niedziela, 22 października 2017 r.

Puławy

W domu się pali, mieszkańcy milczą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lutego 2010, 21:03

Dwa pożary tej samej klatki schodowej w ciągu dwóch kolejnych nocy. Nikt na szczęście nie ucierpiał, ale straty są znaczne. Ludzie drżą o życie, jednak nie chcą pomóc policji.

Do pierwszego podpalenia doszło w środę w nocy. Spalił się wózek dziecięcy, skrzynki na listy oraz instalacja telewizji kablowej i internetowej. Kolejny pożar wybuchł w czwartek. Mieszkańcy bloku boją się o życie i zdrowie.

– Tu nie ma o czym dyskutować, to ewidentne podpalenie. To nie może być przypadek, żeby w tym samym bloku, w tej samej klatce noc w noc wybucha pożar – mówi Krzysztof Morawski, rzecznik puławskiej staży pożarnej.

W czwartek, tuż po godz. 22, lokator z pierwszego piętra usłyszał huk na korytarzu, czuć było spaleniznę. Mieszkańcy wybiegli na klatkę schodową. Jedna z kobiet zauważyła, że palą się należące do niej rzeczy.
– To była chwila i wszystko stanęło w płomieniach. Wózek i pralka były blisko okna, zapaliła się firanka potem rower górski, nawet rama okna – mówi Mariola Górniaszek.

– Sami zaczęliśmy gasić pożar. Ktoś wyrzucił palącą się część wózka przez okno. Ja nie mam wątpliwości, że te rzeczy podpalono specjalnie. Były warte około 2 tys. złotych – rozkłada ręce kobieta.
Na miejscu pojawiły się dwa zastępy straży pożarnej. Akcja ratunkowa trwała blisko godzinę – mówi Marcin Koper, rzecznik puławskiej policji.

I podkreśla, że lokatorzy bloku nie chcą zgłaszać podpaleń ani występować w charakterze świadków. – Wiemy, że na tej klatce schodowej wieczorami gromadzi się młodzież. Część z tego budynku. Niewykluczone, że to ktoś z nich mógł przyczynić się spowodowania kolejnego pożaru. Będziemy to wyjaśniać.

Prezes spółdzielni "Północ”, Anna Czarnecka, drugi raz w tym tygodniu zgłasza pożar w PZU. I nie może uwierzyć w to, co się stało. – Bez pomocy mieszkańców, policji, dzielnicowego ja sama nic nie zrobię. Lokatorzy z nami nie współpracują, choć dobrze wiedzą, kto w nocy siedzi na klatkach schodowych. Bronią tych, którzy niszczą ich mienie – mówi.

– Dopiero po drugim pożarze po raz pierwszy przyszła lokatorka i oficjalnie poskarżyła się na młodzież, która wieczorami przesiaduje na klatkach schodowych, zakłóca spokój i dewastuje mienie – mówi dzielnicowy Piotr Zagożdżon. I zapowiada złapanie podpalaczy.
Straty oszacuje rzeczoznawca. Spółdzielnia mówi o 30–40 tys. zł.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kj
jko
kokos
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kj
kj (22 lutego 2010 o 11:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tyle zarzutów pod adresem policji i straży o brak reakcji, a z ich strony żadnego komentarza??
Rozwiń
jko
jko (22 lutego 2010 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedyś dzwonili domofonem, żeby ich wpuścić, bo do kogoś idą... jakiś imbecyl ich wpuścił. Potem słyszałem gwar na dole klatki. Okazało się, że popijają piwko (na dworze była ujemna temp.). Oczywiście butelki zostawili....

...mieszkańcy bloków - nie bądźcie naiwni! Nie wpuszczajcie na klatki, bo to nie jest świetlica. Poza tym powinniście zwracać uwagę, kto tam przebywa, a nie niczym się nie interesujecie, a potem macie co macie...
Rozwiń
kokos
kokos (22 lutego 2010 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiemy, że na tej klatce schodowej wieczorami gromadzi się młodzież ---
---ta cała "młodzież" to przeważnie kupa tępaków, którym się nudzi i którzy najchętniej albo by stłukli szybę, albo coś ukradli, komuś wpieprzyli albo coś podpalili. Nie wiem, co to za rodzice, którzy nic nie widzą, nie zwrócą uwagi...!? Zamiast opier***ić porządnie gówniarza (synka) jednego z drugim, to tak się cackają z nimi, uwagi nie zwracając na nic. Taki "synek" nagada głupot rodzicom, że był u kolegi się uczyć, a ci wszystko łykają... Pewnego dnia jeszcze ich pobije (rodziców pożal się Boże)...
Rozwiń
julka
julka (22 lutego 2010 o 08:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdy zgłasza się jakikolwiek przypadek na policję to od razu życzą sobie dane zgłaszającego. Nic dziwnego że ludzie się boją. Piszący redaktorzy są tacy sami. Nie chcą się wychylać gdy chodzi o ich własne środowisko. W bloku redaktorki też są dresiarze na klatkach schodowych. Czy zgłaszała ten fakt na policję?
Rozwiń
~gość~
~gość~ (21 lutego 2010 o 18:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy na Sienkiewicza ludzie graciarnie zrobili z klatek schodowych.Klatka jest miejscem gdzie sie przechodzi na wyzszą kondygnację.Rowery schować do piwnicy lub na balkon a stare pralki na złom.Nie będą mieli co podpalać.Może piroman chce was porządku nauczyć.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!