sobota, 18 listopada 2017 r.

Puławy

Widmo likwidacji nad zakładem w Końskowoli

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 kwietnia 2008, 14:50

Codziennie o świcie kilkunastu rolników zaczyna okupację siedziby Zakładów Mięsnych w Końskowoli.

Niektórzy od kilku miesięcy czekają na zapłatę za dostarczone świnie. Sam prezes przyznaje, że firma straciła płynność finansową i wstrzymała skup mięsa. Teraz pracę może stracić nawet 300 osób.

- Przyjechałam do Końskowoli już trzeci raz. Do tej pory odzyskałam tylko 3 tys. złotych. Zakład musi mi oddać jeszcze 7,5 tys. Moje faktury są jeszcze z lutego - skarży się Elżbieta Fuksiewicz ze Stężycy. - Wcześniej nie narzekałam na współpracę z zakładami, ale teraz nie damy za wygraną, będziemy przyjeżdżać aż do skutku.

Razem z panią Elżbietą do zakładów przyjeżdżają hodowcy z całego województwa. W środę rano w siedzibie zakładu było kilkanaście osób. - Ci, którzy przyjeżdżają to przynajmniej coś odzyskają. Dlatego czekamy po kilka godzin, chociaż żadnej pewności, że pieniądze danego dnia będą, wcale nie mamy - dodaje Stanisław Hołub z Cycowa.

Wypłaty zaległości finansowych wobec rolników są uzależnione od tego, czy danego dnia ze sklepów firmowych i hurtowni spłyną do centrali pieniądze z utargu. Jak przyznaje prezes firmy - Zbigniew Rugała, jednego dnia może to być 20 tys. zł, a innego 5 tys. zł. - Ale wszystkie zobowiązania wobec rolników spłacimy może za tydzień, może za dwa tygodnie. Ci ludzie po prostu za bardzo się niecierpliwią - uważa prezes.

• Dlaczego zatem zakład wpadł w tarapaty? Może dotychczas był źle zarządzany?

- Nie chcę się na ten temat wypowiadać - ucina prezes.

Rolnicy w rychłe wypłaty jednak nie wierzą, bo wiedzą że zakład z powodu braku pieniędzy przestał skupować świnie na ubój. Tym samym produkcja wędlin i innych wyrobów stanęła w miejscu i firma jest na skraju zapaści finansowej. Prezes twierdzi, że dotychczas nikogo z ok. 300 pracowników jeszcze nie zwolnił. Ale jednocześnie przyznaje, że pracownicy zarabiają akordowo, czyli ich pensje zależą od ilości przerobionego mięsa.

Tak dramatyczna sytuacja w firmie będącej największym pracodawcą w gminie Końskowola może oznaczać jej szybkie zamknięcie. Prezes twierdzi jednak, że nie będzie wniosku o upadłość zakładu.

- Nasze zobowiązania są wciąż niższe niż wartość aktywów. Wkrótce akcjonariusze podejmą decyzję o kierunkach zmian w firmie. Chcemy zająć się eksportem naszych wyrobów na Ukrainę, ale najpierw zakład musi przejść głęboką restrukturyzację - zapowiada Zbigniew Rugała.

Nie wiadomo dokładnie jak wysokie są zobowiązania Zakładów Mięsnych Końskowola wobec dostawców i innych kontrahentów. Prezes Rugała twierdzi, że samym hodowcom i dostawcom zakład jest dłużny ok. 800 tys. zł. A to jego zdaniem bardzo niska kwota. - Wkrótce kapitał spółki zostanie zwiększony o 6,5 miliona złotych. A dług w ciągu dwóch miesięcy mojego urzędowania i tak bardzo zmalał.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!