poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Puławy

W GOK w Końskowoli dorośli bawią się (i innych) kabaretową sztuką

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 stycznia 2006, 16:04

Janek Skorupski nie przyszedł? - Pewnie śpi - domyśla się Ryszard Rokita.
- Mnie się też nic nie chce - przeciąga się Darek Gutowski. - Tak się dobrze drzemie w domu, w fotelu - dodaje, ale prób kabaretu Onufry w Końskowoli nie opuszcza.

Dziesięć lat minęło

- Dlaczego Onufry? Bo nikt inny tego piwa w Końskowoli nie chciał pić - śmieją się wszyscy.
- No, on też lubił facecje - dodaje Maria Baj.
- Dlaczego jesteśmy w kabarecie? Bo w "Powiślu” już nikt nas nie chciał - żartują Maria Jędrak i Anka Owczarz. W zamyśle miała być tylko szopka noworoczna na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, ale tak już minęło 10 lat.
- Mnie wzięły z łapanki - Rysio robi obrażoną minę. - Na korytarzu mówią mi - Rysiu przyjdź, jedna rola jest nie obsadzona, bo nikt jej nie chciał
- Przyznaj się, zawsze chciałeś robić za gwiazdę - przygadują mu.
Po pracy
- Jasne, to było moje marzenie - zgadza się Rysio pociesznie. - Jestem rencista, czyli kur domowy. Teściowa mi mówi: Rysiek, stary jesteś, co się wygłupiasz. Ale żona na 10-lecie przyszła oglądać.
- Mój przeciwny jest po dziś dzień - żali się Anka, laborantka w Azotach. - Ale jak przychodzę tu, to mnie uskrzydla. Tak kocham śpiewać, w "Powiślu” tańczyłam...
Maria Baj hoduje róże, Maria Jędrak jest sprzedawczynią. Ich rodziny mają czasem większą tremę od nich.
- Kiedyś pytam: i jak było? A mamusia mówi: nie wiem, taka byłam zdenerwowana - śmieje się Maria Baj.
- A mnie się już nie chce - znów przeciąga się Darek Gutowski, który zawodowo produkuje masy kosmetyczne, a udział w kabarecie traktuje jako odskocznię od codzienności. Zresztą jeszcze niedawno występował razem z żoną.
Z siebie się śmiejemy
- Najgorzej, jak jest cisza na widowni - mówią zgodnie.
Ich instruktorka, reżyser i autorka tekstów - Małgorzata Stalęga uważa, że najlepszym krytykiem są odbiorcy. Ale i ludzie często nie mają odwagi się bawić. Każdy ma inne poczucie humoru, a już szczególnie widać różnicę pokoleniową - młodzi i starzy śmieją się zupełnie z czego innego. A pomysły na teksty przynosi życie. I choć teksty te same, to każdy występ jest inny.
- No, trudno zagrać, żeby było śmiesznie. Nie zawżdy, ale czasem się uda - przekomarza się Rysio.
- Najważniejsze, żeby ktoś się odważył roześmiać, zaklaskać, to później już leci - twierdzi Darek. - Czasem słyszymy z widowni: "dobrze gada”. To lubimy.
- Czy potrafimy się śmiać z siebie? - zastanawiają się. - Chyba tak. Żartując na swój temat też dajemy komuś radość, ale jak ktoś jest zrzędliwy, to nic go nie rozbawi.
- To znaczy, że ma czarny humor i można go wynajmować na pogrzeby - rzuca Darek
Bez suflera
Zaczynają wspominać sceniczne wpadki zanosząc się przy tym śmiechem.
- Pamiętacie, jak szedł Romeo z Julią i balkon się pod Julią zawalił?
- E, najlepiej było na otwarciu szkoły pod Bełżycami, kiedy Darek grał księdza. Jedna katechetka była tak wzburzona, że zrobiła awanturę i zagroziła nam procesem o obrazę uczuć. To my szybko w busa i w nogi
- A pamiętacie, jak się w Kocku schody zapadły?
- Kolega kiedyś grał księdza. Leciał inny skecz, to on w koloratce i sutannie skoczył do sklepu obok. - Co księdzu podać? - pyta poza kolejką sprzedawca. - Dwa piwa - mówi kolega. Ludzie mało nie zemdleli.
- Najśmieszniej jest, jak Rysio śpiewa, bo robi to nierytmicznie i po swojemu. On sobie, muzyka sobie
- Ja interpretuję - broni się Rysio.
- Zapomnieć tekst - ech, to już każdemu się zdarza. I oczywiście reszta zamiast podpowiedzieć, ryczy ze śmiechu
Najtrudniej żartować
- Z czego ludzie się śmieją? - zastanawia się Małgorzata Stalęga. - Na pewno z wydarzeń lokalnych, z przebieranek, z pijanych i z proboszcza. Kabaret jest trudną sztuką. Trzeba przypiąć łatkę, rozbawić, ale nie obrazić. Nasz proboszcz? On ma poczucie humoru. Pyta - będzie coś o mnie, to przyjdę.
- Bardzo podobał się program cygański - mówi Ania.
- Byłem przebrany za Cygana, nareszcie mogłem spokojnie papieroska sobie zapalić - wzdycha Darek.
- Były świetne piosenki, ognisko... To chwyta.
- Teraz mamy nowy program. Wystawimy go w niedzielę o 10.30 w Gminnym Ośrodku Kultury w Końskowoli. Zapraszamy - mówią na pożegnanie.Maria Kolesiewicz
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!