłem na górę, znalazłem to dziecko i szybko je stamtąd zabrałem. Po chwili buchnął ogień - opowiada Piotr Smulikowski, który przekonuje, że każdy na jego miejscu zachowałby się tak samo. - Gdyby nie ja, zrobiłby to ktoś inny - podkreśla.

Na szczęście, 2-letniemu chłopcu, Wojtkowi, nic się nie stało. Mężczyźni, którzy jako pierwsi pobiegli na ratunek również mają się dobrze. Drugie z dzieci, 5-letnia dziewczynka, w czasie pożaru była w przedszkolu, a ich babcia, Zofia, na zakupach. - Nie było mnie raptem 20 minut. Martwię się o córkę, bo straciła wszystko, co miała. Została tylko z tym, z czym wyszła z domu. Jest w szoku - opowiada kobieta.

Wnukiem opiekował się 71-letni dziadek, który nie zauważył niczego niepokojącego. Jemu również nic się nie stało.

Rodzina zamierza odbudować zniszczenia. - Nie mamy innego wyjścia, nie zostawimy go, bo nie mamy gdzie pójść - przyznaje pani Zofia. Na razie zamieszkają u drugiej z córek, w Rzeczycy. Ich sąsiedzi zaczęli już organizować dla nich pomoc.

- Potrzeba pampersów w rozmiarze 5, ciepłych ubrań dla chłopca w wieku 2 lat i 5-letniej dziewczynki. Ich mama ma 27 lat, rozmiar ubrań xs lub s. Potrzebny będzie także wózek, zabawki, wszystko spłonęło - zaapelowała za pośrednictwem internetu pani Gabriela, mieszkanka Kazimierza Dolnego.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Pod postem szybko pojawiły pozytywne komentarze od osób, które zadeklarowały chęć wsparcia pogorzelców. - To jest wielka tragedia. Oni naprawdę stracili wszystko - mówi Jan Kubiś, który jeszcze godzinę po akcji ratunkowej nie mógł dojść do siebie.

Wezwani na miejscy strażacy mieli spore problemy z dojazdem pod wskazany adres. Wszystko za sprawą zbłąkanych kierowców, którzy w ul. Lubelską wjeżdżali pod prąd (czyli na skróty). Nie pomagał także sznurek aut zaparkowanych po jednej ze stron tej dość wąskiej ulicy.

Akcja gaśnicza trwała przez kilka godzin. Jedną z pierwszych decyzji było wyniesienie na zewnątrz butli z gazem, która znajdowała się w kuchni, na poddaszu. Gaszenia pożaru nie ułatwiały materiały wykończeniowe, m.in. boazerie. Jego przyczyna na razie nie jest znana.

 

Czytaj więcej o: pożar Kazimierz Dolny
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
kola
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 grudnia 2017 o 22:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo bracia Kubisie i Piotr. Wielki szacunek dla Was!
Rozwiń
Gość
Gość (30 grudnia 2017 o 14:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Policja daje mandaty za parkowanie na Lubelskiej, ale tylko miejscowym. Jak rejestracja jest warszawska albo jeszcze inna, to przejeżdżając obok, jakby nic nie widzieli. Kazimierz to niestety takie chore miasto.
Rozwiń
kola
kola (29 grudnia 2017 o 21:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Tych bezmózgowców co blokują drogi dojazdowe dla straży pożarnej i pogotowia powinno się karać najmniej po 2 tyś.grzywny.
o, takich bezmózgowców mamy ci w naszym kraju w brud, powinna policja karać mandatami i na osiedlach mieszkaniowych też, bo hołota jakby mogła to na klatce schodowej stawiałaby samochody aby jak naibliżej pod drzwi  
Rozwiń
Gość
Gość (29 grudnia 2017 o 20:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po 5tys dla równego rachunku!!!
Rozwiń
Gość
Gość (29 grudnia 2017 o 19:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tych bezmózgowców co blokują drogi dojazdowe dla straży pożarnej i pogotowia powinno się karać najmniej po 2 tyś.grzywny.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!